- Jaka jest rola bankowości lokalnej w naszym kraju? Zapewnia ona swoim klientom  bezpieczeństwo?

- Trzeba pamiętać o naszej ponad 150-letniej historii polskiego systemu bankowości lokalnej w postaci kas oszczędnościowo-kredytowych, ale także banków spółdzielczych. One powstawały wówczas, kiedy trzeba było mobilizować nieco większe kapitały do modernizacji naszej gospodarki, do pewnego inwestowania, a także scalania, tworzenia większych organizmów gospodarczych po to, żeby mogły one konkurować z innymi inwestorami, żeby rozwijać polską przedsiębiorczość, by obronić się przed ekspansją zagranicznych przedsięwzięć. Ta sytuacja oczywiście dzisiaj jest inna. Polska jest w stabilnym większym układzie gospodarczym, ale szczególnie kryzys ostatnich kilku lat unaocznił nam - i myślę, że jest to przesłanie dla wszystkich krajów europejskich – że te kraje, które mają silniejszy własny system bankowy, współtworzony przez obywateli, przez przedsiębiorców, są odporniejsze na szoki i mogą lepiej służyć gospodarce. Wywodzę z tego taką tezę i wniosek dla Unii Europejskiej i wszystkich krajów, że - ponieważ zarządzanie finansami wiąże się z pewnym ryzykiem, z pewną odpowiedzialnością, a bankowość to de facto szczególny rodzaj umowy – w dobrze pojętym interesie każdego kraju, jego obywateli, przedsiębiorców, inwestorów rodzimych, ale także inwestorów zagranicznych, jest istnienie i działanie mocnej, istotnej części rodzimego, krajowego kapitału. W sytuacji, kiedy mamy do czynienia z koegzystencją zagranicznych i krajowych inwestorów, oni wzajemnie obserwują swoje poczynania, w ten sposób powstaje system wzajemnych ostrzeżeń przed ryzykiem, ale także pewna wymiana doświadczeń, innowacji. To dlatego myślę, że na kolejne lata polski system bankowy, który dobrze przeszedł przez kryzys, może z podniesionym czołem wyjść do swoich współmieszkańców, szczególnie z małych ojczyzn, i powiedzieć: na kolejne dziesięciolecia twórzmy mocne, efektywne, lokalne instytucje finansowe. Ten sektor w ostatnich dwudziestu pięciu latach odegrał zresztą ogromną rolę w modernizowaniu polskiego rolnictwa i finansowaniu wielu tysięcy przedsiębiorców, szczególnie małych i średnich, bowiem udział banków spółdzielczych w finansowaniu przedsiębiorstw z tego sektora przekracza 14,5 proc. - to bardzo dużo, bo przeciętny udział w aktywach sektora banków spółdzielczych to około 8 proc.

 

- Czy kryzys się już skończył i można powiedzieć, że banki są stabilne i pieniądze lokowane w bankach są bezpieczne? Myślę o bankach lokalnych, spółdzielczych.

- Polski sektor bankowy cały, w tym te 570 banków spółdzielczych z czteroma i pół tysiącami placówek, jest sektorem stabilnym i bardzo bezpiecznym. Udało nam się bowiem przez ostatnie 25 lat zbudować solidne fundusze własne, łącznie sektor bankowy zebrał 140 mld zł funduszy własnych, które są wielkim buforem bezpieczeństwa dla depozytów, i w tej mierze odpowiednią część stanowią banki spółdzielcze. Banki spółdzielcze mają, tak jak wszystkie banki, odpowiednio utworzone rezerwy celowe i ogólne na ryzyko kredytowe, ale na szczęście portfel kredytowy całego sektora bankowego jest bardzo dobry i w związku z tym z tej strony nie ma zagrożeń. Ale na wszelki wypadek polskie banki stworzyły w ostatnich dwudziestu latach Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który dysponuje kilkunastoma miliardami płynnych środków na wypadek potrzeby interwencji – no i dzisiaj dlatego jest wykorzystywany do rozwiązywania problemów sektora spółdzielczych kas oszczędnościowo-rozliczeniowych SKOK. Tak więc system bankowy jest stabilny, bezpieczny, jednakże on - w relacji do potrzeb naszej gospodarki, w relacji do polskiego PKB, jeśli się porówna fundusze własne do polskiego PKB, jeśli się porówna aktywa do PKB,  jeśli się porówna kredyty do PKB -  jest systemem zbyt małym. Czyli jest on zdrowy, stabilny, ale jeśli chcemy, żeby za 5, 10 i 25 lat dobrze służył polskiej gospodarce, wspierał jej konkurencyjność, wspierał jej ekspansję na rynki międzynarodowe, musimy stale ten sektor bankowy rodzimy budować, dlatego że po 250 latach ciągle przerywanego procesu budowy kapitału materialnego na polskich ziemiach, dopiero po raz pierwszy mamy pełną możliwość budowania rodzimych instytucji finansowych i doganiania krajów wiodących gospodarek świata.

