Jak alarmuje PSL, rosyjska agresja na Ukrainę skutkuje poważnym kryzysem żywnościowym. - Efekty tej wojny odczują szczególnie państwa biedniejsze, uzależnione od importu zbóż i produktów żywnościowych z Rosji i Ukrainy. W Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie sytuacja zmierza w kierunku masowego głodu – uważają ludowcy.

W ich ocenie, Rosja z jednej blokuje porty Ukrainy, uniemożliwiając eksport milionów ton zboża na rynki światowe i stosuje ograniczenia oraz cła na wywóz własnej produkcji, z drugiej zaś strony prowadzi kampanię dezinformacji, oskarżając Zachód o stworzenie zagrożenia żywnościowego.

Zdaniem polityków PSL, głód i rosyjska propaganda w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie pokieruje ludzi do Europy, a (za opinią wiceszefa KE Margaritisa Schinasa) wywołane kryzysem żywnościowym migracje będą trudne do opanowania.

Ludowcy przypominają, że Ukraina i Rosja odpowiadają w sumie za ponad 25 proc. wartości światowego eksportu pszenicy. Sama Ukraina to także ok. 15 proc. wartości światowego eksportu kukurydzy i rzepaku. Jest też największym na świecie eksporterem oleju słonecznikowego, z ok. 40-proc. udziałem.

Niestety, z powodu rosyjskiej blokady czarnomorskich portów z Ukrainy nie można wywieźć gigantycznych ilości przeznaczonych na eksport produktów rolnych.

- Przy naszej granicy w wagonach i silosach czekają ogromne ilości zboża gotowego do wywozu. Na odprawę czeka ponad 14 tys. wagonów. Co piąty to wagon ze zbożem. Stoją tam też wagony z olejem roślinnym (ok. 450) i ze śrutami (ok. 700). Gdyby je ustawić jeden po drugim, stworzyłyby kolejkę na 240 km! To odległość prawie taka sama jak z Warszawy do Krakowa. Jeśli (wagony ze zbożem – dop. redakcji) nie trafią do Afryki, Europie grozi fala migracji, a polskim rolnikom upadłość – podkreślił na ubiegłotygodniowej konferencji prasowej prezes PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak zaznaczają ludowcy, chodzi o nielegalny import ukraińskiego zboża do naszego kraju.

Według eksperta Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych - na którego powołało się PSL - zajmuje się tym wiele małych i średnich firm, które wykorzystują wszystkie możliwości, aby sprowadzić ziarno do Polski. Zwłaszcza, że ukraińskie gospodarstwa na wschodzie kraju chcą się go pozbyć za wszelką cenę. Mimo zapewnień oraz umów handlowych to zboże nie wyjeżdża do Afryki. Nawet 1/3 zboża przecieka nielegalnie i zostaje w Polsce.

– Nie może być tak, że zboże, które powinno trafiać do Afryki będzie trafiać na polski rynek i konkurować w nieuczciwej i nierównej konkurencji z polskimi gospodarzami; że zboże, które jest potrzebne, by nie było głodu i fali migracji z Afryki Północnej, zostanie w Polsce. Nie może być tak, że chęć pomocy będzie upokorzona poprzez niszczenie polskiego gospodarstwa – zaznaczył lider PSL.

Winne są firmy paszowe?

Jak ocenia wprost wicepremier Henryk Kowalczyk, w wywiadzie udzielonym redakcji farmer.pl, prawda jest taka, że firmy paszowe funkcjonujące w naszym kraju skorzystały z sytuacji i zaopatrzyły się na Ukrainie.

- Psujemy sobie bardzo opinię na świecie, ponieważ świat mówi, że Polacy zatrzymali zboże, która powinna zjeść Afryka Północna – oceniła sytuację na zbożowym rynku w ubiegłotygodniowym wydaniu magazynu "Faktach po Faktach" w TVN24 publicystka Joanna Solska z tygodnika "Polityka".

