PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Rynek jest zainteresowany tym, żeby ceny były niestabilne. Wywiad z członkiem zarządu Eskimosa

Rynek jest zainteresowany tym, żeby ceny były niestabilne. Wywiad z członkiem zarządu Eskimosa Na niestabilnym rynku zarabia się duże pieniądze - mówi w wywiadzie dla www.sadyogrody.pl, członek zarządu Eskimosa, fot. shutterstock

- Moim zdaniem rynek jest zainteresowany tym, żeby ceny były niestabilne. Na niestabilnym rynku zarabia się duże pieniądze - mówi w szczerym wywiadzie dla  portalu sadyogrody.pl, Leszek Słaboński, członek zarządu Eskimosa, który zdradza nam kulisy interwencyjnego skupu jabłek, jaki spółka podjęła w sezonie 2018/19. Obecnie Eskimos złożył wniosek o upadłość oraz o restrukturyzację i sanację firmy.



Niedawno dowiedzieliśmy się, że zarząd spółki Eskimos złożył wniosek o upadłość…

Rzeczywiście złożył wniosek o upadłość, lecz przede wszystkim złożyliśmy wniosek o restrukturyzację i sanację firmy. Sąd ma obowiązek rozpatrzyć oba wnioski. Przy spływie dwóch wniosków, jest zobowiązany ogłosić restrukturyzację, chyba że spółka nie nadaje się do restrukturyzacji - nasza się nadaje, bez najmniejszych problemów.

Bezpośrednią przyczyną złożenia powyższych wniosków jest brak rozliczenia Programu Stabilizacji Cen na rynku jabłek przemysłowych. A pożar w zakładzie w Motodze i brak odszkodowania?

Pożar w Motodze został już - oczywiście sprawa jeszcze jest w sądzie i walczymy z ubezpieczycielem - kosztowo skonsumowany. Ta sprawa już nas tak nie boli. Bolała w tamtym roku i dwa lata temu, a teraz już nie - rezerwy są na to zrobione. Kiedyś jak wygramy sprawę z ubezpieczycielem, będzie to dla nas dodatkowy "cukierek". Natomiast bolącą rzeczą, trudną i przykrą jest ten, jak to pani nazwała "interwencyjny skup jabłek". Minister woli, żeby to nazywać “stabilizacja cen”.

Bo jeśli chodzi o ubezpieczyciela to gra toczy się o 5 mln zł, a tu jest 100 mln…

Nie, 100 mln nie ma, mniej, znacznie mniej, natomiast tam jest inny problem, po prostu ministerstwo i KOWR nie wywiązały się kompletnie z umowy, z tego, co publicznie obiecywano, deklarowano.

Wy dostaliście gwarancje pod kredyt z BOŚ, i te gwarancje były od KOWR, tak?

Tak. Te gwarancje od KOWR oczywiście były zabezpieczone przez BGK, czyli tak naprawdę była taka konsekwencja, że my nie spłaciliśmy kredytu BOŚowi, BOŚ zażądał poręczenia, zaspokoił się na BGK, a BGK “skeszował” się na KOWR. Jesteśmy winni KOWR 100 mln zł - ewidentnie.

Jak macie zamiar oddać te pieniądze?

W międzyczasie KOWR zabezpieczył się i przejął nasze produkty, których nie sprzedaliśmy, których obecna wartość, tak jak minister powiedział a ja potwierdzam to, jest między 70 a 200 mln zł, w zależności od tego, jaką metodą określa się wartość.

Jeśli chodzi o ten przejęty majątek, tam był też koncentrat jabłkowy?

Był koncentrat, przecier, alkohol, soki…

Jeśli mogę zapytać, dlaczego nie sprzedaliście tych produktów w tym sezonie kiedy mieliśmy o wiele lepszą sytuacje na rynku jabłek przemysłowych niż w poprzednim? Eskimos dysponował zagęszczonym sokiem jabłkowym, skupionym w momencie gdy cena jabłek przemysłowych oscylowała wokół 8-10 gr, wy skupowaliście je po 25 gr za kg jabłek…

Ale ta różnica i cały ten problem bardzo niskiej ceny urodził się dlatego, że wielkie firmy produkujące zagęszczony sok jabłkowy „stwierdziły” że zarobią nieprzyzwoicie na polskim sadowniku. Oni wtedy, w tym okresie sierpnia-września 2018 r., kupowali koncentrat od polskich wytwórców po 550-600 euro za tonę. I ta właśnie cena determinowała cenę zakupu jabłek przez lokalnych wytwórców koncentratu, którzy żeby w ogóle zarobić cokolwiek, musieli kupować po te 8 gr za kg, bo inaczej by nic nie zarobili.