 

- Mówi się, że tendencja jest odwrotna Czy te gospodarki świata w tym sektor bankowy nie uciekły nam jednak zbyt daleko?

- To nie jest prawda. Wszystkie statystyki pokazują, że przeciętny PKB na głowę obywatela rośnie i bardzo mocno zbliżyliśmy się do takich krajów, jak Niemcy i Francja. Również eksport polskich produktów, a to jest ważny komponent naszego PKB, istotnie przyspiesza w ostatnich latach. I trzeba jasno powiedzieć: polska przedsiębiorczość i polska gospodarka w okresie ostatnich lat przoduje i dominuje efektywnością pracy. To jest ogromnie ważny kapitał i to jest ogromnie ważna przewaga w stosunku do wielu innych krajów.

 

- Czy jednak ten kapitał opierający się na pracy wystarczy bankom? Premier Cyrankiewicz mawiał, że bez kapitału nie zbuduje się kapitalizmu

- Na sukces polskiej gospodarki składa się przede wszystkim wysiłek obywateli, wysiłek polskich przedsiębiorców, ale - żeby ten wysiłek mógł się zamienić z sukcesem na pomyślność całego społeczeństwa - bankowość musi dysponować i swoim kapitałem, i zasobami płynnymi, z których może kredytować polską gospodarkę. I to cały czas staramy się robić. Musi być to wielka strategiczna symbioza. Nie ma efektywnej, stabilnej, dobrze rozwijającej się społecznej gospodarki rynkowej bez stabilnych, dobrze zarządzanych i nadzorowanych banków. I z tym mamy do czynienia w Polsce. W czasie tego największego światowego kryzysu finansowego żaden polski bank nie wymagał rekapitalizacji, nie wymagał wsparcia. Podczas gdy w całej Europie na rekapitalizację sektora bankowego przeznaczono ponad 590 mld zł, to w Polsce ani złotówki. To jest wielkie aktywo. Poza tym, poza stabilnym sektorem bankowym, Polska dysponuje czymś bardzo ważnym: dysponuje dobrymi instytucjami państwowymi i konstytucją, która stabilizuje rozwój gospodarczy, ale w Polsce  także dysponuje kilkudziesięcioma miliardami euro na następną perspektywę. To jest ogromna szansa, jeśli się weźmie pod uwagę 1mln 800 tys. przedsiębiorstw, kilkaset tysięcy bardzo dobrze się rozwijających i konkurencyjnych gospodarstw rolnych, które przecież w ogromnej mierze eksportują swoje produkty i są to produkty wysokiej jakości. Osiągnięcia rolnictwa są ewidentne. Mamy bardzo dobre produkty rolne, zmodernizowaliśmy nasze rolnictwo i nasz przemysł rolno-spożywczy w bardzo dobry sposób, i dzisiaj mamy w związku z tym i na rynku krajowym produkty wysokiej jakości, i widać, jak polskie rolnictwo, polscy rolnicy i producenci, skutecznie konkurują na rynkach międzynarodowych.

 

- Tak, ale teraz mamy z tym duże kłopoty.

- Te kłopoty dotyczą tylko cząstki eksportowanych artykułów, ważne jest, aby ten eksport był odpowiednio dywersyfikowany. To jest kolejny dowód na to, że musimy myśleć i o Azji, i o Ameryce Północnej i Południowej, a także o Afryce.

 

- Jak banki oceniają rolnika jako interesanta? Na czym polega specyfika rolnika jako klienta banku?

- Rolnictwo oczywiście nie jest jednorodne. Pod pojęciem polskiego rolnika możemy rozpoznać kilka grup. Generalnie rzecz biorąc, rolnik to bardzo ważny i bardzo dobry klient i partner. W przypadku banków spółdzielczych wśród 1 mln 30 tys. właścicieli, założycieli, w większości to są właśnie rolnicy, czyli oni niejako dla własnego rozwoju współtworzą i zarządzają tymi instytucjami finansowymi - i to jest właśnie ten dobry, mądry, symbiotyczny układ gospodarczy, który od lat w Polsce funkcjonuje. Oczywiście produkcja rolna ma swoje cechy szczególne, jest bowiem narażona na sezonowość, klęski żywiołowe, i cały system bankowy – wspólnie, współdziałając z państwem i firmami ubezpieczeniowymi – musi tworzyć sprawną infrastrukturę. I dlatego używamy sformułowania, że banki obsługujące rolnictwo i ten przemysł, są z tym sektorem związane na dobre i na złe czasy, bywa bowiem tak, że odnosi się sukcesy, ale i tak, że ponosi się okresowe porażki. I tutaj te kalkulacje banków, które funkcjonują w rolnictwie, są zazwyczaj tworzone na dłuższe okresy, niż kilka tygodni czy kilka miesięcy. Tak że jest to ważny segment polskiej gospodarki, który gwarantuje stabilność i pewność żywnościową naszych 38 mln obywateli, ale także jest naszą wizytówką eksportową.

