Nie chcieliśmy ujawniać, ale skoro pan Wyrostkiewicz prosi…

Jak już informowaliśmy, kwestia finansowania przez Elewarr publikacji na własny temat nie jest nam obca, nie chcieliśmy jednak rozpisywać się o tym ze względów, powiedzmy… koleżeńskich.

Więcej: Za co chętnie zapłaci zarząd Elewarru?

Ale „Kodeks Boziewicza” nie dotyczy wszystkich. Nie wyzywa się na pojedynek m.in. oszczerców, osób karanych przez sąd państwowy za przestępstwo pochodzące z chciwości zysku lub inne, mogące danego osobnika poniżyć w opinii ogółu, a także paszkwilantów i członków redakcji pisma paszkwilowego oraz osób rozszerzających paszkwile.

Wszystkie te warunki (i kilka innych) spełnia niejaki Robert Wyrostkiewicz, który popełnił był już kilka materiałów pseudodziennikarskich na temat Elewarru i jego prezesa Daniela Alaina Korony. Nie mogąc zwyczajnie zastosować „Polskiego kodeksu honorowego” – czyli, w sytuacji dziennikarskiej, dłużej zachowywać chociaż pozorów dyskusji - pozostaje nam dyskusję uciąć.

Fach dziennikarski pasuje niektórym jak świni siodło. A niejaki Robert Wyrostkiewicz, któremu już kilka razy nie wyszło w życiu zawodowym – w czym znaczenie miał niewątpliwie fakt, iż był, z pewnością przypadkiem, karany za wynoszenie materiałów z IPN - zabrał się teraz za wykonywanie zawodu dziennikarza. Ale to też rzecz niełatwa, więc tu również Wyrostkiewiczowi nie szło. Znalazł przeto sponsora. I to podwójnego, choć w jednej osobie. Podłączył się był pod kiesę Daniela Alaina Korony – ten płaci mu właśnie jako prezes Elewarru, a także jako kierujący Stowarzyszeniem „Polskie Euro”. Płaci i zamawia "w pakiecie".

Załatwianie sponsoringu nie było łatwe, ale obie strony wykazały ogromne zdeterminowanie.

„Prosta propozycja ryczałtowa i przyjacielska.

  Testowo dla Elewarru trzy materiały w miesiącu pisane na tematy, które zechcecie dać na Świat Rolnika (jeden materiał 1 tys. zł netto) i w gratisie jeden materiał w telewizji wSensie.pl niekoniecznie rolniczy z prezesem Koroną (na dowolny temat w programie "Nocna wymiana myśli").

    Do tego promocja w Social Media (tu w tym roku mamy największe zasięgi z wszystkich serwisów rolniczych w kraju). Wśród portali teraz jesteśmy w pierwszej trójce. Są tygodnie, kiedy jestesmy nr 1, jeśli chodzi o zasięg docieralności. Mamy stałą współprace i z resortem (Ardanowski i Giżyński zwłaszcza) i z AgroUnią i z rolnikami opozycyjnymi z Solidarnych itd. Szeroko.

   Poza propozycją na trzy tysiące (trzy materiały plus program z prezesem) osobna kwestia to zrealizowanie materiału z Elewarru wyjazdowego, ale to do obgadania.

    Jesteście zainteresowani testem jednomiesięcznym jak wyżej? Niżej już nie mogłem załatwić (…).

    Jak to sformalizować? Pokieruj. My to Fundacja Polska Ziemia. Mamy też Instytut Gospodarki Rolnej.  Z narodowym pozdrowieniem Robert” – tak w marcu 2019 zachwalał swoje możliwości Wyrostkiewicz, a Daniel Alain Korona rozpaczliwie potrzebował wsparcia. Zatem zawarto umowę, postanawiając 

 

 

 

 

Wyrostkiewicz w mailu z 6 czerwca 2019 r. tak podsumowywał dotychczasową współpracę: 

„Spośród materiałów, które wykonaliśmy (jest ich więcej niż zlecenie przewiduje, więc resztę potraktujmy w gratisie) wybrałem przykładowe na rachunek do faktury.

Za maj:

   1. Publikacja wywiadu prasowego „Elewarr odrabia punkty” w numerze 1 magazynu „Świat Rolnika BIZNES” (wywiad z dr Danielem Alain Koroną) (faktura na Ellewar) 1 tys. zł netto.

   2. „Dr Daniel Alain Korona: w wieczystym użytkowaniu panowała patologia” (faktura na Polskie Euro) 1 tys. zł netto

    Za czerwiec:

 3. Publikacja wywiadu prasowego nt. inwestycji i zarządzania Elewarrem w numerze 2 magazynu „Świat Rolnika BIZNES” (wywiad z dr Danielem Alain  Koroną) (Faktura na Elewarr) 1 tys. zł netto

 4. Publikacja wywiadu dr Alain Koroną na wSensie.pl w programie „Nocna wymiana myśli” nt. prawnej opieki nad kombatantami (Faktura na Polskie  Euro) 1 tys. zł netto

Jeśli byłyby jakieś uwagi, nanośmy je na wspólnym mailingu na cito, bo  to nasze chyba najbardziej detaliczne zlecenie tego typu, które nam się ciągnie jak lasagne'a :)”.

