To już kilkadziesiąt godzin prac w Sejmie nad projektem nowelizacji Prawa łowieckiego (projekt wpłynął do Sejmu 15 listopada 2016,  sprawozdanie podkomisji powstało 24 stycznia 2018, teraz nad zmianami pracują połączone  Komisje: Rolnictwa i Rozwoju Wsi i Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa) – a dyskutowane są wciąż te same problemy, które były omawiane przy nowelizacji przyjętej 22 czerwca 2016 r.

Jak informować o polowaniu?

Bo czy myśliwy powinien informować o planowanym polowaniu przez Internet? Czy powiadamianie to ma służyć kontrolowaniu myśliwych, czy bezpieczeństwu mieszkańców? Jak uzyskać pewność, że przed wykonaniem polowania informacja o polowaniu skutecznie dotrze do wszystkich zainteresowanych? Jak zapewnić, że obowiązek wcześniejszego zapowiadania nie powstrzyma polowania w sytuacji, kiedy na polu pojawi się kilkadziesiąt dzików i rolnik będzie chciał ich pilnego odstrzału?

Ostatecznie posłowie postanowili nie zobowiązywać do powiadamiania o planowanym polowaniu przez Internet.

Drugi zasadniczy problem, dyskutowany dziś, to kwestia najważniejsza dla rolników: kto ma odpowiadać za szkody? Kto oszacuje je i wypłaci odszkodowania? Czy powinny to być koła łowieckie, czy Skarb Państwa?

Poseł Zbigniew Ajchler domagał się szacowania szkód przez niezależnych rzeczoznawców. Jak mówił, to „nowoczesne rozwiązanie”. Tyle tylko, że taki przepis miał obowiązywać dwa lata temu – wejście w życie tych przepisów od 2 lat jest odsuwane w czasie.

Poseł Dorota Niedziela wskazała, że opozycja uważa mechanizm oparty na funduszu odszkodowawczym i niezależnych rzeczoznawcach oraz wypłacie odszkodowań przez wojewodów za jedyny. To najlepszy sposób szacowania – przekonywała poseł, wskazując na trudną sytuację koalicji rządzącej, która teraz nie ma pieniędzy na wprowadzenie w życie tych dobrych przepisów, które kiedyś zaproponowała i których broniła.

Reprezentant Solidarności RI Emil Mieczaj wskazał na duży koszt szacowania przez wojewodów.

Poseł Ajchler podtrzymał swoją opinię na temat szacowania szkód przez niezależnych rzeczoznawców – tak dzieje się przecież przy wszystkich szkodach. Jak mówił, koła łowieckie nie udźwigną same odszkodowań. Koszty są w każdym przypadku szacowania – podkreślił. Ludzie zawodowo przygotowani jako szacujący i odpowiedzialność Skarbu Państwa za wysokość i wypłatę odszkodowań – to idealne rozwiązanie. I jest już przyjęte.

- Tylko ze względu na pieniądze chcecie się państwo z tego wycofać – mówił poseł. – Boicie się państwo tego rozwiązania, bo nie możecie wyliczyć kosztów – wskazał.

Poseł Ardanowski prowadzący obrady komisji podkreślił, że po raz kolejny przytaczane są te same argumenty – czego się po pośle Ajchlerze nie spodziewał.

Ostatecznie uznano, że poprawki proponowane przez posła Ajchlera zostaną odrzucone.

Ustawa, nad którą pracuje Sejm, ma zastąpić tę przyjętą 22 czerwca 2016 r.

Więcej: Fundusz Odszkodowawczy za szkody łowieckie jeszcze rok „na wakacjach”

Projekt nowelizacji Prawa łowieckiego, przyjęty w podkomisji, zakłada:

„Art. 46. 1. Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego jest obowiązany do wynagradzania szkód wyrządzonych:

1) w uprawach i płodach rolnych przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny;

2) przy wykonywaniu polowania.

2. Szacowania szkód, o których mowa w ust. 1, a także ustalania wysokości odszkodowania dokonuje zespół składający się z:

1) przedstawiciela gminy właściwej ze względu na miejsce wystąpienia szkody, zwanego dalej „przedstawicielem gminy”, którym jest:

a) przedstawiciel organu wykonawczego jednostki pomocniczej tej gminy

– jeżeli jednostka pomocnicza została utworzona,

b) przedstawiciel organu wykonawczego tej gminy – jeżeli jednostka pomocnicza nie została utworzona,

c) przedstawiciel organu wykonawczego gminy lub organu wykonawczego jednostki pomocniczej gminy właściwej dla przeważającego obszaru całej uprawy, która została uszkodzona – jeżeli szkoda wystąpiła na obszarze więcej niż jednej gminy lub jednostki pomocniczej gminy;

2) przedstawiciela zarządcy albo dzierżawcy obwodu łowieckiego;

3) właściciela albo posiadacza gruntów rolnych, na terenie których wystąpiła szkoda.”

Wniosek o szacowanie szkód składany byłby w gminie. Odwołanie miałoby trafiać do nadleśniczego Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe właściwego ze względu na miejsce wystąpienia szkody, nadleśniczy ten miałby ustalać wysokość odszkodowania, w drodze decyzji. Wypłata odszkodowania miałaby następować ze środków dzierżawcy albo zarządcy obwodu łowieckiego, nie później niż w terminie 30 dni od dnia doręczenia decyzji. Niezadowolony rolnik w terminie miesiąca od dnia doręczenia decyzji mógłby wnieść powództwo do sądu właściwego ze względu na miejsce wystąpienia szkody.