Czołowy Ukraiński uczony zaangażowany w międzynarodowe projekty dotyczące zagadnień światowego żywienia i globalizacji ukraińskiego przemysłu spożywczego nie ma wątpliwości, że konflikt za naszą wschodnią granicą może mieć katastrofalny wpływ na rynek pszenicy. Swoimi przemyśleniami podzielił się z czytelnikami agrarzeitung.de. Pociągnie to za sobą konsekwencje, które wpłyną na rynek żywności głównie w Europie, ale nie tylko. Eksperci i politycy są zgodni - rosyjski Prezydent i oligarchowie chcą wykorzystać infrastrukturę rolną Ukrainy dla swoich własnych celów, zdobyć kolejne narzędzia nacisku na polityków w UE i USA, kraje Bliskiego Wschodu, Afrykę i Azję.

Eksperci są przekonani, że w okupacji Ukrainy interes ma nie tylko prezydent Federacji Rosyjskiej, ale również rosyjscy oligarchowie. Celem do prawidłowego zrozumienia istoty problemu jest poznanie rosyjskich zwyczajów i tradycji. Istnienie gospodarki rosyjskiej opiera się na dominacji monopolistycznych i oligopolistycznych struktur rynkowych, które mogą wpływać na kształtowanie się cen zarówno na rynku krajowym, jak i międzynarodowym. Prawie każdy sektor gospodarki Federacji Rosyjskiej jest zmonopolizowany przez przedsiębiorstwa państwowe lub jest kontrolowany przez rosyjskich oligarchów. Obejmuje to nie tylko monopol państwa w sektorach takich jak energetyka i surowce, ale także produkcja, w tym rolno-spożywcza - zauważa dr. Oleksandr Perekhozhuk.

Wpływ konfliktu na światowe ceny żywności

Rosja to kraj o największej powierzchni gruntów na świecie. W ciągu ostatnich 15 lat stała się jednym z najważniejszych krajów eksportujących pszenicę na świecie. Jednak jako dostawca tego gatunku zboża i produktów pszennych Federacja Rosyjska musi konkurować nie tylko z Unią Europejską, Kanadą, USA i Australią, ale także z krajami sąsiednimi. Przede wszystkim właśnie z Ukrainą, ale także z Kazachstanem. Ze względu na geograficzne położenie Kazachów, zmuszeni oni są na eksport swoich produktów do portów czarnomorskich rosyjskimi kolejami. Są praktycznie uzależnieni od Rosji.

Ukraina to kraj o największych powierzchniach czarnoziemów (40% światowych zasobów tego typu gleb) i najżyźniejszych glebach świata. Posiada wolny i bezpośredni dostęp do rynku światowego, z niesamowicie rozwiniętą infrastrukturą portową nad Morzem Czarnym. Wystarczy wspomnieć o kilku takich ośrodkach jak Chersoń, Mariupol, czy Odessa, która obsługuje ⅓ obrotów wszystkich portów naszych wschodnich sąsiadów. Wszystko to powoduje, że Ukraina z powodzeniem konkuruje z Rosją na światowym rynku pszenicy. W oczach rosyjskich oligarchów stanowi ona zagrożenie na tej płaszczyźnie.

Odciąć Ukrainę od Morza Czarnego

Przeciągająca się wojna w czasie, kolejne zniszczenia infrastruktury drogowej ale i odcięcie portów, trudności w realizacji zasiewów pól, a w niektórych regionach ich zaniechanie powodują, że produkcja i dostępność zbóż i roślin oleistych w tym kraju będzie wyraźnie niższa niż przed rokiem. Skala tego spadku jest bardzo trudna do oszacowania i w znacznym stopniu zależeć będzie od dalszego przebiegu działań wojennych.

Jak wskazują analitycy Credit Agricole w najnowszej AGROmapie - Nawet w sytuacji, w której Ukraina wyprodukowałaby wystarczającą ilość zbóż i roślin oleistych umożliwiającą eksport, kolejnym wyzwaniem będzie jego fizyczny wywóz. Z tego punktu widzenia kluczowa jest dostępność infrastruktury portowej, która do tej pory była głównym kanałem ukraińskiego eksportu zbóż i roślin oleistych. Możliwości substytucji tego kanału transportem lądowym poprzez kolej i samochody są ograniczone ze względu na ich o wiele niższą przepustowość od statków. Co więcej, nawet w przypadku pełnej dostępności infrastruktury portowej, kolejowej i drogowej kluczową kwestią pozostają jej zniszczenia związane z działaniami wojennymi. Dlatego w naszej ocenie istnieje niskie prawdopodobieństwo, że Ukraina będzie w stanie w tym roku eksportować znaczące ilości zbóż i roślin oleistych – komentują w analizie eksperci.

Jeśli Ukraina straci swoje ziemie na południu, straci również swobodny i bezpośredni dostęp do rynku światowego. W tym przypadku Rosja mogłaby kontrolować cały ukraiński eksport pszenicy. Gdyby mogła kontrolować cały handel zbożem w regionie Morza Czarnego, rosyjscy oligarchowie użyją go jako nowej “broni żywnościowej”. Jak wskazuje dr Perekhozhuk w tekście opublikowanym na agrarzeitung.de, “broń spożywcza” jest jeszcze bardziej niebezpieczna niż “broń naftowa”, czy “gazowa”.

Konsekwencje dla Europy, Afryki, Azji i Bliskiego Wschodu

Wraz ze wzrostem cen energii można znaleźć alternatywne rozwiązania w zakresie dostaw energii. Sytuacja jest zdecydowanie odmienna z pszenicą. Trudno znaleźć dla niej alternatywę, a biorąc pod uwagę geografię eksportu z Ukrainy, Rosji i Kazachstanu - jest jasne, że te trzy kraje eksportują do najbardziej zaludnionych regionów świata.

Jedzenie jako broń

Przejmujące obrazki z Ukrainy pokazują, że Rosja z pewnością wykorzysta swoją pozycję na światowym rynku zboża i wykorzysta możliwość eksportu pszenicy do osiągnięcia swoich celów geopolitycznych. Konsekwencje mogą być opłakane. Po pierwsze, ceny eksportowe zbóż mogą wzrosnąć. Rosja otrzyma kolejne narzędzia szantażu na kraje, które importują od nich pszenicę, a nawet może wywoływać sztuczny głód w różnych częściach świata. Może to się wiązać z jeszcze większymi wyzwaniami społecznymi, politycznymi i gospodarczymi dla całego świata. - podsumowuje swoją wypowiedź dr. Oleksandr Perekhozhuk.