Minimalizacja orki, która uwalnia olbrzymie ilości dwutlenku węgla i tlenków azotu do atmosfery, stosowanie nawozów zielonych i zimowej okrywy gleby, wprowadzenie roślin białkowych, a nawet agroleśnictwo należą do najczęściej wymienianych praktyk rolnictwa regeneracyjnego zwanego też węglowym. Celem jest zgromadzenie w glebie jak największej ilości materii organicznej i wychwytywanie CO2 z atmosfery co - zdaniem ekspertów - korzystnie wpływa na klimat.

Kilka dni temu Nestlé ogłosiła, że będzie oferować premie za surowce wytwarzane przy użyciu praktyk rolnictwa regeneracyjnego. Firma będzie nabywać większe ich ilości. W ciągu 5 lat Nestlé chce zainwestować 1,2 mld CHF w programy mające na celu popularyzację rolnictwa regeneracyjnego w całym łańcuchu dostaw firmy.

Co to oznacza, również dla polskich rolników? To, że stajemy się świadkami nowego, ważnego trendu, który z pewnością zostanie rozpowszechniony przez inne koncerny spożywcze: nagradzania rolników nie tylko za ilość i jakość płodów rolnych, ale także za korzyści, jakie zapewnią środowisku poprzez ochronę gleby, gospodarkę wodną i sekwestrację dwutlenku węgla.

Rolnictwo węglowe będzie więc tematem o coraz większym znaczeniu. Zwłaszcza na poziomie indywidualnego gospodarstwa rolnego, dla którego gleba i jej zdrowie są podstawą biznesu.

Zdaniem ekspertów, gleba, w której poziom węgla organicznego wzrasta z roku na roku jest bardziej odporna na coraz częstsze drastyczne wydarzenia pogodowe. Idąc dalej - co zakłada zresztą Europejski Zielony Ład - zmiana praktyk rolniczych z konwencjonalnych na regeneracyjne przyczyni się do tego, że rolnictwo stanie się kluczową częścią rozwiązania problemu zmian klimatycznych.

Idzie Zielony Ład

Jednym z tematów dyskusji ostatniego (6 września br.) posiedzenia grupy roboczej „Zboża” Copa-Cogeca były właśnie unijne plany wprowadzenia Europejskiego Zielonego Ładu w ww. kontekście.

Jak informuje prof. Jerzy Grabiński z IUNG, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych oraz członek Rady Ekspertów Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych, który reprezentował nasz kraj na tym spotkaniu, omówiono szanse i zagrożenia związane z sekwestracją CO2, czyli zapobiegania emisji dużych ilości dwutlenku węgla do atmosfery przez rolników oraz szanse na wprowadzenia rolnictwa węglowego (carbon farming). Podkreślono potrzebę ochrony torfowisk jako ewentualnego źródła dużych emisji CO2 oraz konieczność wprowadzania technik związanych z rolnictwem precyzyjnym.

- Przygotowujmy się do postawionego przed rolnictwem wyzwania, czyli neutralności klimatycznej, która ma nastąpić szybciej niż zakładaliśmy. Realne możliwość sekwestracji CO2 w gospodarstwach rolnych nie są duże. Jeśli założymy, że wszystkie cele ekologiczne zostaną wprowadzone w życie to wszystko wskazuje na to, że silnie uderzy to w produkcję rolną, która będzie mniejsza podobnie jak dochody rolników. Producenci są pełni obaw i to zostało wyraźnie wyartykułowane podczas posiedzenia – podsumował dyskusję w tym temacie prof. Jerzy Grabiński.

Pogoda komplikuje sytuację rynkową

Podczas omawianego spotkania Copa-Cogeca, została przedstawiona także aktualna sytuacja rynkowa w zakresie produkcji zbóż. Eksperci zauważyli, że światowe zbiory są poniżej oczekiwań. Z kolei w Unii Europejskiej produkcja przewyższa popyt, co daje duże możliwość eksportowe. Nadwyżka jest szacowana na 28 mln ton ziarna.

Zwrócono przy tym uwagę na problemy pogodowe. Wielu unijnych producentów zbóż trapi problem suszy. W Polsce problem ten dotyczy północno-zachodnich regionów kraju (województwa zachodniopomorskie i pomorskie). - Ten rok był szczególnie dziwny z powodu wielu anomalii klimatycznych. W niektórych rejonach występuje susza a później nienaturalnie duże opady. W efekcie w Polsce mamy problemy z siewami rzepaku. W niektórych rejonach dopiero się one zaczęły a przecież mamy już wrzesień. Prawdopodobnie w następnym roku może być problem z dobrym przedplonem dla zbóż - powiedział po spotkaniu prof. Jerzy Grabiński.