Dopiero kilka tygodni funkcjonują nowe rozwiązania, dotyczące egzekucji komorniczej u rolników. To za krótko, aby ocenić zmiany – mówił w sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi  Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości. Jak podkreślił, poprzednie rozporządzenie było mocno nieaktualne i wymagało zmian. Nowe rozwiązania wypracowano z uwzględnieniem opinii środowiska i po wszechstronnych konsultacjach. ZBP i Związek Banków Spółdzielczych zaalarmowały MS, że zdolność kredytowa rolników w związku z wyłączeniem spod egzekucji spadła i rozporządzenie wymaga zmian.

Więcej o rozporządzeniu: Egzekucja komornicza u rolnika będzie mniej bolesna

Więcej o stanowisku banków: ZBP: Większość banków wstrzymała udzielanie rolnikom kredytów

Rafał Reiwer, zastępca dyrektora Departamentu Wykonania Orzeczeń i Probacji w Ministerstwie Sprawiedliwości wskazał, że intencją było przygotowanie przepisów, które pozwalają prowadzić egzekucję bez niszczenia gospodarstwa. W uzasadnieniu nowego rozporządzenia powiedziano o konflikcie wartości, problemy związane z ewentualnymi obawami banków były rozważane. Przeważyły jednak względy humanitarne i konieczność zapewnienia egzystencji rolnikom. Było to uwzględnione w przyjętych rozwiązaniach. Obecnie ocena zachowania równowagi jeszcze nie może być przeprowadzona.

Wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski podtrzymał te opinie.

Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZRiOR, poparł znowelizowane rozporządzenie, dziwiąc się, że w  ogóle tyle lat funkcjonowały tak „bzdurne przepisy” jak poprzednie i zabierano rolnikom całe gospodarstwa, doprowadzając często do tragedii. Za kredyt powinien być odpowiedzialny także bank – podkreślił. Rolnik nie mógł często wykonać biznesplanu, ale dług egzekwowano bez względu na spadek cen skupu.  To rozporządzenie uratowało wiele istnień ludzkich, wielu rolników – wskazał  i domagał się ochrony areału ziemi także dla producentów roślin. Obecnie mówi się tylko o ochronie areału niezbędnego do utrzymania stada podstawowego. Izdebski poinformował, że potrzebna jest nowelizacja rozporządzenia, zmierzająca do wprowadzenia takiej ochrony - i o to nadal zabiega.

- Od kiedy to banki takie są troskliwe o rolników? – pytał Izdebski i wskazywał, że sprzęt nigdy nie był zabezpieczeniem kredytu – banki odmawiały zabezpieczania na maszynach, bo tracą one wartość.

Są formy leasingowe, można w ten sposób kupować maszyny. Rolnik kredytujący zakup ziemi może ją natomiast zabezpieczać na pozostałym areale.

Jak uznał, frustracja banków szybko minie.

Mirosław Borowski, wiceprezes KRIR, poinformował, że izby rolnicze analizują swoje obowiązki, związane z tym rozporządzeniem. Jak podał, 14 dni na przedstawienie opinii to niekiedy  zbyt krótki czas – komornicy nie zawsze podają niezbędne dane, pozwalające dotrzeć do rolnika. Izby włączyły się w realizację rozporządzenia i stają po stronie rolników. Rozporządzenie chroni rolnika przed drastycznymi rozwiązaniami, daje czas na analizę.

Przedstawiciel  Krajowego Związku Banków Spółdzielczych, wiceprezes, stwierdził, że rozporządzenie uniemożliwia rolnikom zaciąganie kredytów, eliminuje ich z działalności gospodarczej. Każdy powinien sam decydować o tym, czy będzie go stać na kredyt.

Drugi reprezentant KZBS, Michał Krakowiak, wiceprezes KZBS, powiedział, że członkowie BS „myślą do przodu”.  Nowe przepisy wyłączają rolników z możliwości zaciągania kredytów. 98 proc. kredytów rolniczych jest spłacanych bez problemów, nie można administracyjnie ograniczać możliwości rolników – dowodził. Uznał, że na wniosek zainteresowanego powinno być można wyłączać niektóre przedmioty, w rozporządzeniu zwolnione spod egzekucji.

- Panowie prezesi, rząd Rzeczypospolitej zrobił krok do przodu i wyrównał niedorzeczne zaszłości – wskazał wiceminister Rafał Romanowski i domagał się przedstawienia ilości wniosków o kredytowanie i bankowych odmów. To podstawowe narzędzie, aby można było rozmawiać o zawartym w rozporządzeniu katalogu – wskazał. Jak podkreślił, banki konsultowały projekt rozporządzenia. Wiceminister domagał się analizy przedstawionego katalogu wyłączeń spod egzekucji. Jak stwierdził, twierdzenie o wyłączeniu rolników z działalności gospodarczej jest bezpodstawne. W biznesplanach jest określone, jaki dochód jest przewidywany. Banki ten biznesplan podpisywały, więc uwiarygadniały go. – Katalog zawarty w tym rozporządzeniu (…) jest konkretny i wyraźnie zamknięty – wskazał.

Jak podsumował, rząd wykonał swoją pracę, po stronie banków powinna nastąpić analiza i rzeczowe odniesienie się do rozporządzenia. Procent odmów udzielenia kredytów jest niezbędny, aby dyskutować o ewentualnej zmianie rozporządzenia.

Rolnicy obecni podczas posiedzenia podkreślali, że pretensje wytaczane przez banki – nawet nie przez komorników – są nieuzasadnione. Rolnik ma dobre zabezpieczenie kredytów, trzeba rozważyć możliwość zabezpieczenia kredytów nie tylko na ziemi. Rolnik jest ubezpieczony, powinno się to uwzględniać przy zabezpieczaniu kredytów.

