Wicepremier, szef resortu rolnictwa oceniając, że Krajowa Grupa Spożywcza jest dobrym antidotum na zmowy cenowe, podał przykład sytuacji na rynku zbóż, gdy przed żniwami była "próba wzniecenia paniki". - Twierdzenie, że ukraińskie zboże zalało nasze magazyny, to nie było nic innego, jak próba siania paniki, żeby rolnicy sprzedawali zboże po każdej cenie - mówił w środę wicepremier Kowalczyk na antenie Programu I Polskiego Radia.

Na szczęście to się nie udało. Bardzo dobrze zadziałała spółka Elewarr, wchodząca w skład tego holdingu spożywczego, która wystawiła cenę np. pszenicy (...) na poziomie 1,5-1,55 tys. zł. Wobec tego wszyscy pozostali musieli się dostosować - przypomniał.

Kowalczyk zwrócił uwagę, że UOKiK podejmuje działania mające zapobiegać zmowom cenowym. Dodał, że w tym roku takich postępowań, jeśli chodzi o skup produktów rolnych, nie było. Były natomiast, jak dodał, nakładane kary za fałszowanie produktów, "czyli zamianę produktów importowanych i nazywanie ich produktem polskimi".

Kowalczyk wskazał, że Krajowa Grupa Spożywcza, która działa od czerwca, funkcjonuje jeszcze w ograniczonym zakresie. "W tej chwili staramy się ją wyposażyć w kolejne zakłady przetwórcze, kolejne magazyny, tak żeby rzeczywiście miało to realny wpływ na rynek" - mówił.

Pytany, kiedy powstanie sieć sklepów Grupy odpowiedział, że najlepiej byłoby nabyć już istniejącą, "ale na razie nikt się nie sprzedaje". "Tworzenie nowych jest trudne i to wymaga czasu, oczywiście nie poprzestajemy w wysiłkach".

Krajowa Grupa Spożywcza powstała z przekształcenia w kwietniu tego roku Krajowej Spółki Cukrowej, do której dołączono 14 podmiotów, takich jak m.in.: Elewarr, Danko, Małopolska Hodowla Ziemniaka, Kombinat Rolny Kietrz, Pomorsko-Mazurska Hodowla Buraka Cukrowego i Kutnowska Hodowla Buraka Cukrowego.

Szef resortu rolnictwa przypomniał w środowej audycji, że trwają prace nad "systemem pomocowym" dla producentów nawozów. Zaznaczył, że każdy system pomocowy dla przedsiębiorców musi być zaakceptowany przez Komisję Europejską. Stwierdził, że przy tej skali podwyżek cen nawozów, dopłaty, które zostały zastosowane wiosną "nie będą dopłatami skutecznymi, a podwojenie czy potrojenie tych dopłat jest prawie nierealne". - Wobec tego pracujemy nad sposobem pomocy zakładom nawozowym - zapewnił dodał, że będzie to przede wszystkim wsparcie energetyczne - czyli zmniejszenie kosztów energii, głównie gazu, po to żeby te zakłady mogły produkować i sprzedawać nawozy w akceptowalnej cenie dla rolników - mówił.