 

- A jakie jest powiązanie banków z samorządami, rozwojem lokalnym?

- Banki spółdzielcze współpracują z ponad osiemdziesięcioma procentami polskich samorządów. Dzięki zaangażowaniu banków, we współpracy z samorządami, w ostatnich sześciu latach zrealizowaliśmy w kraju ponad 138 mld inwestycji różnego typu. Banki dołożyły do środków, którymi dysponowały samorządy i które otrzymały z UE, 38 mld oszczędności obywateli. I to jest właśnie najlepszy przykład tej ścisłej współpracy w projektach inwestycyjnych, rozwojowych, w budowie dróg, infrastruktury komunalnej. Myślę, że tak również będzie w kolejnej perspektywie. Chcę też powiedzieć, że banki są dostarczycielami nowych technologii, także dla instytucji samorządowych. Banki też występują w roli doradców – współfinansując projekty, oceniają je. Są solidnym partnerem samorządów.

 

- Podczas ubiegłorocznego Forum Banków Spółdzielczych mówił Pan o bankowości obywatelskiej i potrzebie dywersyfikacji aktywów przez udział w bankowości lokalnej.

- Podtrzymuję to stanowisko. To jedna z lekcji z kryzysu. Każde stabilne państwo potrzebuje stabilnego własnego systemu finansowego. W ramach dywersyfikowania swoich aktywów – a jesteśmy coraz bogatsi i część osób inwestuje w nieruchomości, część trzyma lokaty w bankach, część inwestuje w akcje i udziały - warto powiedzieć, że część nadwyżek można ulokować w udziałach czy akcjach bankowych, także w bankach spółdzielczych. W społeczności lokalnej warto zadbać też o lokalne instytucje finansowe, powinny być instytucjami pierwszego wyboru. W Niemczech sektor spółdzielczy ma 40-procentowy udział w rynku, 64 proc. klientów banków spółdzielczych to są ich właściciele – czyli zawarli umowę z tymi, których widzą i obserwują na co dzień.

 

- A jakby te liczby wyglądały w Polsce?

- W Polsce udział sektora banków spółdzielczych wynosi dzisiaj około 7-8 proc. , więc jest pewna droga do odrobienia. I niestety tylko ok. 10 proc. klientów banków spółdzielczych to ich udziałowcy. Jeśli więc mówimy o strategii rozwoju gospodarczego na następne lata, to trzeba powiedzieć, że część swoich aktywów warto ulokować w systemie finansowym. Gospodarka to żywy organizm: co pewien czas trzeba wymienić maszynę, zmienić czy unowocześnić produkcję – krótko mówiąc, ta lekcja ekonomii  politycznej jest nam bardzo potrzebna. I obywatelom, i politykom – politykom może w szczególności. Trzeba zrozumieć, że bankowość to szczególny rodzaj umowy, umowy wszystkich podatników, bo jeżeli jest sukces, to wszyscy korzystają, jeśli szkoda – ponoszą ją też wszyscy. Finansowanie rozwoju każdego państwa czy przedsiębiorstwa odbywa się ten sposób, że sięgamy do środków własnych, także liczymy na pomoc – to wydatki budżetowe, wreszcie sięgamy po środki prywatne obywateli zgromadzone w sektorze bankowym. Te trzy pule środków składają się na finansowanie rozwoju polskiej gospodarki i gospodarstw domowych. Umiejętne zarządzanie tymi strumieniami, budowanie zaufania między dysponentami tych strumieni ma kapitalne znaczenie i w Polsce się nam to udało. Dlatego na początku naszej rozmowy stwierdziłem, że mamy niezłe instytucje: autonomiczny bank centralny, prawem określony dopuszczalny poziom długu publicznego, kontrolowany deficyt budżetowy, mamy dobre zarządy polskich banków, dobry nadzór, Bankowy Bundusz Gwarancyjny – możemy więc z należytą ostrożnością i powagą zarządzać i solidnie współpracować z milionami obywateli i setkami tysięcy polskich przedsiębiorców, a dobre efekty takiego postępowania na pewno będą przychodzić.

- Dziękuję za rozmowę.