PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Quo vadis gospodarzu?

Quo vadis gospodarzu? Fot. Shutterstock

Autor:

Dodano:

Tagi:

Rekiny biznesu od lat przekonują, że inwestować należy właśnie wtedy, gdy inni czekają na lepszą koniunkturę. Trudno jednak znaleźć eksperta, który by ten uniwersalny „przepis na sukces” chciał zaserwować obecnie rolnikom. Głosy, które przez dwie dekady kładły nam do głów, że tylko specjalizacja i zwiększanie skali produkcji zapewnią dochodowość gospodarstw, również zamilkły.



Wielu już biznesmenów, których nazwiska można znaleźć na listach najbogatszych, przekonywało w wywiadach, że największe zyski przynoszą inwestycje poczynione w „chudych latach”, wówczas gdy inni zamrażają kapitał w oczekiwaniu na lepszą koniunkturę. Wielu z nich na swym przykładzie dowodziło, że rozwijać należy się wciąż i mimo wszystko, bo inaczej zaczniemy się cofać i tracić. Trudno polemizować z autorytetami, których argumentem ostatecznym jest konto z kwotą, w której trudno zliczyć zera. Nie sposób jednak nie zauważyć, że rolnictwo to specyficzna dziedzina działalności gospodarczej, w której niewiadomych jest zwykle więcej, a i ryzyko nietrafionych decyzji większe. Bo tu wcale nie chodzi o kolejne zero na rachunku…

Wiele niewiadomych

O tym, że znaleźliśmy się w czasach niepewnych, przekonywać chyba nikogo nie trzeba. Uwarunkowania, w jakich musimy podejmować brzemienne dla przyszłości decyzje, dawno nie były tak nieprzewidywalne. Wystarczy choćby spojrzeć na skutki pandemii, która dotknęła rolników w sposób dość irracjonalny. Zachwianie eksportu (biorąc to na zdrowy rozsądek) mogło dotyczyć jedynie wąskiej grupy rolników z branż od eksportu uzależnionych, a więc produkujących dużo ponad popyt krajowy. Dla pozostałych gałęzi produkcji rolnej koronawirus mógł stworzyć… istne eldorado. Ograniczenia w przemieszczaniu ludzi i towarów nijak się jednak miały do wielkości importu żywności do Polski, który miast spaść raczej wzrósł, czego dowiedli choćby rolnicy liczący niedawno tiry z trzodą na zachodniej granicy. Pandemii towarzyszą więc w Polsce i spadek eksportu, i spadki cen skupu, i problemy ze zbytem produkcji z gospodarstw. Wciąż nie wiadomo, kiedy i jak się to wszystko skończy, i to jedna z tych wielkich niewiadomych, wobec których każdy rolnik staje zupełnie bezbronny.

Kolejna niewiadoma, która nie pomaga rolnikom w planowaniu, to z pewnością kształt przyszłej WPR i unijne wizje Zielonego Ładu. Proponowane strategie budzą wątpliwości nie tylko wśród rolników, a jeśli staną się obowiązującym prawem, wielu właścicieli gospodarstw stanie przed dylematem: jak produkować, by przetrwać? Tymczasem jeszcze niedawno wielu gospodarzy żyło w podsycanej wciąż nadziei, że kolejne dopłaty obszarowe będą już na „zachodnim” poziomie i spoglądało w przyszłość w różowych okularach. Wyszło jednak „jak zawsze” i w progres mało kto dziś wierzy.

Kierunek: ilość

Przez półtorej pierwszej dekady obecności w UE rolnicy słuchali rad ekspertów, w opinii których tylko specjalizacja i zwiększanie skali produkcji gwarantują rozwój gospodarstw. Gwałtowny wzrost cen ziemi i postępujący spadek opłacalności produkcji rolnej musiały jednak te „przepisy na sukces” zweryfikować. Usłyszeliśmy więc o konieczności dywersyfikacji dochodów gospodarstw i szukaniu pozarolniczych źródeł przychodu. Dziś o kolejne, jednoznaczne wytyczne już trudniej. Ze świecą szukać eksperta, który z przekonaniem wskaże właściwy kierunek rozwoju.