Warto zauważyć, że w roku 2018, kiedy u nas była taka ogromna nadprodukcja jabłek, w Chinach było 40-proc. zmniejszenie plonów. A trzeba wiedzieć, że zbiory w Chinach są nawet kilkunastokrotnie wyższe niż w Polsce. Te 40 proc. naprawdę robi różnicę, bo to kilkukrotnie więcej niż my w ogóle produkujemy.

Ta ogromna dysproporcja między naszą nadprodukcją, a brakiem koncentratu w Chinach powodowała, że cena koncentratu w 2018 r. musiała być wysoka - ona, czy nam się to podoba czy nie, musiała być w ok. 1200-1300 euro. I taka była, takiej ceny doczekaliśmy, tylko że „ktoś” stwierdził w pewnym momencie, że zrobi na tym biznes.

Musimy zrozumieć że polscy wytwórcy koncentratu nie mają pieniędzy a żeby produkować, muszą natychmiast płacić rolnikowi za jabłka. No to zostali przymuszeni do tego, żeby koncentrat sprzedawać po 600 euro i kupować jabłka po 8 gr. Jeżeli później ten koncentrat, kupiony za 600 euro, zostanie sprzedany Chińczykom po 1200 euro… Boski interes, prawda?

I generalnie sytuacja powtarza się co jakiś czas, tak?

Praktycznie co roku. Ten problem funkcjonuje nie tylko w jabłkach, ale także w malinach, w wiśniach, w różnych innych koncentratach, w różnych innych owocach.

Uważałem i uważam, że z tym należy coś zrobić, ponieważ tak naprawdę Eskimosowi i innym przetwórcom owoców i warzyw zależy na stabilizacji rynku. Niedobrą rzeczą są niestabilne ceny. Wymyśliłem więc sobie, że mogę zaproponować Ministrowi stabilizację cen jabłek i owoców miękkich. To samemu Ardanowskiemu bardzo się spodobało. I słusznie, bo wystarczyło bardzo niewiele pieniędzy, między 10 a 40 mln zł zainwestować w polskiego rolnika, czyli kupić, albo przyrzec, że kupię jabłka po 25 gr, i w przeciągu miesiąca cena jabłek przemysłowych natychmiast skoczyła z 8 gr do 30, w pewnym momencie nawet 40 gr.

Tak naprawdę Eskimos mógł zakończyć program stabilizacji cen jabłek w momencie gdy skupiliśmy 50 tys. ton jabłek. Więcej! Wystarczyło że powiedzieliśmy, że kupimy. Ale z różnych powodów musieliśmy kupić więcej. Głównie z powodu trudności w bieżącym rozliczaniu akcji z KOWR-em.

Trzeba zaznaczyć, że KOWR rozliczał nas z realizacji nie tak jak nam obiecał w umowie, w ciągu 3 dni, tylko rozliczał początkowo w przeciągu 3 tygodni, a następne transakcje aż w przeciągu 3 miesięcy. Właśnie z tego powodu były „afery” i pogłoski, że „Eskimos ukradł” lub „Eskimos dostał 100 mln, zabrał pieniądze i nie płaci”. To wszystko była nieprawda. Eskimos nie miał tych pieniędzy, dlatego że KOWR rozliczał to miesiącami. Urzędnicy jeździli, sprawdzali na wszystkich etapach i miejscach realizacji, i wydaje mi się, że chcieli zrobić wszystko, żeby ten program zgasić.

Dlaczego?

Uderzyliśmy w pewną zastaną strukturę. Ale to już nieważne, to już jest inny problem, już nie nasz.

W każdym razie chodzi mi o to, że używając bardzo "niewielkich pieniędzy", przyjmijmy, że 40 mln zł, byliśmy w stanie doprowadzić do tego, że polskiemu rolnikowi wszyscy wytwórcy, nie tylko Eskimos, zaczęli płacić godziwą cenę, te 25, 30, a później 40 gr. A to było celem tego programu. I ten cel został osiągnięty. Nie doprowadziliśmy do tego, że rolnik zamiast za te jabłka przemysłowe w całym sezonie dostać 200 mln czy 220, 250 mln, tak jakby dostał, gdyby ceny były 8 gr, dostał 3 razy więcej! Dostał 600, może 700 mln zł. Ewidentnie Eskimos doprowadził do tego swoją stabilizacją cen, że rolnik, czyli sadownik, dostał 600 mln ekstra! W sumie bardzo niewiele tak naprawdę zależało od Eskimosa. Decydowała postawa innych przetwórców, którzy w tym okresie skupowali. Musieli skupować jabłka w potrzebnych ilościach żeby zrobić swój koncentrat. A ponieważ my, jako największy wtedy odbiorca skłoniliśmy producentów do „poczekania na cenę”, wszyscy musieli kupować jabłka po te 25, 30, 40 groszy.

