• 2 czerwca 2022 r. Izba Zbożowo-Paszowa zorganizowała Polish Grain Day, czyli spotkanie firm branży zbożowo-paszowej z Polski i regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Podczas tego wydarzenia odbyły się także panele dyskusyjne, których tematem był eksport zboża z Ukrainy i sytuacja na światowym rynku zbóż.
  • W spotkaniu zbożowców uczestniczył Henryk Kowalczyk, wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi, który zwrócił się do uczestników spotkania o rekomendacje, które ułatwiłyby sprzedaż i transport przez nasz kraj przede wszystkim kukurydzy od naszych wschodnich sąsiadów.
  • Polska od dawna jest liderem w niesieniu pomocy nie tylko humanitarnej ogarniętej wojną Ukrainie. Jednakże wydaje się, że nie sprosta wyzwaniom eksportowym. Wnioski, które popłynęły z tego wydarzenia nie pozostawiają złudzeń w tej sprawie.
  • Ceny zbóż są bardzo wysokie i pozostaną na tym poziomie – to drugi zasadniczy wniosek, który popłynął z tego spotkania.

 Polska odgrywa kluczową rolę w niesieniu pomocy mieszkańcom Ukrainy wobec brutalnej rosyjskiej agresji. Szczególne zasługi na tym polu mają zwykli obywatele, którzy otworzyli swoje domy dla uciekających przed wojną Ukraińców. Teraz przyszła pora na kolejne wyzwania.

Co z transportem ziarna?

Jak wiadomo, Rosjanie blokują porty na Morzu Czarnym, przez co ukraińska kukurydza z poprzednich zbiorów ciągle zalega w elewatorach. Na nią czekają w bardzo wielu miejscach na świecie przede wszystkim w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. W zasadzie od początku wojny poszukiwane są sposoby na jej przewiezienie właśnie do tych części świata. Dotychczas nie znaleziono ich. Rosja i Białoruś byłyby  skłonne do utworzenia kanałów transportowych, jednakże w zamian oczekują zniesienia nałożonych na nie sankcji. Na takie rozwiązanie nie ma zgody, nie zanosi się także na to, żeby coś zmieniło się w tej kwestii w najbliższym czasie. Mimo tego, że co rusz podnoszony jest temat głodu, państwa członkowskie UE wraz ze swoimi sojusznikami nie zamierzają zmieniać swojej polityki wobec Kremla. Wygląda na to, że świat wstrzymał oddech w tej sprawie i bacznie przygląda się temu, co dzieje się na polu bitwy. A na nim ciągle rozgrywa się brutalna bitwa, która nie zakończy się szybko. To z kolei oznacza, że zboże z Ukrainy może pojechać do potrzebujących go nacji przez Polskę lub Rumunię. Przypomnę, że do wywiezienia jest blisko 20 mln ton ziarna, w większości kukurydzy, ale również i pszenicy.

W tej sprawie, co ciągle słyszymy, kluczową rolę ma odegrać Polska. Taki jest plan, bo jednak tej roli nie odegra. Tak w dużym skrócie można podsumować dyskusję w tej kwestii, która odbyła się podczas Polish Grain Day, dyskusję która była bardzo potrzebna, w której uczestniczyli ci, którzy na rzeczy się znają. Politycy mogą mówić cokolwiek, jednak gdy ich wypowiedzi zostaną zderzone z faktami,  nabierają one wtedy charakteru życzeniowego. Przedstawiciele firm handlowych w niej uczestniczące nie pozostawiły żadnych złudzeń w tej sprawie. Jeden z nich zauważył, że szybciej drogę z południowej Polski nad nasze morze można pokonać rowerem niż towarowym pociągiem. Poza tym infrastruktura naszych portów pozwala na przeładunek na statki tylko około 700 tys. ton ziarna miesięcznie.

Dlaczego wobec tego, ciągle podkreśla się, że to właśnie my mamy odegrać pierwszoplanową rolę w transporcie ziarna z Ukrainy, skoro wydolność polskich kolei i możliwości przeładunku naszych portów pozostawiają wiele do życzenia? Powód wg mnie jest banalny. Otóż, nasi politycy powiedzą wszystko, żeby Polacy nadal wierzyli w to, że to właśnie Polska stoi w pierwszym rzędzie niesienia pomocy Ukrainie. Prawda jest taka, że więcej ziarna popłynie przez rumuńskie porty. Także dlatego, że transport morski stamtąd będzie tańszy, bo statki mają krótszą drogę do pokonania do Afryki Północnej. W kuluarach Polish Grain Day mówiono o 10 dolarach na tonie. Można łatwo policzyć, ile więcej można wtedy zarobić na transporcie ziarna statkiem, którego ładowność sięga 60 tys. ton. Mieć, a nie mieć 600 tys. dolarów…

Rynek pod presją cenową

Wiadomo, kto handluje, ten żyje, dlatego szkoda, że firmy na co dzień operujące w Polsce nie zarobią większych pieniędzy na transporcie ziarna z Ukrainy. Prawdopodobnie inni podzielą większą część finansowego tortu między siebie. Być może ktoś to policzy po sezonie i poda bilans zysków i strat? Natomiast zyski z uprawy zbóż, mimo rosnących kosztów produkcji, można wyliczać już dziś. Oczywiście nie wiadomo, jak będzie przebiegała dalej wegetacja roślin, jednakże ceny ziarna zapowiadają się na rekordowym poziomie. Ziarno już teraz jest bardzo drogie i nadal jego notowania pozostaną na bardzo wysokim poziomie. To drugi wniosek, który pragniemy przekazać ze spotkania zorganizowanego przez Izbę Zbożowo-Paszową. Jego uczestnicy wysłuchali wykładu Mirosława Marciniaka z InfoGrain, którego analiza rynkowa uprawnia do wysnucia powyższego wniosku. Marciniak przedstawił dogłębną analizę światowego rynku zbóż, a z jego tezami nikt nie polemizował, przynajmniej otwarcie. Zauważył on, że prognozy zbiorów zbóż zaprezentowane przez amerykański USDA, na których bazuje cały świat są zbyt optymistyczne a to może oznaczać tylko jedno. Amatorzy ziarna zbóż zapłacą za nie… jak za zboże. – Ceny zbóż z nowych zbiorów są wyższe od cen ziarna z ubiegłorocznych zbiorów – mówił analityk. – Pierwszy raz to widzę – podkreślał. To niewątpliwie dobra wiadomość dla producentów zbóż.

Wypowiedzi i dyskusje z „Polskich Dni Zbożowych” komentują Iwona Dyba i Radosław Iwański.