We wtorek późnym popołudniem odbyło się drugie czytanie rządowego projektu noweli Prawa łowieckiego. Podczas debaty kluby PiS oraz PO złożyły poprawki. Tym samym projekt ponownie trafi pod obrady połączonych komisji środowiska i rolnictwa. Posiedzenie komisji - zgodnie z harmonogramem Sejmu - odbędzie się w środę.

Reprezentujący PiS poseł Jerzy Gosiewski złożył 11 poprawek. Nie poinformował czego dotyczą. "Mają na celu uwzględnienie postulatów strony społecznej, izb rolniczych, a także wyeliminowanie wątpliwości podnoszonych w trakcie prac połączonych komisji" - mówił.

Z kolei zmiany, które zaproponowała PO są zgodne z postulatami, jakie zgłaszały organizacje ekologiczne. Dotyczą one m.in. zakazu udziału dzieci w polowaniach, zakazu stosowania żywych zwierząt w szkoleniu psów myśliwskich czy zniesienia kar dla osób, które przeszkadzają w polowaniu.

Paweł Suski (PO) złożył ponadto wniosek o odrzucenie projektu ustawy. Poparcie dla niego zadeklarowała reprezentująca Nowoczesną posłanka Ewa Lieder oraz Urszula Pasławska z klubu poselskiego Polskiego Stronnictwa Ludowego - Unii Europejskich Demokratów.

W trakcie debaty przedstawiciele opozycji krytykowali projekt noweli. Ich zdaniem nie rozwiązuje on problemów z wypłacaniem odszkodowań za szkody wyrządzane przez zwierzynę łowną. Pytali, pod czyje dyktando został napisany projekt. Według Pasławskiej projekt "niszczy samorządną organizację", jaką jest Polski Związek Łowiecki. Pytała przedstawiciela MŚ, czy nowe prawo ma na celu przejęcie majątków kół łowieckich i stworzenie łowisk komercyjnych.

Minister środowiska Henryk Kowalczyk odpowiadając posłom podkreślił, że projekt nowelizacji Prawa łowieckiego to próba kompromisu, który nie będzie zadawalał w pełni żadnej ze stron.

Odnosząc się do PZŁ przypomniał, że projekt zwiększać będzie nadzór, a także "dekomunizował" władze związku. Wskazał, że PZŁ jest - "poza wszelką kontrolą". Co do dekomunizacji - dodał - że był to jeden z postulatów samych myśliwych, którzy nie mieli wypływu na władze związku, a także nie wiedzieli na co wydawane są pieniądze PZŁ.

Kowalczyk przyznał, że poza informacją dotyczącą składek myśliwych, ministerstwo "nie ma pojęcia", ile środków ma związek np. ze sprzedaży zwierzyny czy praw do polowań.

Zapowiedział, że jeśli się okaże, iż środki, jakie ma PZŁ nie wystarczają na pokrywanie szkód wyrządzanych przez zwierzynę łowną (zgodnie z projektem myśliwi nadal będą wypłacać odszkodowania), to nie wyklucza, by w proces odszkodowawczy dodatkowo włączył się też Skarb Państwa.

Na początku lutego, połączone sejmowe komisje rolnictwa i środowiska przyjęły sprawozdanie projektu noweli Prawa łowieckiego. Wprowadziły do niego kilkanaście zmian, które wcześniej rekomendował resort środowiska. Chodziło m.in., by dać prywatnym właścicielom gruntów możliwość skutecznego wyłączenia swojej nieruchomości z obwodów łowieckich i polowań, na co w 2014 roku wskazał Trybunał Konstytucyjny.

Zgodnie z projektem właściciele nieruchomości będą mogli wyłączyć swoją nieruchomość z obwodu łowieckiego bez podania przyczyny, na podstawie oświadczenia poświadczonego notarialnie. W pierwszej wersji projektu można było uzasadnić taką wolę wyznawaną religią czy światopoglądem, a ostateczną decyzję w tej sprawie miał podejmować sąd.

Wyłączenie nieruchomości z obwodu łowieckiego będzie miało swoje konsekwencje. Jeżeli tak się stanie, nie będzie można ubiegać się o odszkodowania za szkody wyrządzone na jego ziemi przez zwierzynę łowną.

Kolejna z rekomendacji MŚ, która znalazła się w projekcie zwiększa ze 100 do 150 metrów odległość od zabudowań mieszkalnych obszaru, na którym myśliwi będą mogli polować. Organizacje społeczne (ekolodzy i obrońcy zwierząt) nie są z niej zadowoleni i postulują, by wynosiła ona 500 metrów. Minister Kowalczyk tłumaczył, że sprostanie tym oczekiwaniom w praktyce doprowadziłoby do tego, że nie można byłoby polować w Polsce (ze względu na zagęszczenie zabudowy).

W projekcie znalazły się też przepisy, które zwiększają nadzór resortu środowiska nad PZŁ oraz "dekomunizują" władze związku. Projekt stanowi, że minister środowiska będzie: zatwierdzać statut PZŁ; powoływać zarząd główny związku oraz powoływać i odwoływać Łowczego Krajowego; prowadzić nadzór nad działalnością PZŁ; zlecać kontrole w związku. Projekt ogranicza też do dwóch kadencji możliwość zasiadania w organach PZŁ.

Zakłada on ponadto zasadę niekaralności kandydatów do organów PZŁ i kół łowieckich; nie będzie można też łączyć funkcji we władzach związku i w organach nadzorujących PZŁ. We władzach związku nie będą mogły też zasiadać osoby, które w okresie PRL pracowały na rzecz organów bezpieczeństwa.

Procedowany obecnie w Sejmie projekt został rozszerzony też o regulacje dot. prowadzenia odstrzałów w parkach narodowych. Takie polowanie będzie możliwe jedynie po każdorazowym uzyskaniu upoważnienia od dyrektora parku lub regionalnego dyrektora ochrony środowiska.

W trakcie prac nad nowelą posłowie odrzucali poprawki zgłoszone przez PO, Nowoczesną i Kukiz'15. W większości były one zbieżne z postulatami organizacji ekologicznych, obrońców zwierząt czy środowisk rolniczych. Dotyczyły m.in. konieczności tworzenia strategicznych ocen oddziaływania na środowisko przy opracowywaniu planów łowieckich; umożliwienia w postępowaniu sądowym podważenia zatwierdzonego rocznego planu łowieckiego; wykorzystywania zwierząt do szkolenia ptaków łownych i psów myśliwskich; zakazu stosowania ołowianej amunicji; obowiązkowych okresowych badań lekarskich dla myśliwych posiadających broń; ewidencjonowania przez myśliwych postrzelonych zwierząt; zakazu polowań zbiorowych; udziału dzieci w polowaniach.