-Gospodaruję w woj. pomorskim, ale uważałem że powinienem wesprzeć swoich sąsiadów zza miedzy. Obecna sytuacja zmusza rolników do stanowczych działań. Całkowicie zgadzam się z postulatami zgłaszanymi przez zachodniopomorską Solidarność RI - powiedział Rafał Mładanowicz, delegat do Krajowej Rady Izb Rolniczych z województwa pomorskiego, który protestował dziś razem z rolnikami w Zachodniopomorskim.

W opinii rolniczego działacza, dzisiejsze protesty w woj. zachodniopomorskim to nie ostatnie wystąpienia rolników, jakie szykują się w ciągu najbliższych tygodni i miesięcy.

-Na dzisiejsze protesty na Pomorzu Zachodnim należy patrzeć, jak na strajk ostrzegawczy. Nie pierwszy i nie ostatni w najbliższej przyszłości - mówi Mładanowicz.-Sytuacja niestety dojrzała do takich masowych wystąpień, bowiem do rzeszy nagromadzonych i nierozwiązanych problemów, z jakimi borykają się rolnicy, doszło jeszcze realne poczucie zagrożenia i obawy o przyszłość gospodarstw i byt rodzin, w związku z globalnym kryzysem, szalejącymi cenami, czy Zielonym Ładem.

-W 2021r. rolnicy nie doczekali się żadnej realnej pomocy ze strony państwa w związku z pandemią i sytuacją rynkową. Nie doczekaliśmy się też pomocy w związku z ubiegłoroczną suszą. Kryzys wciąż się pogłębia a opłacalność produkcji jest dziś jedną wielką niewiadomą. Jeśli dojdzie do załamania cen po kolejnych żniwach, to rolnicy którzy zapłacili te niebotyczne stawki za nawozy zwyczajnie zbankrutują - uważa pomorski rolnik.-Już dziś odsetki od zaciągniętych przez rolników kredytów rosną w galopującym tempie. Banki zaś nie chcą obecnie finansować rolnictwa.

Rafał Mładanowicz wskazuje również na wciąż nierozwiązany problem "głodu ziemi" i gospodarowania zasobami przez KOWR. W jego opinii agencja powinna organizować więcej przetargów, ale nie licytacji, na których rolnicy wzajemnie się "zarzynają" podbijając stawki za dzierżawy. Gwałtownie rosnące czynsze z powodu wysokich cen pszenicy mogą być wkrótce "gwoździem do trumny" dla wielu rolników.

-Nieudolność w walce z ASF nikogo już nie dziwi, a produkcja trzody upada.  Mimo obietnic totalnie nic nie poprawiło się w kwestii szacowania szkód łowieckich, tymczasem straty na polach rosną, bo rosną koszty produkcji - wylicza Mładanowicz.-Mamy czwartego ministra rolnictwa, który zapowiada narodowy holding spożywczy. I to jest kolejny minister, który nie chce z rolnikami rozmawiać o funkcjonowaniu tego holdingu, o potrzebach ze strony właścicieli gospodarstw.