Zastanawiające jest wciąż to, jaki Wy mieliście w tym "interes"?

Przyjmijmy, że kupujemy jabłka po 25 gr. Jak pomnożymy 25 gr przez 8, bo tyle mniej więcej potrzeba na 1 litr koncentratu, to uzyskujemy cenę. Jeżeli wytwórca, który produkuje ten koncentrat dla Eskimosa, robi to, przyjmijmy, że za 1 zł, to wyjdzie nam, że cena wyprodukowanego koncentratu będzie nas kosztowała 900 euro. A mogliśmy sprzedawać po 1200 - 1300 euro, więc zarabiamy. Opłaca się? Opłaca.

A sprzedaliście?

Nie sprzedaliśmy! A dlaczego? Bo nam nie pozwolono przecież! Nie było problemu dla Eskimosa, że nie mógł sprzedać, bo mógł sprzedać. A przecież była sytuacja taka, że jeden z członków gabinetu ministra rolnictwa powiedział – „panowie nie sprzedajcie waszych wyrobów, ja to odkupię. Rentownie odkupię wszystko”. Co mieliśmy zrobić? Mamy sprzedawać? W pewnym momencie ten członek rządu został zdymisjonowany, zaczęły się "afery" i wtedy pretensja do Eskimosa, że nie sprzedał… A nie sprzedał, bo jak miał sprzedawać, kiedy minister powiedział, żeby nie sprzedawać?!

Czyli to ministerstwo wprowadziło was w błąd?!

Może nie ministerstwo, ale ludzie tego ministerstwa. Trudno mi powiedzieć, czy minister Ardanowski chciał, żeby tak było - nie wiem. Dowodu nie mam. Nie byłem przy tym, nie wiem jaki był powód dymisji pana wiceministra, to było poza mną, ja jestem zwykłym członkiem zarządu malutkiego Eskimosa, gdzież mi tam na te gabinety…

Ale z drugiej strony chciał pan zrewolucjonizować system sprzedaży jabłek przemysłowych…

Zaproponowałem ministrowi Ardanowskiemu ten właśnie sposób funkcjonowania na rynkach z nadprodukcją. On miał dotyczyć nie tylko jabłek. Przecież w tym samym roku mieliśmy ogromną nadpodaż wiśni i czarnych porzeczek, w ubiegłym roku była nadprodukcja śliwek. Sposób funkcjonowania jest prosty. Bardzo niewielką ilością pieniędzy ustalamy ceny, rozsądne ceny dla rolnika; nie wysokie, ale naprawdę pokrywające koszty produkcji. Jeżeli cena płodów rolnych nie pokrywa kosztów produkcji, to rolnik się z tych płodów wycofuje i ich nie ma! Za chwilę zdarzą się dwa lata z rzędu albo susza albo nadprodukcja i wtedy rolnik się wycofuje z produkcji na stałe i wtedy przetwórcy mają kłopoty, a konsumenci wyższe ceny.

Tak jest teraz z czarną porzeczką, prawda?

Prawda. Także z wiśnią mieliśmy kłopot w ostatnim roku bardzo duży, dlatego, że wiśnia była bardzo droga na początku sezonu, a mrożenie wiśni jest bardzo kosztowne. I teraz mamy cenę sprzedaży zamrożonego produktu niższą niż koszty wiśni kupowanej przez nas. Co w tej sytuacji? Czekam! Bo w przyszłym roku najpewniej będzie odwrotnie - dlatego czekam! Tyle, że czekam i bankrutuję, zamiast płacić za prąd. Prąd nie poczeka! Pracownicy muszą dostać pensje. Od takich sytuacji jest, albo powinien być KOWR. Powinien w tym momencie interweniować! Mając tą linię kredytową, taką, jaką dał Eskimosowi, że zabezpieczył 100 mln, w sytuacjach tego typu, nadprodukcji lub oferowanie niskiej ceny, powinien interweniować. I to ustabilizuje ceny jabłek, czarnej porzeczki, wiśni, ceny produktów z tych owoców. Bo zawsze się zdarzają jakieś problemy. Te problemy Niemcy sobie rozwiązali 20 lat temu, Francuzi rozwiązują je co roku, mają odpowiednią pulę pieniędzy, nie na interwencje, w żadnym wypadku, ale właśnie na program stabilizacji cen owoców i warzyw.