Mimo tego stwierdzenia potwierdzającego typowość podobnego „dziennikarskiego” działania "na zlecenie", chcieliśmy wierzyć, że wydawca „Świata Rolnika” nie wiedział o tym dealu. Niestety – przeczą temu faktury, wystawiane na niego właśnie. Zatem zobaczmy.

 

 

Cóż można twierdzić za takie judaszowe srebrniki? Wszystko, będąc Judaszem. Darujmy sobie wcześniejsze publikacje w ten sposób kupione. Skupmy się na ostatnich, będących – rzekomo dziennikarską – odpowiedzią na moje teksty dotyczące sprzedaży Niemcom udziałów Elewarru w Elewatorze Sieradz. Pamiętając, że pisze ten, kto i bierze.

Najpierw „Świat Rolnika” pokazał wywiad (należałoby określić go raczej jako pseudowywiad – Korona opowiada w nim bajki niereagującej na nic rozmówczyni) udzielony Ewie Zajączkowskiej-Hernik (gratulacje).

Wywiad ten potraktowałam z dużą dozą wyrozumiałości, odnosząc się do niego w artykule „Czy Korona opyli resztę Elewarru?” 

Ponieważ nie znaleziono żadnych argumentów na odparcie zarzutów ponownie postawionych w tym tekście – a najwyraźniej widząc, że się pali i trzeba gasić - ściągnięto dyskusję do rynsztoka i otoczono, niczym mgiełką, polityczną sugestią.

Przejdźmy zatem do najnowszej medialnej bomby, odpalonej w „niezależnych” i „obiektywnych” mediach, obsługiwanych przez naszego dzielnego „dziennikarza”, który niezawodnie ruszył do obrony Korony oraz własnej kiesy. Oczywiście zrobił to, jak umiał. Tytuł obiecujący: „Wojna w PiS? W Elewarrze były prezes atakuje prezesa…”. Swój tekst Wyrostkiewicz zaczął od przypomnienia wywiadu ze „Świata Rolnika”: „Prezes Elewarru sprzedał udziały w elewatorze Sieradz podmiotowi Gdańskie Młyny. Decyzja wywołała spore oburzenie niektórych mediów i polityków, a także byłego prezesa spółki, Bogdana Drechny, który zapewniał, że nikt do tej pory nie myślał o zbyciu ok. 27 proc. udziałów w sieradzkim elewatorze – relacjonował portal SwiatRolnika.info”.

Następnie wsparł się był innym cytatem z innego portalu – będącym jednak w istocie cytatem z komunikatu Korony, zamieszczonego na stronie Elewarru, gdzie ten twierdził, że realizuje plan rozwoju spółki, przyjęty przez jego poprzednika.

Wreszcie dzielny autor wrócił był do wywiadu Korony ze „Świata Rolnika”, w którym tenże polemizował z „Farmerem”. I tu wreszcie mógł pokazać, że nie darmo mu płacono i wie, gdzie są konfitury. Ponieważ dotychczasowe argumenty chybiły, wprowadził element nowy, przywołując na pomoc ministra rolnictwa i całe PiS, a stwierdzając w tym celu istnienie walki o wpływy w PiS. Zatem wypalił: „Mówiąc o prasie prezes Korona miał prawdopodobnie na myśli portal Farmer.pl, który słynie z ataków na obecnego ministra rolnictwa, Jana Krzysztofa Ardanowskiego i który traktuje Bogdana Drechnę, byłego prezesa Elewarru (co ciekawe, prezesującego także za rządów PiS, ale za ministra Krzysztofa Jurgiela, który za Ardanowskim nie przepada), jako autorytet w sprawie.”

Koniec nowości, dalej znów mamy przytoczenie rewelacji z komunikatu Korony, rok wiszącego na stronie internetowej Elewarru (ogłoszenie o sprzedaży udziałów w Sieradzu nie miało szczęścia być tak długo widoczne): „Co ciekawe, jak informuje Elewarr w oficjalnym stanowisku, Drechna podejmował odpłatnie współpracę z analitykiem publikującym w Farmer.pl, a także zlecił Farmerowi odpłatnie reklamę. Nowy prezes zakończył współpracę Elewarru z portalem Farmer.pl Od tego czasu serwis rolniczy nie zostawia suchej nitki na Koronie.”

