Krajowa Rada Izb Rolniczych dołącza do grona krytyków projektu ustawy o minimalnej odległości dla planowanego przedsięwzięcia sektora rolnictwa, którego funkcjonowanie może wiązać się z ryzykiem powstawania uciążliwości zapachowej. W opinii, jaką przesłano do resortu rolnictwa, KRIR wylicza niedoskonałości proponowanych regulacji, jak i przykre konsekwencje, jakie z ich przyjęcia wynikać mogą dla rolników. Niezrozumiałym dla samorządowców jest m.in. upatrywanie w rolnikach głównych sprawców zapachowych uciążliwości, jak i pomijanie w przepisach dostępnych technologii i rozwiązań, które takie uciążliwości eliminują lub niwelują. Brak wreszcie rozwiązań prawnych, które jasno wskazywały wieś jako miejsce działalności rolniczej, oraz produkcji i hodowli zwierząt.

„Samorząd rolniczy uważa, że zaproponowane przepisy projektu ustawy mogą wpłynąć negatywnie na rozwój gospodarstw rolniczych utrzymujących zwierzęta gospodarskie. Wprowadzenie wyznaczenia minimalnych odległości dla planowanych inwestycji chowu i hodowli zwierząt wpłynie na działalność rolniczą i prowadzenie gospodarstw przez rolników — z jednej strony będzie uregulowane, gdzie będą mogli inwestować w budynki inwentarskie. Z drugiej jednak strony ustawodawca nie uwzględnił w projekcie zróżnicowania odległości w związku z możliwością zastosowania przez inwestorów nowych technologii, które pomimo podrażania produkcji zwierzęcej, ograniczają do minimum oddziaływanie odorowe. Ponadto zaproponowane minimalne odległości budynków inwentarskich bez uwzględnienia przewidywanego ich oddziaływania odorowego, nie może zagwarantować wyeliminowania powstawania uciążliwości zapachowej na obszarach wiejskich. Zapisy konsultowanego projektu ustawy nie przełożą się zatem na realne ograniczenie emisji substancji zapachowych, a wymuszą zachowanie odległości od obecnie istniejących zabudowań, co może być nie do przyjęcia dla funkcjonujących obecnie gospodarstw rolnych utrzymujących zwierzęta.” – czytamy w opinii KRIR.

Rolniczy samorząd zauważa, że takie rozwiązania stawiają pod znakiem zapytania przyszłe inwestycje, ale i trwającą produkcję zwierzęcą w istniejących obiektach. Zwraca również uwagę na fakt, że źródłem konfliktów dotyczących lokowania obiektów inwentarskich na terenach wiejskich nie są rolnicy, ale mieszkańcy którzy działalności rolniczej zaprzestali, a najczęściej przybysze z miast, którzy na wsiach się osiedlają. Zdaniem samorządowców osoby, które chcą wybudować lub zakupić dom jednorodzinny na terenach wiejskich i w sąsiedztwie gospodarstw rolnych oraz gruntów rolnych, powinny pisemnie w akcie notarialnym oświadczać, że mają świadomość prowadzenia działalności rolniczej w bliskiej odległości oraz, że zakupując działkę pod budowę, czy dom mieszkalny, akceptują charakter prowadzonej w sąsiedztwie działalności rolniczej.

Niezrozumiałym jest zaś według KRIR fakt objęcia projektem ustawy tylko sektora produkcji rolniczej. Wskazywać by to mogło, iż jedynie chlewnie czy obory mogą być źródłem smrodu, zapominając o takich obiektach jak oczyszczalnie ścieków, składowiska śmieci, czy np. wytwórnie cementu albo mas bitumicznych. Czy tego typu inwestycji ograniczenia odległościowe miałby nie dotyczyć? Zdaniem izb obowiązujące obecnie procedury oceny oddziaływania na środowisko, za które odpowiadają Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska są wystarczające i „podejmowane są na podstawie obiektywnych i rzeczowych informacji i analiz” – dowiadujemy się z komunikatu na stronie KRIR. „Narzucenie minimalnych odległości zahamuje zaś zdaniem samorządu rolniczego produkcję zwierzęcą, w tym odbudowę pogłowia trzody chlewnej w Polsce, a także rozwój chowu i hodowli pozostałych gatunków zwierząt gospodarskich.” – argumentują izby.

Wydając negatywną opinię dotyczącą projektowej ustawy, KRIR podkreśla również, że żadne państwo Unii Europejskiej nie wprowadziło ustawy dedykowanej uciążliwości zapachowej, a w nielicznych krajach kwestie uciążliwości zapachowej są uregulowane poprzez wytyczne i kodeksy.