Ceny ziemi wciąż jednak są wysokie, więc jej zakup przy niskiej opłacalności produkcji rodzi spore ryzyko. Zwykło się sądzić, że inwestycja w ziemię to najpewniejsza lokata kapitału i pewnie wiele w tym racji. Ulokować w ziemi nadwyżki kapitału to jednak co innego, niż dokonać takiego zakupu na zaciągnięty kredyt, z myślą o spłacaniu rat z tego, co ta ziemia urodzi. Głód ziemi to problem, z którym polskie gospodarstwa rodzinne wciąż się zmagają, ale zaspokoić się go nie udaje. Nie złagodzi go również z pewnością dzierżawa państwowych gruntów, bo jak mówią dane KOWR, wartościowych dla rolników działek zostało naprawdę niewiele. Na dokończenie zaś ustawowych 30-procentowych wyłączeń z areałów dzierżawionych przez duże spółki, patrząc na dotychczasowe postępy, trudno liczyć.

O rozwoju przez inwestycje np. w nowe obiekty inwentarskie też mało który rolnik dziś myśli. Wyspecjalizowani w produkcji zwierzęcej producenci od miesięcy liczą straty, a oszczędności dokładają do bieżących rachunków, aby przetrwać kryzys. Zaoferowana czy też ta dopiero obiecywana pomoc covidowa państwa nic w tym zakresie nie zmieni. To przecież wsparcie na przetrwanie, a nie na rozwój.

Z drugiej zaś strony, do zwiększania skali produkcji z pewnością nie zachęca unijna polityka rolna, jak i poczynania rządu (patrz: „Piątka dla zwierząt”). Zaprezentowane na forum UE strategie dla rolnictwa w korzystniejszym położeniu lokują gospodarstwa małe i średnie. Dla większych gospodarstw towarowych oznaczają głównie trudności do przezwyciężenia. W przypadku produkcji zwierzęcej unijna i krajowa polityka skłania do ograniczania skali produkcji i stawia pod pręgierzem właścicieli dużych ferm. I to z pewnością nie jest atmosfera sprzyjająca planowaniu rozwoju.

Stawiamy na jakość?

Alternatywą dla rozwoju w kierunku ilości produkcji będą inwestycje w jej jakość. Tu zaś z miejsca kłania się forsowana w Zielonym Ładzie ekologizacja produkcji rolnej, która wzbudziła tyle wątpliwości organizacji rolniczych w Polsce. Koronnym argumentem sceptyków jest fakt, iż zamożność społeczeństw warunkuje popyt na produkty ekologiczne. Siłą rzeczy u nas zainteresowanych takimi towarami być może i przybywa, ale niewielu stać na dokonywanie stałych zakupów.

Trudno odmówić logiki tym wnioskom, ale też warto zauważyć, jak wyglądają półki w naszych sklepach. Zarówno w tych z żywnością ekologiczną, jak i w dużych marketach dominują niestety artykuły obcego pochodzenia. Myśląc więc o jakimkolwiek rozwoju polskiego rolnictwa, myśleć należałoby o odzyskaniu tych sklepowych półek dla polskiej żywności. Ten postulat od dawna podnoszą rolnicy, ale bez należytego wsparcia ze strony rządu i państwa, staje się on niemożliwy do zrealizowania.

Nie brakuje jednak u nas przykładów na to, że produkcja ekologicznej (lub zwyczajnie zdrowej) żywności w połączeniu z własnym przetwórstwem i sprzedażą swoich produktów może przynieść rolnikowi sukces. To też być może ten kierunek rozwoju, który najlepiej rokuje w obecnych uwarunkowaniach. Lecz jeśli wyobrazić sobie masarnię przy co drugiej chlewni i młyn w co drugiej wsi, to wątpliwości rosną. Bo czy aby na pewno do tego punktu chcemy zmierzać i czy zapewni nam to rozwój i dobrobyt na długie lata?

