• Rolnicy nadal mają problemy z usuwaniem folii rolniczych, agrowłókniny czy też innych odpadów wytwarzanych w związku z prowadzona działalnością.
  • Brakuje odbiorców dla agrowłókniny, która jest łatwopalna, a składowanie jej w hali czy placu rodzi ryzyko.
  • Rolniczy samorząd stoi na stanowisku, że rząd musi jak najszybciej opracować i wdrożyć systemowe rozwiązania w zakresie zagospodarowania odpadów z tworzyw sztucznych pochodzących produkcji rolniczej.

Rolnicy domagają się wprowadzenia stałych rozwiązań, które doprowadzą do rozwiązania problemu utylizacji tworzyw sztucznych, używanych w produkcji rolniczej. Zarząd KRIR po raz kolejny wnioskował w tej sprawie do Ministra Klimatu i Środowiska. A póki takie rozwiązania nie zostaną wdrożone, samorząd rolniczy postuluje szybkie wznowienie programu „Usuwanie folii rolniczych i innych odpadów pochodzących z działalności rolniczej” na ustalonych zasadach.

Poważne problemy z odbiorem agrowłókniny

Interwencja KRIR to efekt m.in. skarg rolników z powiatu sieradzkiego w woj. łódzkim, który słynie jako krajowe zagłębie w produkcji wczesnych ziemniaków i warzyw. Producenci z racji specyfiki upraw powszechnie wykorzystują agrowłókninę do okrywania roślin. Zużytej agrowłókniny nie sposób obecnie zutylizować.

- Firmy utylizacyjne odbierają z naszych gospodarstw folię, big-bagi, sznurek, nie ma z tym żadnego problemu. Kiedyś jeszcze za surowiec płaciły, dziś trzeba się cieszyć, że przyjeżdżają. Agrowłókniny jednak nikt nie chce, a większość rolników w gminie Wróblew żyje z uprawy warzyw – mówi Piotr Łuczak, rolnik i gminny radny. - W efekcie zwały zużytego tworzywa piętrzą się w gospodarstwach, a co gorsza lądują też na nieużytkach, czy w rowach. Zapytałem producenta, u którego sam się zaopatruję w agrowłókninę, dlaczego nie przetwarza jej ponownie. Okazuje się, że to niemożliwe ze względu na technologię produkcji. Firmy utylizacyjne też tego nie chcą, bo agrowłóknina jest zbyt łatwopalna, a więc składowanie jej w hali czy placu rodzi ryzyko.

Skarżą się także hodowcy bydła i producenci mleka z różnych rejonów kraju, od których zakłady utylizacyjne nie chcą przyjmować folii kiszonkarskiej. Wszystkich rolników w kraju irytuje zaś fakt, że tworzywa z gospodarstw są traktowane inaczej, niż odpady z reszty prywatnych posesji i na różnych zasadach są odbierane (lub przyjmowane). Irytuje też fakt, że koszty zagospodarowania odpadów rosną, i tylko po stronie rolników.

Odpowiedzialność gminy w odbieraniu odpadów rolniczych

Wiele gmin skorzystało z dofinansowania oferowanego w ramach zakończonego programu NFOŚiGW w zakresie utylizacji folii rolniczej i innych odpadów, co jednak nie znaczy, że samorządy i gospodarze chwalą sobie te rozwiązania. Samo przerzucanie na gminę zadania organizacji zbiórki i utylizacji odpadów rolniczych wydaje się chybione, skoro zgodnie z przepisami tworzywa pochodzące z produkcji rolniczej traktowane są nie jak odpady komunalne, a odpady przemysłowe. Po drugie, gminy musiały najpierw zaangażować własne środki w organizację zbiórki odpadów. Odzyskać je mogły dopiero po pozytywnym rozliczeniu programu, po wielu miesiącach. Nie wszędzie też udawało się znaleźć firmy, zainteresowane odbiorem odpadów. Jeśli zaś jakaś się zgłaszała, to często stawiała takie warunki, które podważały sens działania.

