Rokrocznie odkładano wejście w życie zakazu stosowania pasz GMO w żywieniu zwierząt. Przez lata nie udało się znacząco zwiększyć dostępności krajowego białka paszowego.

W wywiadzie dla farmer.pl Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo - Paszowej podkreślała, że -nawet włączenie w krajowy bilans białka krajowej śruty rzepakowej, nie daje możliwości szybkiego i pełnego zastąpienia poekstrakcyjnej śruty sojowej. Pomimo skupu dostępnych na rynku rodzimych nasion roślin strączkowych, zapotrzebowanie na białko roślinne w Polsce jest wielokrotnie – ponad 10-krotnie - większe w relacji do podaży białka rodzimego.

Eksperci Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego (UPEMI) zwracają uwagę, że w myśl nowych przepisów zakazane będzie wykorzystywanie pasz z dodatkiem GMO przez polskich producentów pasz i mięsa, lecz rozwiązania te nie uwzględniają tego, że do Polski może trafić żywność wyprodukowana przy wykorzystaniu genetycznie zmodyfikowanych składników z innych krajów europejskich lub krajów trzecich. W efekcie więc polski konsument nie odczuje żadnych pozytywnych zmian. Dlaczego?

- Zakaz stosowania pasz GMO przez polskich producentów mięsa, będzie skutkować dwoma czynnikami – wyjaśnia Wiesław Różański Prezes Zarządu UPEMI – po pierwsze wzrosną koszty produkcji, ponieważ pasza bez GMO jest zdecydowanie droższa, a po drugie polscy producenci utracą przewagę konkurencyjną nad wszystkimi dostawcami drobiu z Unii Europejskiej i krajów trzecich. Powszechnie zaś wiadomo, że polskie sieci handlowe w głównej mierze kierują się ceną produktu. Zamiast więc wybrać polski produkt, po zmianach - wolny od pasz GMO, wybiorą produkt zagraniczny, który będzie je zawierał. Widać więc wyraźnie, że cel zmian został oparty o fałszywe przesłanki, które nie wpłyną w żaden sposób na to, że polscy konsumenci będą mieli do czynienia z mięsem wyprodukowanym bez udziału pasz GMO. Moim zdaniem właściwe i rozsądne stosowanie prawa powinno uwzględniać wiele aspektów danej sprawy, a nie tylko jeden wybrany. Czas zacząć kontrolować i stawiać takie same wymagania dla żywności sprowadzanej do Polski. Być może trzeba znów spojrzeć na rozwiązania, które stosowane są za granicą.

UPEMI przywołuje tu przykład francuski, gdzie we wszystkich restauracjach od 1 marca 2022 r. klienci są informowani o tym skąd pochodzi serwowane mięso. Uzasadniono to troską o odpowiednią jakość mięsa i równocześnie zabezpieczenie rodzimych producentów przed tańszą żywnością pochodzącą z krajów trzecich. Właśnie takie, wielowymiarowe podejście powinno przyświecać polskim ustawodawcom.

- Obecnie rozważane zmiany przepisów sprawią, że polscy producenci nie będą mieli możliwości konkurowania z tańszymi, zagranicznymi produktami, a polski konsument nadal nie będzie mógł być pewny tego co trafia na jego talerz. W opinii UPEMI, takie działanie to osłabianie pozycji polskich producentów pod płaszczykiem, populistycznego hasła zdrowszej żywności i w żaden sposób nie przyczyni się do eliminacji GMO z polskiego rynku - czytamy w komunikacie UPEMI.