Wiele pytań – niewiele odpowiedzi. I niestety, mimo najszczerszych chęci, nie damy nikomu gotowej recepty na dalszą pomyślność. Chcemy jednak pomóc w tych trudnych wyborach, prezentując rolników, którzy ważne dla przyszłości gospodarstw decyzje już podjęli. Może ich doświadczenia i opinie będą dla innych inspiracją. Wskazujemy też sposoby i źródła finansowania rozwoju gospodarstw oraz oferowane w ramach WPR programy wsparcia. Mamy nadzieję, że informacje zebrane w styczniowym temacie numeru okażą się dla Was przydatne.   



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (39)

  • wiemy 2021-01-29 13:14:26
    Pod pierzyne zimą spie od 20 do 12 nastepnego dnia
    • No nie 2021-02-07 21:42:16
      To ile czasu ty trzeźwiejesz ? Ja śpię do 10,tej ale od 2,00 w nocy .
  • oli 2021-01-26 16:00:18
    polskie chłopstwo zachłysnęło się tą UNIą a teraz plajtują. Bo Unia jest poto by polskiemu chłopu nie opłacało się nic zrobić a ziemie , żeby banki przejeły.
  • MIREK 2021-01-25 10:37:23
    jak dla mnie hodowla powoli umiera . ja zlikwidowałem 5 lat temu. u nas w okolicy to średnio 1 rolnik na wieś ma hodowlę . dzisiaj trzeba mieć albo dużo albo bardzo dużo żeby cos zostało a nawet przy potężnej skali świnie i kury dzisiaj na minus. krowy to praca niewolnicza każdy kto dorobił się na mleku własna pracą należy mu się szacunek . przy 30-40 h lepiej jest chyba robić na polu niż użerać się z krowami i bykami za marny grosz i iść do pracy. Spółdzielnie w naszej okolicy gdzie maja zasoby ludzkie już dawno skończyły z hodowla, a tam dokładnie to policzyli . Legenda głosi ze ktoś kto zrezygnował z hodowli po jakimś czasie wrócił do niej ..... Pozdrawiam wytrwałych .....
  • Też zadowolony 2021-01-25 10:23:51
    Quo vadis? - po kilka piw - piję bo lubię, piję bo mam za co. Krowiarz w zębach przynosi pieniążki za dzierżawę, za rok z góry płaci, byle grunta nie stracić. Nie ma co się zastanawiać - 3 tysiączki za hektar. Za 16 hektarów ładna suma. A jeszcze się dorobi.
    • Lemiesz 2021-01-25 11:50:17
      Piekny sen miałeś
      • Zygmunt 2021-01-25 12:30:55
        Lemieszem to się zdrowo uderz, wtedy zmądrzejesz. Widać, że większość się nie chwali, że dopłaty i dzierżawę biorą, a inny jeleń obrabia. Żal cię ściska, że tańczysz noc i dzień przy ogonach i zostaje ci sterta nawozu. Pędź synu gumisia przez stumilowy las! Akysz
    • kitamicha 2021-01-25 18:30:14
      HŁOPTAŚ TY sam nie wierzysz w to co piszesz . Tak tylko szczujesz aby ludzi sprowokować do polemiki z tobą a przecierz to jak szczanie na ugór ! Pa Bobasku !
  • Prawda 2021-01-25 09:10:40
    Ciekawe czy będzie coś dla tych średnich gospodarstw bo to jest najbardziej pomijana grupa
    • kitamicha 2021-01-25 18:31:46
      OCZYWISCIE ze będzie - figa z makiem z pasternakiem jak se na glebie namalujesz.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.239.159.107
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.