- Rolnicy powinni odejść z banków spółdzielczych – tak odniósł się do wypowiedzi wiceprezesów KZBS przewodniczący ZZRR Solidarni Marcin Bustowski.

Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich, stwierdził, że rozporządzenie wyszło poza zakres konsultowanego projektu. Banki wstrzymały kredytowanie rolnictwa, a my tego nie chcemy – stwierdził. Zaproponował, aby rolnik mógł zgodzić się na wyłączenie spod działania rozporządzenia określonych składników swojego majątku. To pozwoli wierzycielom zabezpieczyć interesy - przekonywał.

Rolnicy wskazywali, że z ich praktyki wynika niechęć banków do uwzględniania rolnikom możliwości egzystencji w przypadku egzekucji.

- Rolnicy powinni uciekać od banków spółdzielczych, to zaraza, która niszczy rolników – opowiadał o swoich doświadczeniach rolnik Jacek Patalan. Jak mówił, nie dostał żadnej pomocy restrukturyzacyjnej, a bank spółdzielczy zniszczył go, zajmując ziemię i zostawiając bez możliwości utrzymania bydła. To rolnicy tworzyli te banki, a dziś są przez nie niszczeni – tak nie działają inne banki. Odraczają terminy, pomagają spłacać kredyty- wskazywał. – Musicie u siebie zrobić porządek, a dopiero później szukać zmian w prawie – podsumował.

Przedstawiciel KZBS stwierdził, że mógłby pokazać rolników, którzy mają inne doświadczenia z kontaktów z bankami spółdzielczymi. Jak powiedział, danych o odmowie udzielania kredytów nie przygotowano, ale żaden problem, aby to zrobić. Wkrótce rolnicy będą notarialnie podpisywać zgodę na egzekucję – stwierdził. Ubezpieczenia wyłączą starszych rolników i doprowadzą do wzrostu kosztów kredytów – przestrzegał. Jak mówił, rolnicy mają też egzekucje pozabankowe. Banki spółdzielcze udzieliły kredytów na 67 mln zł, nie wiadomo, jakie będzie stanowisko nadzoru bankowego, bo na kredyty niezabezpieczone banki muszą tworzyć rezerwę, co wchodzi w koszty.

Poseł Paulina Hennig-Kloska wskazała, że wieś potrzebuje kapitału, bez kredytów nie obędzie się. Niespłacalność kredytów w rolnictwie jest mała, ale banki muszą mieć możliwość dochodzenia praw, jeśli druga strona nie będzie chciała spłacać zobowiązań. Jeśli zamrozi się obrót ziemią i utrudni egzekucję, to banki nie zechcą współpracować z rolnikami lub będą szukać dodatkowych zabezpieczeń. Poseł zaapelowała o „niekomplikowanie” systemu.

Również poseł Zbigniew Ajchler uznał rozporządzenie za „dziwne”. Jak mówił, pożyczka wymaga zwrotu. Każdy powinien rozumieć zawieraną umowę, są instytucje mediacyjne, pozwalające rozwiązywać problemy. Bank udzielający kredytu po to, aby windykować, powinien być zlikwidowany. Takie rozporządzenie powoduje jednak usztywnienie banku – ocenił. Działalność rolnicza zależy od wielu zmiennych czynników, należy zwracać się do mediacji. Banki spółdzielcze są dobrymi bankami, ekstremalne przypadki wymagają indywidualnego rozstrzygnięcia.

Poseł Robert Telus stwierdził, że po tej dyskusji „ochłonął” – widzi, że rozporządzenie nie było błędem. Sprawa wymaga analizy i oceny.

Również poseł Jan Krzysztof Ardanowski wskazał, że do tematu trzeba będzie wrócić, bo problem istnieje. Rolnicy potrzebują kredytów, co umożliwia rozwój. Trzeba się zastanowić, czym banki mają zabezpieczać kredyty. Przypadki „nadgorliwości” banków spółdzielczych są pojedyncze, banki spółdzielcze trzeba wspierać. Rolnik nie ma innego majątku poza gospodarstwem, ziemią i sprzętem. Jeżeli nie będzie realnego zabezpieczenia, to banki nie będą chciały udzielać rolnikom kredytów – przewidywał poseł. Jest więc problem. Biznesplany odbiegają od realności, powinny być lepiej kalkulowane, na dolne wartości. Może bank powinien być współautorem biznesplanu? – zastanawiał się poseł. Zgodził się z opinią, że ubezpieczenia doprowadzą do podwyższenia kosztów. Jak uznał, trwa próba sił między rządem i bankami. Mniejszość gospodarstw ma zwierzęta i stado podstawowe, co zrobić z tymi gospodarstwami, które tego nie mają? – pytał poseł.

Poseł Jarosław Sachajko, przewodniczący komisji, podsumował obrady, wskazując, że bank był dotąd uprzywilejowany, a jest firmą prowadzącą działalność gospodarczą i też powinien oceniać ryzyko kredytu. Przypomniał, że banki powinny zabezpieczać kredyt tak, aby wartość przedmiotu kredytowanego pozwalała na zabezpieczenie po zwrocie bankowi tego przedmiotu. - Nie można człowieka zlicytować do końca – stwierdził poseł i zaapelował o traktowanie banków po partnersku, a nie tylko jako dostarczyciela gotówki.

Posiedzenie zakończył wiceminister Wójcik stwierdzając, że trzeba poczekać z oceną rozporządzenia. Dotąd Ministerstwo Sprawiedliwości nie otrzymało żadnej skargi od rolnika na znowelizowane rozporządzenie.