W debacie udział wzięli przedstawiciele towarzystw ubezpieczeniowych i Izb Rolniczych, którzy konfrontowali między sobą swoje stanowiska, a także odpowiadali na pytania zgromadzonych uczestników.

Ryzyko dla ubezpieczyciela

Branżę ubezpieczeniową reprezentowali Konrad Rojewski z Polskiego Towarzystwa Reasekuracji SA, Krzysztof Szypuła z PZU Życie SA i Daniel Zahorenko z AGRO Ubezpieczenia TUW. Są oni zgodni co do tego, że w czasach zmian klimatycznych i nasilenia ekstremalnych zjawisk pogodowych susza jest poważnym ryzykiem, przez co ubezpieczenia suszowe często po prostu są nieopłacalne dla firm ubezpieczeniowych, gdyż sumy odszkodowań przekraczają znacznie wysokość zbieranych składek.

Trudna sytuacja rolnika

Biorący udział w debacie Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, jak również zadający pytania rolnicy, przedstawili odmienny punkt widzenia. Podkreślali, że warunki atmosferyczne, w tym susza, są tym czynnikiem, na który nie mogą mieć wpływu, a mimo tego chcieliby zabezpieczyć swój dochód, dlatego tak ważna jest dla nich możliwość wykupienia odpowiedniego ubezpieczenia.

Księgowość w rolnictwie i dopłaty do ubezpieczeń

Wszyscy uczestnicy debaty zgodzili się natomiast co do tego, że pewnym rozwiązaniem jest prowadzenie przez rolników księgowości. Ta obowiązuje obecnie tzw. VAT-owców. Dzięki niej ubezpieczenie mogłoby dotyczyć zabezpieczenia przychodu rolnika.

Poruszony został również temat dopłacania przez państwo do ubezpieczeń. Zdaniem uczestników debaty wysokość wsparcia powinna być uzależniona od zmiennych takich jak dobór gatunków i odmian do regionu kraju i stanowiska.

Podkreślali, że ważne jest, aby wspierać dobrymi i dostępnymi ubezpieczeniami przede wszystkim tych, którzy starają się dostosować do trudnej sytuacji i szukają nowych rozwiązań, a także te gospodarstwa, które prowadzą produkcję towarową i tworzą PKB. Jako, że Polska jest krajem rolniczym, byli również zgodni co do tego, że dopłaty do ubezpieczeń powinny być wyższe. Zamiast obecnych 65% skłaniają się w kierunku 70-75%, dzięki czemu rolnicy chętniej ubezpieczaliby swoje uprawy, a opłacenie składek byłoby mniejszym obciążeniem dla budżetu gospodarstw.