Jak ktoś się dowie jak to robią w innych krajach i spróbuje zastosować to w Polsce, to skończy tak, jak my  - upadłością. A my to zrobiliśmy w miarę porządnie, bo nie udowodniono Eskimosowi, choć próbowano wielokrotnie, jakiejkolwiek kradzieży, nieuzasadnionej straty choćby jednej złotówki. Była „afera” w pewnym momencie, bo zabrakło 4 kg jabłek… Zarzut był taki, że brakuje 4 kilogramów jabłek! Na 140 tys. ton - 4 kilogramów! Aferka z tego wyszła! Absurdy po prostu!

A jak wyglądał taki mechanizm płatności?

To się odbywało w ten sposób, że mieliśmy podpisane umowy ze skupami - my płaciliśmy skupowi fakturę przelewem, skup płacił rolnikowi przelewem, bo innej możliwości nie było. My mieliśmy umowę ze skupem, a rolnik też musiał mieć umowę ze skupem. Żeby rozliczyć transakcję musieliśmy przedstawić do KOWR, a później do BOŚ przelewy, które myśmy dokonali do skupu, i dokumenty od umowy po faktury, które wystawił nam skup, a do tego musieliśmy załączyć faktury, które rolnik wystawiał dla skupu i przelewy, które skup robił dla rolnika… To był ogrom dokumentów, dziesiątki tysięcy dokumentów. Jak CBA przyszło do naszej firmy w Krakowie, która obsługiwała logistycznie cały ten program dokumentowo, to wywozili te dokumenty ciężarówką! To była taka astronomiczna ilość dokumentów. Ale myśmy się rozliczyli ze wszystkiego, nie brakuje ani kilograma koncentratu, poza oczywiście czystymi kradzieżami, bo w takiej masie złodzieje się znajdują zawsze, ale nawet jak ktoś ukradł, to mamy zawiadomienie do prokuratury, więc na wszystko są dokumenty.

Mamy dokumenty na każdy kilogram koncentratu, na każdy kg przecieru, każdy litr alkoholu i na każdy kg jabłek. Oczywiście mamy też złodziei, którzy ambitnie próbowali ukraść, wykorzystać to, że robi się to bardzo szybko. Przecież my organizowaliśmy ten program skupowy w ciągu miesiąca, proszę sobie wyobrazić, jaka to była astronomiczna ilość pracy, żeby podpisać umowy z zakładami przetwórczymi, z prawie 200 skupami, tysiącami rolników, na terenie całego kraju, proporcjonalnie do produkowanych w regionach ilości jabłek, skoordynować dostawy, kontrolować produkcję, rozliczyć to wszystko, zgrać przelewy, umowy, faktury - to wszystko musiało się u nas znaleźć. I znalazło się! Nie zarzucono nam żadnej malwersacji - ani grosza! Z wyjątkiem tych 4 kg…

Przecież owoce tracą swoją wagę...

Oczywiście! Wyparowało, zgniło, spadło z samochodu... A ja myślałem w pewnym momencie, że dostanę medal, no z ziemniaka, niech będzie. Dostałem kopa od administracji i zostałem sam z problemem.

Mówił pan o dymisji wiceministra…

Na ten temat jak najmniej chciałbym mówić, dlatego że to działo się poza mną. Wiceminister został przedstawiony nam przez ministra Ardanowskiego jako ta osoba, która będzie w jego imieniu nadzorować cały program, decydować, robić to, co do niego należy. I robił to dobrze! Ale problemów związanych z KOWR była astronomiczna ilość…

To było w połowie 2019 r., jeszcze mieliście szansę, żeby jakoś sprzedać ten koncentrat…

Już praktycznie w końcu roku 2018 zaczęła spadać cena koncentratu. Dlaczego - z bardzo prostego powodu: przestali się bać Eskimosa. Zobaczyli, że Eskimos ma problemy, nie płaci, bo KOWR nie rozlicza… Przestali się bać, że Eskimos zacznie coś robić, że może się utrwalić wpływ naszej interwencji na rynek.

