• Według Janusza Wojciechowskiego polski Plan Strategiczny wymaga zmian, bo nie uwzględnia potencjału polskich gospodarstw.
  • Dążenie do 7% areału upraw ekologicznych to za mało – uważa Wojciechowski
  • Polski pomysł na ekoschematy jest na razie nie do przyjęcia – stwierdził komisarz UE ds. rolnictwa

Krajowy Plan Strategiczny wymaga dalszej dyskusji, bo postawione w nim cele to cele minimum, a Polskę stać na dużo więcej – takie wnioski płyną z wypowiedzi komisarza UE ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego, podczas debaty „Polskie rolnictwo w stronę przyszłości”, jaka odbyła się w poniedziałek w Instytucie Spraw Obywatelskich w Łodzi.

Wojciechowski krytycznie odniósł się do niektórych rządowych propozycji, np. w kwestii ekoschematów i ich łączenia.

Kwestia łączenia ekoschematów wymaga przebudowy, niektóre ekoschematy są adresowane do zbyt wąskiego grona beneficjentów, a tak być nie może – stwierdził komisarz.

– Musimy plan krajowy „przepracować”, by znaleźć korzystniejsze dla rolników rozwiązania. Uważam, że najlepszym rozwiązaniem – zarówno w temacie dobrostanu jak i uprawy – jest kaskadowy, stopniowany system wsparcia, z określonymi progami. Premiowane powinny być kolejne etapy w drodze do założonych celów. Polska może mieć wzorcowy plan, ale to wymaga jeszcze dyskusji.

Komisarz zauważył, że unijnej strategii zaszkodziła zarówno wojna na Ukrainie, jak i upubliczniony wcześniej raport unijnego ośrodka badawczego. Raport straszył dramatycznym, nawet 20-procentowym, spadkiem wydajności produkcji rolnej w UE po wdrożeniu wytycznych nowej strategii – wskutek powiększania upraw ekologicznych, redukcji zużycia nawozów i środków ochrony roślin. W opinii Wojciechowskiego, autorzy raportu nie wzięli pod uwagę wielu istotnych czynników. Wojna w Ukrainie i doniesienia o tym, że na rynku zabraknie przynajmniej 25 mln ton zboża, pogłębiła zaś w krajach UE narrację w stylu: „Dość tego Zielonego Ładu” i podniosła argument bezpieczeństwa żywnościowego.

Kredyt Inwestycyjny – sprawdź ofertę Credit Agricole

W opinii Janusza Wojciechowskiego, rozwój rolnictwa ekologicznego wcale nie oznacza spadku wydajności, ani dewastacji znaczenia europejskiego rolnictwa , co udowadniają przykłady takich krajów jak Włochy i Austria, gdzie średnia powierzchnia gospodarstw jest zbliżona do Polski. Te kraje są znaczącymi producentami żywności ekologicznej i ten profil produkcji właśnie przyczynił się do ich wzrostu gospodarczego.

Komisarz UE przytoczył anegdotę o szewcu, który wysłał dwóch przedstawicieli do Afryki, aby zbadać rynek zbytu. Jeden z nich stwierdził, że butów nie da się tam sprzedawać, bo wszyscy z przyzwyczajenia chodzą boso. Drugi uznał, że rynek jest bardzo obiecujący, bo mało kto ma buty. Według Wojciechowskiego, w Polsce pokutuje ten pesymistyczny pogląd, że ludzi nie stać na zdrową żywność, a to błąd. Pandemia udowodniła bowiem, że popyt na ekologiczną żywność wzrasta, nawet gdy popyt na żywność w ogóle maleje. Przekonanie, że naszego konsumenta nie stać na żywność ekologiczną nie znajduje uzasadnienia.

Kołem zamachowym dla rozwoju rolnictwa ekologicznego mają być tzw. „zielone koncesje”, czyli preferencje dla żywności ekologicznej w zamówieniach publicznych. Jak zapowiedział, Komisja Europejska daje „zielone światło” w tym zakresie, więc organizatorzy przetargów nie muszą się martwić – ewentualne skargi oferentów będą mogły być automatycznie oddalane.

Według Janusza Wojciechowskiego strategia „Od pola do stołu” to ogromna szansa dla polskiego rolnictwa, pod warunkiem że rząd właściwie ją wykorzysta. Potrzebne jest wsparcie dla małych i średnich gospodarstw, pomoc w tworzeniu krótkich łańcuchów dostaw, wspierane krajowego przetwórstwa i lokalnych rynków.

– Rolnictwo ekologiczne powinno być alternatywą dla tych, którzy zastanawiają się, czy w rolnictwie zostać, czy zrezygnować w ogóle. Nie chodzi tu o niszczenie gospodarstw towarowych, ale stworzenie szansy dla gospodarstw małych i średnich, które przegrywają konkurencję w produkcji konwencjonalnej – zastrzegł Wojciechowski.

-Spis rolny pokazał, że 28 proc. gospodarstw prawie nie stosuje śor i mało nawozów. To ogromy potencjał do rozwoju rolnictwa ekologicznego w tym kraju – uważa unijny polityk.
-Zauważyłem, że w Polsce wciąż dominuje retoryka kołchozowa: im więcej nawozów i chemii tym lepiej, bo większe plony – zauważył Janusz Wojciechowski.

W opinii Janusza Wojciechowskiego, założenia polskiego Planu Strategicznego nie uwzględniają potencjału polskiego rolnictwa, w którym dominują gospodarstwa małe i średnie. Polski rząd tymczasem zakłada zwiększenie upraw ekologicznych do 7 proc. ogólnego areału gruntów rolnych, podczas gdy kraje takie jak Austria i Niemcy dążą do 30 procent.