– Jesteśmy za wsparciem Ukrainy. Nie mogą na tym jednak cierpieć polscy rolnicy. Dlatego przygotowaliśmy projekt ustawy „O ochronie polskiego rolnictwa”, która będzie regulowała przepływ zboża ukraińskiego do Afryki i zapobiegała niszczeniu naszego rynku – oświadczył natomiast na konferencji prasowej poseł PSL, Mirosław Maliszewski.

PSL proponuje system kaucji

W projekcie ustawy ludowcy zaproponowali kaucję w wysokości 1 tys. zł, która wpłacana byłaby w momencie przywiezienia do Polski zboża z Ukrainy i zwracana w momencie wyjazdu ładunku za granicę.

– Proponujemy, by od każdej tony ukraińskiego zboża, warzyw i owoców, które przejeżdżają przez granicę importer wnosił kaucję – 1000 zł od tony. Zwrot następowałby przy wyjeździe ładunku z naszego kraju. To ukróci proceder zalewania rynku tymi towarami – wyjaśniają.

PSL wezwał także do utworzenia unijnych korytarzy eksportowych, służących transportowi ukraińskiego zboża do krajów Afryki.

– Oczekujemy od komisarza UE ds. rolnictwa, Janusza Wojciechowskiego natychmiastowych działań w tym zakresie, bo jego bierność, jeśli nie zaproponuje czegokolwiek do przodu, będzie oznaczała, że kompletnie ignoruje sprawy bezpieczeństwa żywnościowego w Polsce i Europie – podkreślił prezes PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak sytuację na rynku zbóż ocenia Janusz Wojciechowski?

W czasie konferencji prasowej po ostatnim, ubiegłotygodniowym posiedzenia unijnej Rady ds. Rolnictwa i Rybołówstwa, Janusz Wojciechowski, komisarz UE ds. rolnictwa stwierdził, że cieszy się, że w tej dramatycznej sytuacji w jakiej znalazła się Ukraina, udało się jednak trochę poprawić import zbóż  z tego kraju. Jak podał, w czerwcu było to 2,5 mln ton zbóż i roślin oleistych, które udało się przewieźć do UE i dalej.

- To jest dobre zjawisko i trzeba wzmacniać te korytarze solidarnościowe – przyznał w czasie konferencji Janusz Wojciechowski.

Jak zaznaczył, jeśli chodzi o wpływ importu z Ukrainy na rynek unijny, są czasem zgłaszane przez państwa członkowskie opinie, że to jest groźne dla stabilizacji rynków europejskich. Jednak w cenie komisarza Wojciechowskiego, KE nie obserwuje takich zjawisk.

- Sytuacja jest stabilna jeśli chodzi o zboża, a przede wszystkim o kukurydzę, bo import pszenicy to są bardzo niewielkie ilości. Przewaga eksportu unijnego nad importem utrzymuje się w podobnych granicach, tj. 21-24 mln ton, przy czym w przyszłym roku UE chce zwiększyć eksport zbóż z 45 mln ton w roku obecnym do 54 mln ton w przyszłym, a przewaga eksportu nad importem wyniosłaby ok 33 mln ton. W ten sposób UE będzie miała swój wkład w bezpieczeństwo żywnościowe w wymiarze globalnym – podkreślił Janusz Wojciechowski w czasie konferencji prasowej.

- Monitorujemy też sytuację, jeśli chodzi o liberalizację rynku z Ukrainą. Nie widać negatywnego wpływu jeśli chodzi o zboża – dodał.

Ale powiedział coś jeszcze ciekawego: - Jeśli chodzi o korytarze transportowe zboża z Ukrainy, oczywiście wiemy ile tego zboża wpływa na rynek UE, ale nie ma takich danych, aby określić, ile trafiło gdzieś poza UE, do poszczególnych krajów. Metody śledzenia tego importu na to nie pozwalają.

Doprawdy?