Ale w poł. 2019 r. cena jabłek przemysłowych oscylowała w granicach 50 gr/kg…

Tak, wtedy cena koncentratu była w granicach 1200 euro, i mogliśmy to jeszcze sprzedawać, ale wtedy był ten, jakby to powiedzieć delikatnie, “zakaz” sprzedaży…

Końcówka 2019 r. to już jest moja walka o byt, o przetrwanie, dogadanie się z kimś w ministerstwie; cena koncentratu spadła do 900-850 euro. Wszystkie te firmy, które handlują koncentratem powiedziały – „dobrze, odpuszczamy, niech oni utoną”. I zrobili to, że cena koncentratu spadła do 800 euro, a ta cena nie pokrywała kosztów skupu i jesteśmy bankrutem.

A nie można było za granicą sprzedać koncentratu?

Ale ja mówię tu o rynkach zagranicznych, przecież te wielkie firmy pochodzą z zagranicy. W Polsce jedyną firmą, która chciała z nami współpracować był Maspex, który zresztą dawał dobrą cenę - to 1200 euro! Ja na to wszystko mam dokumenty, maile, umowy. No ale mieliśmy „zakaz sprzedaży”...

Niektórzy mówili na początku, że ten pomysł stabilizacji cen jest tak prosty, że aż naiwny…

Jest takie bardzo niefajne przysłowie, że „całą ekonomią świata rządzą dwa prawa: pierwsze - płać jak najpóźniej, a najlepiej wcale, a drugie”… to nie powiem. Ale to też jest proste tak, że aż naiwne. I działa. Proszę zastanowić się skąd biorą pieniądze wielkie sieci handlowe, bezustannie otwierające nowe markety. Nazywają się wielkimi inwestorami. A za czyje pieniądze budują?

Moim zdaniem rynek jest zainteresowany tym, żeby ceny były niestabilne. Na niestabilnym rynku zarabia się duże pieniądze.

Potrzebny jest długofalowy plan naprawczy. Nie mówię, więc o pomysłach w stylu skup jabłek na gaz do biogazowni lub wyrzucanie pszenicy do morza, żeby ograniczyć jest ilość na rynku. Rolnikowi nie wolno takich rzeczy robić! Natomiast mamy możliwości magazynowania. Tylko w Polsce trzeba zbudować magazyny koncentratu i magazyny interwencyjnego przechowywania mrożonek. Jakbyśmy takie coś zrobili, to byśmy sterowali tym rynkiem, to byśmy ustabilizowali rynek i ktoś by nie zarobił…

Jeżeli w rynek włoży się odrobinę logiki i będzie się chciało tę logikę zastosować, to jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, że rynek będzie stabilny. Ale do tego trzeba mieć partnera. Myślałem, że tym partnerem będzie ministerstwo, ale stało się jak się stało. Zresztą wielokrotnie przyznawano, że ten program stabilizacji cen jabłek wg Eskimosa naprawdę wypalił, cena bardzo szybko w przeciągu miesiąca wzrosła z 8 gr na 25 gr.

“Efekt Eskimosa” był widoczny bardzo szybko.

Tak! Zaprzepaszczono ogromną szansę, a firmę, która to wymyśliła, która próbowała to zrobić, doprowadzono do bankructwa…

Teraz wracamy do pierwszego pytania - złożyliście wniosek o upadłość i o postępowanie sanacyjne, co oznacza, że będziecie walczyć o to, żeby jednak nie upaść.

Ponieważ konsekwencją tego, że 10 grudnia 2018 r. KOWR przejął surowce (miał do tego prawo, miał zastaw rejestrowy), byłem zobowiązany wystawić KOWR fakturę za przejęty towar… Prawo to nakazuje! Więc w 14 dniu po zakończeniu miesiąca wystawiłem fakturę zgodnie z przepisami na UMÓWIONĄ WCZEŚNIEJ kwotę, która wynikała z zawartej umowy trójstronnej. Nie mogę pokazać tej umowy bez zgody innych osób, ale zapisy tej umowy wyraźnie wskazywały, jaka to będzie cena na fakturze. No i wystawiłem fakturę na 137 mln złotych za cały program jabłka i w tych 137 mln były pieniądze, które należy oddać KOWR, czyli te przysłowiowe 100 mln zł. Na pewno nie jestem winny ani grosza rolnikom, zapłaciliśmy wszystkie płatności. Jeśli ktoś mówi, że myśmy oszukali rolnika polskiego, to kłamie. Nie oszukaliśmy, zapłaciliśmy wszystko rolnikom, prawie wszystko zapłaciliśmy przetwórcom, no i w tym momencie zostało jeszcze ok. 6 mln do zapłacenia przetwórcom. Niestety, nie byliśmy w stanie z własnych środków już tego pokryć, bo po prostu brakło pieniędzy. Przecież też musimy zapłacić za truskawki, za maliny, za kalafiory.

