Konkurs „Sposób na Sukces”, organizowany przez Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie, skończył 20 lat.

Więcej: Konkurs „Sposób na Sukces” ma 20 lat 

Poniżej kolejna rozmowa zamieszczona w okolicznościowej publikacji CDR w Brwinowie „Dwudziestolecie ogólnopolskiego konkursu <Sposób na Sukces>”, przeprowadzona z Marianem Zabrockim.

 

Zakład Stolarski Mariana i Janusza Zabrockich w III edycji konkursu „Sposób na Sukces” uzyskał tytuł laureata w kategorii rodzinnej za produkcję mebli z litego drewna.

 

·       Siedemnaście lat, które upłynęły od nagrodzenia w konkursie „Sposób na Sukces”, to długi okres w rozwoju zakładu. Czy nadal wytwarzacie Państwo meble z litego drewna? Jak rozwija się zakład?

 - Tak, zakład się rozwija i powiększa, ale cały czas pracujemy w drewnie. Trudno, żeby było inaczej, skoro jesteśmy w samym sercu Borów Tucholskich, które od wieków uważane są za jeden z największych i najpiękniejszych obszarów leśnych w Polsce. Drewno z okolicznych lasów zaliczane jest do najlepszych gatunków w Europie. Jego wysoka jakość, trwałość i zalety ekologiczne spełniają oczekiwania najbardziej wymagających klientów. Większość naszej produkcji jest wciąż prowadzona w litym drewnie – robimy najczęściej krzesła, ławy. Ostatnio poszerzyliśmy asortyment o meble skrzyniowe, które produkujemy z płyty.

 

·       Czyli wybór sposobu działalności był trafny. I cały czas są odbiorcy?

- Od początku naszej działalności robimy meble i w większości produkcję wysyłamy na eksport: do Niemiec, Stanów Zjednoczonych czy Norwegii. Przeszliśmy na produkcję bardziej masową, liniową. Opłaca się importować od nas, bo oferujemy niższe ceny. Naszą dewizą jest hasło: „Piękno w czystej formie”. Postawiliśmy na wysoką jakość, trwałość i zalety ekologiczne produktów. Mamy odbiorców o dobrej marce, a nasze meble są prezentowane na targach międzynarodowych. Przy okazji dwudziestolecia zakładu, w czerwcu 2017 roku, otworzyliśmy też salon firmowy przy fabryce i prezentujemy i sprzedajemy na miejscu meble z naszej linii produkcyjnej.

 

·       I tak jak na początku jest to produkcja prowadzona już od etapu projektu?

- Tak, oferujemy możliwość projektowania u nas, choć realizujemy też projekty gotowe, według wzorów dostarczonych przez klientów. Jeśli jest taka potrzeba, to robimy prototypy i testujemy meble. Możemy to robić u nas na miejscu, ale zdarza się, że klienci testują meble sami, nawet w laboratoriach za granicą. To już zależy od potrzeb klienta. Teraz na przykład testowane są sposoby pakowania mebli tak, aby dotarły do odbiorców w nienaruszonym stanie. W dzisiejszej sytuacji wiele sklepów oferuje sprzedaż wysyłkową, za pośrednictwem Internetu, i pakowanie jest bardzo ważne, to nasz mocny atut. Trzeba zapewnić trwałe opakowania, żeby nie było reklamacji. Od początku działalności wszystkie procesy - suszenie, klejenie, cięcie, wiercenie i malowanie natryskowe wykonujemy sami. Dopasowujemy oferty do oczekiwań i potrzeb naszych klientów. Jesteśmy też w stanie podjąć się wykonania niestandardowych projektów, choć produkcja liniowa jest tańsza i dlatego to na nią postawiliśmy przede wszystkim.

* Produkt to jedna sprawa, a druga to ludzie. Czy w takiej małej miejscowości ma Pan odpowiednich ludzi do pracy – w końcu bardzo specjalistycznej?

- Pracownicy są głównie szkoleni u nas w zakładzie. W naszej branży brakuje szkół, uczniów, pracowników, to są duże problemy. W większości mamy teraz absolwentów szkół średnich ogólnokształcących, bez zawodu. Tak nigdy nie było, kiedyś młodzież przeważnie uczyła się zawodu w szkołach. Teraz uczymy my sami. Trudno nawet o uczniów. Mamy jednego ucznia na rok – tak nigdy nie było, na tym kiedyś zbudowaliśmy naszą załogę, a teraz się to nie udaje.

* A zakład się rozbudowuje i potrzeby rosną.

- Tak, w tej chwili mamy dwa razy więcej budynków, niż było na początku. Planujemy kolejną rozbudowę, już mamy pozwolenie na budynek liczący 4 tys. m kw. Wymieniliśmy też maszyny. Większość urządzeń, którymi teraz pracujemy, sterowana jest numerycznie, wszystko jest obrabiane komputerowo i dlatego elementy są powtarzalne. Wszystko wykonujemy z ogromną precyzją. Nawet za kilka lat można się zwrócić do nas o dorobienie jakiejś części mebla i będziemy w stanie ją wytworzyć dokładnie tak, jak była zrobiona na początku.

* Czy ostatni okres pandemii był zagrożeniem dla zakładu?

- Jeżeli chodzi o pandemię, problemem było i nadal się zdarza przebywanie pracowników na kwarantannie, wtedy pracownika nie ma w pracy, a firma dodatkowo jest obciążana kosztami z tego tytułu. Problemem są też obecne skutki pandemii. Ostatnio bardzo wzrosły ceny surowców, nawet o 100 proc. To jest trudny czas dla firm, bo nie wiadomo, w którą stronę pójść. Są problemy w negocjacjach z klientami. Zamówienia będą spadały, jeśli podniesiemy ceny. Staramy się więc tego nie robić z tego względu, że jeszcze mamy umowy na drewno zeszłoroczne. Jednak dzisiaj podpisujemy umowę na nowy rok i tam już są inne ceny – przetargowe. Ceny produktów muszą więc też pójść w górę. Drewno jest wywożone za granicę w stanie surowym, a powinno być przetwarzane w Polsce. Pozbawia nas to możliwości – surowca brakuje, więc ceny będą jeszcze bardziej rosły.

* Czy firma skorzystała z funduszy unijnych?

- Początkowy rozwój prowadziliśmy z własnych w funduszy, wypracowanych przy większych inwestycjach, korzystaliśmy z kredytów i leasingu. Przy wzroście zatrudnienia ściśle współpracujemy z urzędem pracy,  korzystając  z programów unijnych, dofinansowań na doposażenia stanowisk pracy i innych. W 2020 napisaliśmy projekt do PARP na opracowanie i wdrożenie nowego projektu wzorcowego, który został zrealizowany w 2021 r. W bieżącym roku został pozytywnie oceniony wniosek na kredyt technologiczny w BGK z dofinansowaniem, który będzie bardzo dużym krokiem do przodu, bo w projekcie jest rozbudowa hali produkcyjnej, na którą mamy już pozwolenia na budowę, w tym jeszcze większe zautomatyzowanie produkcji, co ma dać znacznie zwiększoną wydajność i przeciwdziałać rosnącym kosztom zatrudnienia. Pozostaliśmy firmą rodzinną, brat jest prezesem, ja członkiem zarządu. Spółka przekształciła się ze spółki cywilnej w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. I chociaż problemów nie brakuje, to jesteśmy doceniani i cieszymy się, że realizujemy swoje pasje.

* Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.