- Nasza gmina chciała zgłosić się do programu, ale nie ma w okolicy zakładów utylizacyjnych. Jak udało się znaleźć firmę w sąsiednim powiecie, to powiedziała, że folii kiszonkarskiej nie bierze, bo zbyt zanieczyszczona – mówi pewien rolnik i gminny radny z woj. warmińsko-mazurskiego. - A u nas sami hodowcy bydła i mleczarze, więc po co nam taka akcja?

Rolnicy niechętnie angażowali się w program NFOŚiGW

Problemem często była też nieufność samych gospodarzy, choć wydawałoby się, że ten rządowy program to spełnienie marzeń.

- Bardzo zabiegałem o udział w tym programie mojej gminy, sądząc że cieszył się będzie dużym powodzeniem – mówi Sławomir Sokołowski, rolnik z gminy Koluszki i przewodniczący Rady Powiatu Łódzkiego-Wschodniego.- Władze Koluszek wyłożyły pieniądze i zorganizowały wszystko jak należy. Na ogłoszenie o zbiórce odpadów zareagowało jednak początkowo ledwie kilku rolników. Sam obdzwaniałem znajomych gospodarzy, żeby skorzystali z okazji, ale entuzjazmu nie było. Ludzie obawiali się np. że udział w tej akcji będzie skutkował późniejszymi kontrolami. Ledwo udało się nam przekonać wystarczającą liczbę rolników, by zrealizować program i stawiane cele.

W tej sytuacji entuzjazm gmin do ponownego uczestnictwa w programie NFOŚiGW może być… ograniczony.

Rozszerzona odpowiedzialność za produkcję odpadów

KRIR przypomniał właśnie, że w listopadzie 2020r. resort klimatu i środowiska informował, że toczą się prace nad modyfikacją systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) w zakresie opakowań do nowych wymagań prawa UE.

„Z dużą nadzieją przyjęliśmy również informację z lutego br., że prowadzone są rozmowy pomiędzy Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi a Ministerstwem Klimatu i Środowiska, jako właściwym do wprowadzenia systemowych uregulowań prawnych w dziedzinie gospodarki odpadami, na temat zagospodarowania opakowań, które gromadzone są w gospodarstwach rolniczych w związku z trudnościami w przekazaniu ich zakładom utylizacyjnym.” – czytamy w komunikacie izb, dotyczącym kwestii odpadów.

„Samorząd rolniczy w pełni popiera ten kierunek prac legislacyjnych. Wprowadzający produkty na rynek w opakowaniach (np. środki ochrony roślin lub nawozy) powinni być obowiązani do pokrycia kosztów selektywnego zbierania, transportu i przetwarzania odpadów. Nowy system powinien stymulować producentów do takiego projektowania produktów i opakowań, aby zgodnie z hierarchią sposobów postępowania z odpadami zapobiegać powstawaniu nadmiernej masy odpadów i zwiększać ich potencjał recyklingu” – uważają samorządowcy z KRIR, zwracając przy okazji uwagę na problem zbyt małej ilości firm, zajmujących się odbiorem czy recyklingiem odpadów w Polsce.

Opieszałe regulacje ws. zagospodarowania odpadów

Rolniczy samorząd stoi na stanowisku, że rząd musi jak najszybciej opracować i wdrożyć systemowe rozwiązania w zakresie zagospodarowania odpadów z tworzyw sztucznych pochodzących produkcji rolniczej. Każdy rolnik temu postulatowi przyklaśnie, podobnie jak i opinii, że producenci winni ponosić odpowiedzialność za swe produkty, w tym ich opakowania.

Opieszałość, z jaką rząd tworzy stosowne regulacje jest jednak pewnie wprost proporcjonalna do niechęci koncernów chemicznych, którym sugeruje się dodatkowe obciążenia. Łatwo zauważyć, że wśród zainteresowanych firm są także spółki z udziałem Skarbu Państwa.

Nietrudno też o obawy, że obciążanie producenta kosztami utylizacji opakowań przełoży się wprost na wzrosty cen produktów, a tego z kolei rolnicy woleliby uniknąć. Jak długo jednak gospodarz „ze świecą" szukać ma przedsiębiorcy, który raczy przyjąć starą folię czy włókninę? Jak długo odgrywać ma rolę niemile widzianego petenta, gdy chce działać zgodnie z prawem i sumieniem?