O ile okres transformacji w 1989 roku był bardzo trudny dla rolników, to czas po wejściu do UE jest najkorzystniejszy dla rolników i mieszkańców wsi w całej historii polskiej wsi i rolnictwa – taki wniosek sformułowano w ostatnim raporcie „Polska wieś” FDPA.

Więcej:Raport: Systematycznie spada rozwojowa różnica między wsią a miastem

Siekierski: Funkcje dopłat w Polsce się wyczerpują

Komentując raport, Adam Tański - w 2003 r. minister rolnictwa, a w latach 1992-2002 prezes AWRSP - wskazał na kilka wyzwań stojących przed sektorem rolnym.

Po pierwsze jest to wykorzystanie zasobów ziemi i pracy. Tański podkreślał niską w Polsce produktywność ziemi – prowadzi to do odchodzenia młodych ze wsi. Tański uznał za niezbędną szybszą poprawę struktury agrarnej gospodarstw. Jak mówił, obecnie mamy taką strukturę, jaka była w latach 60. w krajach Europy Zachodniej. Za hamujące proces zmian agrarnych uznał: brak planów zagospodarowania i trudność z inwestowaniem, powolne scalanie i wymianę gruntów, stygmatyzowanie dużych gospodarstw i przeciwstawianie ich gospodarstwom rodzinnym, ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego powstrzymującą procesy przepływu ziemi, brak reformy systemu ubezpieczeń społecznych i dopłaty bezpośrednie – przywileje są powiązane z posiadaniem ziemi.

Musimy znaleźć mechanizm zachęcający do zbywania ziemi – mówił Tański i ostrzegał, że w przeciwnym razie zapłacimy cenę, jaką płacimy w produkcji trzody chlewnej – nastąpiła koncentracja produkcji, a tego procesu w Polsce nie zauważono.

Druga ważna kwestia to zrównoważony rozwój – zapewnienie białka. Trzeba wspomagać system wspierający produkcję białka w kraju – chociażby wspomagając zużycie śruty rzepakowej w produkcji pasz.

Trzecie wyzwanie dotyczy postępu biologicznego – jesteśmy krajem, który ma jedne z najniższych plony zbóż w Europie. Nie możemy tego wyjaśnić tylko warunkami biologicznymi – w tych samych warunkach możliwe jest osiąganie dwukrotnie wyższych plonów. Trzeba zwiększyć wykorzystywanie kwalifikowanego materiału siewnego. Tański stwierdził, że być może właściwsze od wspierania rolników byłoby tu wspieranie firm sprzedających materiały siewne.

Za potrzebne uznał też stosowanie roślin GMO – uznał za nieracjonalne i nieuzasadnione mówienie o zagrożeniu niesionym przez te rośliny. GMO jest niezbędne, aby wyżywić ludzkość – przekonywał. Jak stwierdził, jest zaniepokojony, bo minister Jurgiel zrozumiał ten problem i był skłonny wydłużyć moratorium na stosowanie soi o kilka lat – ale złożył dymisję.

Andrzej Hałasiewicz, wiceprzewodniczący Rady FDPA, w dyskusji wskazywał na potrzebę całościowego patrzenia na żywność i rolnictwo. Podkreślił, że sprzeciw wobec GMO wywołuje nie  samo modyfikowanie, ale system, który GMO wprowadza do produkcji – potrzebna jest ostrożność. To dystrybucja żywności, a nie mała produkcja jest światowym problemem – mówił.