Eskimos w tej chwili funkcjonuje w zakładzie w Sokółce?

W Sokółce, za Białymstokiem i w drugim zakładzie, większym - w Motodze w woj. lubelskim.

Czyli pożar nie zniszczył całego zakładu w Motodze?

Nie, nie… Motoga została odbudowana, jest nowsza, lepsza niż była. Jest odbudowana z naszych własnych środków.

Jakie są konsekwencje tego wniosku o upadłość? Co się teraz będzie działo w spółce Eskimos?

Jesteśmy kilka dni po złożeniu wniosku. Ostatnie półtora roku to był ogromny stres dla całej firmy - dla mnie, dla zarządu, dla pracowników… I dla rolników, bo my kupujemy płody rolne od tysięcy rolników.

Długie lata współpracy z rolnikami sprawiły, że oni mają ogromne zaufanie do Eskimosa. Czasem z poślizgami, ale zawsze uczciwie płaciliśmy. Z większością współpracujemy w oparciu o wieloletnie umowy kontraktacyjne, niewymuszone przepisami, ale będące naszym własnym dorobkiem. Ci rolnicy mogą mieć spore kłopoty, bo jak my zbankrutujemy, to nie będziemy odbierali tych płodów: kalafiorów, malin, truskawek. Taka pustka na rynku dla wielu oznacza utratę głównego źródła dochodu.

Postępowanie sanacyjne jest szansą na uratowanie spółki?

Oczywiście, że tak, i jakiś tam plan mam, w tym momencie oczywiście nie będę o nim mówił, bo nie mogę, ale oczywiście, że mam. Będzie to bardzo trudny program.

Mam nadzieję, że wreszcie ktoś się w tym rządzie zreflektuje i w jakiś sposób wyciągnie do nas pomocną rękę, a nie będzie nas niszczył jak do tej pory. Chcielibyśmy żeby ci, którym nasza działalność szczególnie służy, podjęli z nami rozmowy. Bo my mamy niezależność, wiedzę, pomysły, doświadczenie, potencjał. Kontynuacja wieloletniej polityki sprawi, że niedługo w branży owocowo warzywnej pozostaną wyłącznie podmioty z kapitałem zagranicznym, lub uzależnione od nich. Wtedy nie będzie partnera do działania na rynku.

Na dzisiaj naszym zmartwieniem jest możliwie najszybsze zaspokojenie dostawców, bo bez nich nie ma dalszej działalności. Mamy zapasy, sprzedaż idzie planowo, liczymy na ich zrozumienie. Spółka Eskimos działa tak samo dla nich, jak dla nas.  

Jednocześnie, przygotowując spółkę do postępowania sanacyjnego, kończymy prace nad szczegółowym planem działania na najbliższe lata. Przewidujemy wdrożenie nowego modelu działalności, z rozszerzeniem kierunków działalności, asortymentu produktów, ale także skali produkcji, co nasi dostawcy powinni odebrać pozytywnie. Mamy potencjał i historię która uwiarygadnia nas u partnerów poważnie traktujących biznes. To na tyle dużo, że niezależnie od bieżących kłopotów, mamy z kim rozmawiać, jesteśmy partnerem atrakcyjnym. Działamy, kilka istotnych kroków już za nami, staramy się osiągnąć oczekiwane efekty już przed nowym sezonem.

Zarząd Eskimosa zrobi WSZYSTKO, żeby szybko rozwiązać problemy.

Dziękujemy za rozmowę.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (3)

  • baca56 2020-03-21 10:51:17
    Poza wszystkim innym, menedżer który robi wielomilionowe interesy umawiając się "na gębę" ze znanym z nieuczciwości partnerem nie powinien być nawet sprzątaczem w swojej firmie.
  • Miki2 2020-03-20 20:54:07
    To była stabilizacja rynku czy przewaga w branży wbrew zasadą konkurencji za zgodą rządu? Chyba ten artykuł jest niepotrzebny
  • Buhaha 2020-03-20 18:42:16
    A kto to jest ten rynek koleś

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.83.188.254
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.