- Nasz Związek od dłuższego okresu poddaje permanentnej ocenie koszty produkcji płodów rolnych. Wynika z niej, że ostatnie lata były związane z ciągłym spadkiem naszych dochodów z produkcji roślinnej, ale przeprowadzona w październiku bieżącego roku ocena, biorąca pod uwagę obowiązujące obecnie ceny nawozów, wskazuje, że ich zrównoważenie z przyszłymi przychodami ze sprzedaży płodów rolnych będzie po prostu niemożliwe – uważa Prezes Kacperczyk.

- Ceny zbytu zbóż wzrosły, co prawda o kilkanaście procent, ale ceny jednego z najważniejszych środków produkcji rolnej, jakimi są nawozy wzrosły w krótkim czasie o kilkadziesiąt, a nawet o ponad 100 procent. Tak duży ich wzrost praktycznie zamyka drogę producentom do racjonalnego postępowania w zakresie nawożenia, polegającego na stosowaniu zbilansowanych dawek wszystkich składników, ponieważ zastosowanie nawozów w pełnym zakresie spowodowałoby na tyle duże podniesienie kosztów produkcji, że nawet na najlepszych glebach osiągnięcie zysku z uprawy zbóż, czy rzepaku (które to gatunki w zasadniczej mierze decydują o sytuacji finansowej naszych gospodarstw) byłoby praktycznie niemożliwe, a przecież bardzo dobre gleby stanowią tylko niewielki odsetek powierzchni naszych gospodarstw, bo większość naszych gleb charakteryzuje się, co najwyżej średnią jakością, a ponad 30 procent to gleby lekkie i bardzo lekkie – zaznacza.

W jego ocenie, w związku z powyższym zasadnicza większość polskich gospodarstw zdecyduje się na ograniczenie lub wręcz rezygnację ze stosowania nawozów. – Ja też się zastanawiałem co mam zrobić, jeśli latem miałem w umowie niby „zagwarantowaną” cenę saletry 1210 zł/t, a dostaję mimo to we wrześniu „ofertę” nie do odrzucenia określoną na 2100 zł/t. W przypadku mocznika zmiana cen również była bardzo niekorzystana: z 2040 zł/t na 3100 zł/t – przyznaje Stanisław Kacperczyk.

- Rośliny niedostatecznie nawożone gorzej przezimują i słabiej będą się rozwijały, a jeśli dodatkowo wystąpią niedobory opadów (które są obecnie pewną normą) to negatywny wpływ niekorzystnej pogody na poziom plonów i ich jakość spotęguje się. Bez wątpienia wpłynie to niekorzystnie nie tylko na nasze gospodarstwa ale także na cały przemysł spożywczy, bo zbiory będą mniejsze i gorsza będzie ich jakość. Tym samym zostanie naruszony zbiorowy interes konsumentów, a w szczególności w zakresie dostępności do polskiej żywności – podkreśla Prezes PZPRZ.

- Mówiono nam, rolnikom – zwraca uwagę Prezes Kacperczyk – żebyśmy dywersyfikowali zakupy nawozów, kupowali je wcześniej. Ale my nie mogliśmy tego zrobić, bo nawozy nie były dostępne na rynku już od dłuższego czasu. Takim przykładem jest przecież RSM.

Stanisław Kacperczyk w rozmowie z dziennikarką farmer.pl podkreśla jeszcze jeden aspekt: mocno podrożały nie tylko nawozy azotowe, ale też te wieloskładnikowe. – Pytam dlaczego, bo przecież w tym przypadku światowa cena gazu nie powinna mieć bezpośredniego przełożenia na ceną finalną tego typu nawozów. Poza tym kontrakty na fosfor i potas były zawierane dużo wcześniej, zanim jeszcze rozpętała się ta obserwowana obecnie zwyżka cen. Z czego zatem wynikają te działania? – pytał Prezes PZPRZ.

W jego ocenie, aby opłacało się dziś stosować nawozy w takich cenach, jakie są dostępne na rynku – pszenica musiałaby osiągać w skupie cenę przekraczającą grubo ponad 2000 zł za tonę. Tymczasem dziś uzyskuje się cenę na poziomie ok. 1000 zł za tonę.

Należy tutaj dodać – zaznacza Stanisław Kacperczyk - że podobnie niekorzystana sytuacja zaczyna dotyczyć także rynku środków ochrony roślin. W opinii rolników zrzeszonych w PZPRZ działania związane z gwałtownymi zmianami cen środków produkcji nie są uzasadnione i mają charakter działań wynikających ze zmowy cenowej, a wskazują na to także tworzące się, niespotykane wcześnie w takiej skali braki wymienionych środków produkcji na rynku.

- Na moim przykładzie: miałem zakontraktowane 300 kg środka grzybobójczego do ochrony sadu. Niestety – dostałem wiadomość, że mimo iż towar jest na składzie, to go – po umówionej wcześniej cenie - nie kupię. Co więcej nie wiadomo kiedy będę go mógł kupić, bo dystrybutor nie wie, po jakiej cenie powinien mi teraz ten środek sprzedać. To dowód, że firmy ewidentnie usiłują na różne sposoby uzyskiwać coraz wyższe ceny za sprzedawane produkty – przyznaje Stanisław Kacperczyk.

Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych zwrócił się do Premiera Mateusza Morawieckiego - z prośbą o pilną interwencję w zakresie obserwowanego obecnie zjawiska bardzo dużego wzrostu cen nawozów mineralnych na polskim rynku.

- Panie Premierze – zwrócił się do Szefa Rady Ministrów Prezes PZPRZ - rolnicy muszą planować długoterminowo, mamy liczne obciążenia finansowe w postaci kredytów, dzierżawy itp. Gwałtowne zmiany na rynku praktycznie zabierają nam możliwość racjonalnego kształtowania rozwoju naszych gospodarstw.

- W związku z tym PZPRZ prosi Pana Premiera o pilne zajęcie się opisaną kwestią, a w szczególności wnikliwe przeanalizowanie sytuacji w zakresie cen nawozów i środków ochrony roślin. Jednocześnie prosimy o rozważenie sposobów zrekompensowania strat poniesionych przez rolników w wyniku gwałtownego wzrostu cen – podkreślono w piśmie.