• Polski rząd ponowił wniosek, który ma dać mu możliwość wypłat dotacji do zakupionych przez rolników nawozów.
  • Być może będzie potrzebna nowelizacja rozporządzenia Rady Ministrów, gdy Komisja Europejska wyda zgodę na realizację dopłat.
  • Maksymalne finansowe wsparcie na jedno gospodarstwo w ramach tego działania wyniesie 25 tys. zł.
  • Iwona Dyba i Radosław Iwański wyjaśniają zawiłości, które pojawiły się wokół polskiego wniosku do Komisji Europejskiej o notyfikację krajowego rozporządzenia. Jest co wyjaśniać i komentować. 

Kto szybko daje, ten dwa razy daje, ale czy na pewno tak będzie w tym przypadku? To zasadne pytanie wobec tego co się dzieje wokół obiecanych dopłat do zakupionych nawozów.  

Wspólna konferencja Janusza Wojciechowskiego i Henryka Kowalczyka

8 kwietnia br., panowie Wojciechowski i Kowalczyk na specjalnie zwołanej konferencji prasowej w przedstawicielstwie Komisji Europejskiej w Warszawie przekonywali, że obiecane rolnikom dopłaty do zakupionych nawozów zostaną wypłacone i że to stanie się niebawem. Podkreślali, że Polska jest jedynym krajem Wspólnoty, który chce je realizować, a środki finansowe na nie są zabezpieczone w budżecie i czekają na przelanie na konta rolników. Jedynym problemem, poza zgodą Brukseli na ich wypłatę, był błędnie sformułowany polski wniosek do unijnych urzędników. Nasi biurokraci z resortu rolnictwa zamiast powołać się w nim na trudną sytuację rolników wynikającą z agresji Rosji na Ukrainę, przywołali zawirowania rynkowe spowodowane przez wirusa SARS Cov 2.

Co, kiedy i jak, czyli zamieszanie wokół dopłat do nawozów?

Polska od dawna podnosiła na forum Unii Europejskiej trudną sytuację producentów rolnych spowodowaną przez rosnące ceny środków do produkcji. Nie czekając na działania Komisji Europejskiej w tej kwestii rząd Mateusza Morawieckiego przygotował i przyjął rozporządzenie. Zagwarantował w nim dopłaty dla rolników do zakupionych nawozów przekazując ich realizację Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Następnie wystąpił do Komisji o jego notyfikację. Miało to miejsce 20 marca br. I właśnie w tym rozporządzeniu, co jak się później okazało było błędem, potrzebę pomocy rolnikom nasz rząd uzasadniał wspomnianą pandemią wywołaną przez COVID 19.  

Komisja Europejska kilka dni później, 24 marca br. ogłosiła zasady pomocy dla rolników w krajach członkowskich poprzedzone uzgodnieniami unijnych ministrów rolnictwa. Podstawą tych uzgodnień była tocząca się już w Ukrainie wojna wywołana agresją Rosji i to właśnie te wydarzenia przeważyły o podjęciu przez UE kilkupunktowego pakietu pomocy finansowej dla rolników.

Ministrowie zdecydowali, że zostanie uruchomiona rezerwa kryzysowa z unijnego budżetu w wysokości 500 mln euro na wszystkie kraje, które mogą do niej dołożyć własne środki finansowe i przeznaczyć je na działania wspomagające rolników. Polsce przypadły z tej puli 44 mln euro, a nasz rząd, na co zgodziła się Komisja, może do tej kwoty dołożyć kolejne miliony (dwa razy tyle), co w sumie da już po przeliczeniu na złotówki około 600 mln złotych. Te pieniądze zgodnie z dzisiejszą deklaracją premiera Henryka Kowalczyka mają wspomóc producentów jabłek deserowych i chmielu.

Poza nimi Komisja ogłosiła tzw. tymczasowe ramy kryzysowe, które umożliwiają państwom członkowskim Wspólnoty udzielenie kolejnej pomocy gospodarstwom rolnym w wysokości 35 tys. euro na każde z nich. I właśnie w ramach tego mechanizmu polski rząd chce realizować dopłaty do zakupionych przez rolników nawozów. Ten mechanizm stanowi odrębną formę pomocy publicznej i nie jest w żaden sposób powiązany z pomocą de minimis.

Czy potrzebna będzie nowelizacja rozporządzenia ws. wypłaty dopłat do nawozów?

Henryk Kowalczyk nie wykluczył konieczności nowelizacji rozporządzenia już opublikowanego w urzędowym dzienniku według którego ARiMR ma wypłacać dopłaty do nawozów. Jego ponowna weryfikacja będzie potrzebna, jeśli Komisja nie wyrazi zgody na realizację dopłat do nawozów, które zostały zakupione po 1 wrześnie 2021 r. Nasz rząd założył, że właśnie ten dzień jest dniem od którego chce realizować dopłaty. Datę końcową, która nie jest zagrożona określił na 15 maja br.

Nie są zagrożone – co podkreślał dziś premier Kowalczyk – stawki dopłat wpisane do powyższego rozporządzenia. Przyjęte w nim 500 zł/ha dla upraw i 250 zł/ha dla łąk i pastwisk mają pozostać nie zmienione. To oznacza, że maksymalna kwota dopłaty wyniesie na jedno gospodarstwo 25 tys. zł. Dopłaty będą wypłacane na 50 pierwszych hektarów w gospodarstwach rolnych. W sumie rząd spodziewa się, że z tej pomocy finansowej skorzysta 1,2 milionów gospodarstw. W budżecie zabezpieczył na ich realizację kwotę w wysokości 3,9 mld złotych.

Obecnie nie wiadomo, czy jeszcze w jakiś inny, finansowy sposób rząd Morawieckiego będzie chciał pomagać rolnikom? Wspomniana kwota pomocy na jaką godzi się na jedno gospodarstwo Komisja Europejska jest o wiele wyższa od kwoty 25 tys. zł, czyli od kwoty maksymalnej proponowanej przez rządzących. Zgoda Brukseli na finansowe wsparcie rolników spoza budżetu UE jest bezprecedensowa, co trzeba podkreślić. Rząd może przeznaczyć na jedno gospodarstwo ponad 160 tys. zł (35 tys. euro x 4,7 zł = 164 500 zł).