Konkurs „Sposób na Sukces”, organizowany przez Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie, skończył 20 lat.

Więcej: Konkurs „Sposób na Sukces” ma 20 lat

 

Poniżej kolejna rozmowa zamieszczona w okolicznościowej publikacji CDR w Brwinowie „Dwudziestolecie ogólnopolskiego konkursu <Sposób na Sukces>”.

 

Grażyna Wiatr w XII edycji konkursu „Sposób na Sukces” otrzymała wyróżnienie za tłocznię soków z owoców i warzyw „Wiatrowy Sad” z Kałęczewa.

 

 

* Nagroda w konkursie „Sposób na Sukces” przyszła do Pani dziewięć lat temu. Swoją działalność zaczynała Pani wtedy, kiedy soki produkowane przez właściciela sadu były jeszcze w Polsce nowością.

- Były nowością i, nie oszukujmy się, często nie były akceptowane, gdyż były mętne. Smak miały dobry, ale nie miały wyglądu – jak to często oceniano. Soki tłoczone są naturalnie mętne, ale soki innych producentów były przezroczyste i to do nich konsumenci byli przyzwyczajeni. Powoli jednak na różnych festiwalach i pokazach przyzwyczajaliśmy konsumentów do soków naturalnie mętnych. W moim gospodarstwie zaczęliśmy tłoczyć soki z konieczności, po tym, jak w 2010 roku grad uszkodził nam sad i nasze owoce nie mogły iść na eksport. Wytłoczyliśmy je na próbę, tak jak wcześniej robiliśmy to tylko na własne potrzeby - i tak się to zaczęło. Wtedy jeszcze soki były pakowane w worki typu Bag-in-box o pojemności 3 i 5 litrów.

* Rynek staje się przystępniejszy, zmieniają się potrzeby kulinarne. A zarazem – z drugiej strony – staje się trudniejszy, gdyż przybywa producentów, rośnie konkurencja. Jak radzi sobie na nim taka niewielka rodzinna tłocznia, jak ta prowadzona przez Panią? Czy skorzystaliście Państwo z unijnego wsparcia?

- Otrzymaliśmy wsparcie na „Zróżnicowanie w kierunku działalności nierolniczej” z PROW 2007-2013 na zakup maszyny do tłoczni. Otrzymaliśmy też pomoc w ramach „Modernizacji gospodarstw rolnych” z tego samego PROW. Syn uzyskał również premię dla młodego rolnika. Pozostaliśmy niewielką rodzinną firmą. Sprzedajemy soki w najbliższej okolicy, ale i przez Internet. Trafiamy do kawiarni, cukierni. Mamy odbiorcę w postaci sieciowej kawiarni – to właśnie prowadzący ją namówił nas na butelki, 300 ml to pojemność uzgodniona jako optymalna. To była bardzo słuszna decyzja, bo wiele osób woli mniejsze pojemniki.

* Klient wymusza więc wiele decyzji. A jak zmienia się sam sad i tłocznia? Ma Pani wciąż produkcję integrowaną?

- Areał sadu pozostał taki sam – wciąż mamy 17 ha. Zmienia się jednak ilość nasadzeń sztuk drzew na 1 ha – teraz jest ich więcej, wydajność sadu więc rośnie. Wiadomo, że żeby był dobry sok, musi być dobry surowiec. Założyliśmy nawadnianie kropelkowe, w tym roku jeszcze nadkoronowe, co pozwala lepiej „dokarmiać” i chronić drzewa. To wszystko pomysły mojego syna Łukasza, który już od czterech lat przejął sad.

* Nadal tłoczycie też Państwo soki z warzyw?

- Tak, syn - tak jak wcześniej ja - należy do grupy producentów Elita. Warzywa do soków kupuję od pana, który też należy do tej grupy i dostarcza warzywa do przedszkola. Produkcja jest integrowana, zgodna z naturą, a wszystkie surowce, z których tłoczymy soki, są przetestowane. Siedem naszych produktów jest wpisanych na ministerialną „Listę produktów tradycyjnych”. Odnawiamy też co trzy lata certyfikaty przyznawane w systemie „Poznaj dobrą żywność”. Nasze produkty są wpisane na listę „Jakość Tradycja” województwa łódzkiego, co oznacza audyty powtarzane co roku. Tłocznia powiększyła asortyment o tłoczenie z ziół. Mamy wiele swoich ziół – rano je zbieramy, tłoczymy i dodajemy do soków. Często to tylko jeden procent składu, ale smak jest niepowtarzalny. W tej chwili wytwarzamy 60 smaków soków. Często sugerują je klienci. Jabłko-pokrzywa, werbena cytrynowa, rewelacyjny jabłko-mniszek lekarski czy jabłko z kwiatem bzu to właśnie efekty sugestii klientów. W naszej ofercie jest 7 smaków soków warzywnych, m.in. sok z pomidora, który został wpisany na „Listę produktów tradycyjnych”, uzyskał certyfikat „Poznaj Dobrą Żywność”, Tygiel Smaku i Perłę.

* Czy rośnie też wydajność Państwa maszyn? Jak wygląda zatrudnienie w tłoczni?

- Z początku mieliśmy taką maszynę, że butelki nalewaliśmy i zakręcaliśmy ręcznie. To było kłopotliwe, uciążliwe i mało wydajne. Zakupiliśmy więc nowoczesną linię do rozlewu butelek o różnej pojemności. Staramy się iść z duchem czasu. Dzięki tej inwestycji ciągle zatrudniamy trzech pracowników, chociaż zwiększamy produkcję.

* Czy nie lepiej byłoby prowadzić działalność w ramach rolniczego handlu detalicznego?

– Na każdej naszej butelce jest informacja nie tylko o producencie, ale i o składzie produktu, składnikach, wartościach odżywczych, przechowywaniu. Badamy nasze soki. Wyrób końcowy jest poddawany analizie przez certyfikowane laboratoria. Prowadzę od początku jednoosobową działalność gospodarczą i teraz wejście w ramy rolniczego handlu detalicznego oznaczałoby dla mnie cofnięcie się. Piekarnie, cukiernie, które są naszymi odbiorcami, muszą mieć pewność dostaw i jakości towaru. Jesteśmy pod stałą kontrolą wielu urzędów. Muszę się pochwalić, że dostajemy wiele nagród za nasze soki, które biorą udział w wielu konkursach i zdobywają nagrody. Absolutnym rekordzistą jest sok jabłkowy, nagrodzony pięciokrotnie. Na tegorocznej Polagrze otrzymaliśmy Perłę od Polskiej Izby Produkty Regionalnego i Lokalnego za sok wiśniowy, który jest też wpisany na „Listę produktów tradycyjnych” - to już nasza piąta Perła.

·       Gratuluję sukcesów i dziękuję za rozmowę.