Ponieważ do tych argumentów dotyczących Farmera już wcześniej się odnosiłam w przypomnianym wyżej artykule „Za co chętnie zapłaci zarząd Elewarru?”, chciałam czytać dalej tak pięknie rozwijający się tekst Wyrostkiewicza – ale dalej nie było już nic. To wszystko. Wśród reklam (oznakowanych) wypatrzyłam już tylko końcowe pytanie, tyleż bezradne, co i rozpaczliwe: „Tak działają media rolnicze w Polsce?”

Czy można wykazać się większą bezczelnością, rzekomo bezstronnie opisując „wojny prezesów”, a jednocześnie biorąc pieniądze od jednej ze stron?

Świnia kwiczy i wór drze. Od Wyrostkiewicza trudno oczekiwać oczytania czy znajomości tematu, który porusza. On służy. Robi po raz n-ty propagandową klakę prezesowi Koronie, zbytnio nie wnikając w szczegóły. Bo i po co? Ważne, aby kasa się zgadzała.

Farmer swoją pozycję buduje w oparciu o kontakt z czytelnikiem, a nie ze sponsorem, ale czy jest sens tłumaczyć to manipulantowi?

Zatem kierujemy sprawę do Rady Etyki Mediów. Tak nie będą działać media rolnicze w Polsce.

Natomiast niedozwolona prawem kryptoreklama, czyli kupowanie (za państwowe pieniądze) przychylnych sobie artykułów i czasu antenowego przez prezesa - bądź co bądź - spółki będącej własnością państwa, powinno spotkać się z zainteresowaniem szefów owego prezesa. Czy się spotka?

Art. 36. Prawa prasowego stanowi: „1. Prasa może zamieszczać odpłatne ogłoszenia i reklamy. 2. Ogłoszenia i reklamy nie mogą być sprzeczne z prawem lub zasadami współżycia społecznego. 3. Ogłoszenia i reklamy muszą być oznaczone w sposób niebudzący wątpliwości, iż nie stanowią one materiału redakcyjnego.”

Materiały dotyczące Elewarru, publikowane przez „Świat Rolnika”- w szczególności przez Wyrostkiewicza i Zajączkowską, oznakowane tak nie były. To zatem kryptoreklamy. Innych materiałów na temat Elewarru, oznakowanych jak reklamy, w tym piśmie i na tej stronie internetowej nie ma. Pomimo mojego pytania o to, jakie artykuły sponsorowane i za jaką kwotę opłacił Elewarr w 2018 i 2019 roku i prośby o podanie wykazu tych publikacji – Elewarr nie przedstawił odpowiedzi.

Jedyna reklama, jaką Farmer otrzymał od Elewarru za czasów poprzedniego prezesa - ponownie przypominam – była oznakowana jako reklama i tylko pośrednio dotyczyła spółki.

 

Dyspozycyjność Wyrostkiewicza a hojność prezesa Elewarru jest bezgraniczna: w ramach tej pięknej współpracy jesienią 2019 r. udało się nawet zorganizować wywiad z Moniką Tkaczyk, z list Konfederacji kandydującą do Sejmu (nieskutecznie, zebrała pół procenta głosów w okręgu), której prezes Korona „postanowił pomóc”, jak podano w zamówieniu tego materiału.

Zamówienia te realizowały osoby, których dyspozycyjność ma zastąpić fachowość. To nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. A z mediami, o których działalność tak troskliwie pyta Wyrostkiewicz? Śpiewać każdy może, jak wiadomo, ale żeby wydając głos (czy też kwik) od razu podawać się za artystę i członka  chóru?...

A czy „Farmer” słynie z ataków na ministra PiS Jana Krzysztofa Ardanowskiego, jak imputuje Wyrostkiewicz? Wcześniej, za rządów PSL, zarzucano nam sprzyjanie PiS… Cóż, sprzyjamy rolnikom, a to wymaga czasami sprzeciwiania się pełniącym władzę. Niedorostki tego nie pojmą, ale naszym czytelnikom tłumaczyć tego nie trzeba…

„Od 1 lutego z 3/4 miliona kliknięć. To zawsze trzeba pomnożyć razy kilka na docieralność w Social Media. (…) To dane Świata Rolnika pod transakcję, a w gratisie dla Korony mamy raz w miesiącu program na wSensie.pl (duży serwis ogólnoinformacyjny, może wątki inne niż Elewarr)” – tak Wyrostkiewicz w połowie marca 2019 reklamował możliwości swoje i „Świata Rolnika” (notabene – nie są to imponujące zasięgi w porównaniu choćby z Farmerem). Byle jakiemu pismu nie pomogą żadne media społecznościowe, obsługiwane przez pseudodziennikarzy. Media tak nie działają, jak się panu Wyrostkiewiczowi wydaje. Na szczęście są czytelnicy i mają swój rozum, a także wyczucie, w szczególności dotyczące używania srebrników.