W trakcie debaty na temat Zielonego Ładu, która odbyła się 21 stycznia br. w Senacie podnoszono temat, braku wypracowania szczelnej definicji aktywnego rolnika w Krajowym Palnie Strategicznym, czyli tych, którzy zajmują się faktyczną uprawą, a nie są wyłącznie właścicielami ziemi.

Wicepremier Henryk Kowalczyk zaznaczył, że w tej weryfikacji i uregulowaniu dzierżaw ma pomóc szereg zachęt dla rolników, jak choćby pełen zakres przyznania dopłat, czy dofinansowanie do ubezpieczenia upraw.

Chcesz sfinansować nieruchomość rolną? Nie czekaj, sprawdź jak!

- W pełni popieram postulaty dotyczące definicji aktywnego rolnika, ale nie jest to takie łatwe. Przede wszystkim, chciałbym wprowadzić i zachęcać do umów dzierżawy ziemi rolnej i wówczas, to może uporządkować ten temat. Wtedy, rzeczywiście właściciel zachowuje własność gospodarstwa, a w sposób jasny i przejrzysty, użytkownik korzysta ze wszystkich rodzajów dopłat. Do tego będę zmierzał, tu będą zachęty. To nie są tylko dopłaty, to są ubezpieczenia, dopłaty do paliwa rolniczego, dopłaty do materiału siewnego. To jest zachęta do dzierżaw, ale sformalizowanych, pisemnych. Chcemy bardzo jasno powiedzieć, że dzierżawa gruntów rolnych i dochód z tej dzierżawy nie jest opodatkowany, co jest niezwykle ważne dla tych, co są właścicielami. Żeby też byli pewni, że nie można przez kilkadziesiąt lat zasiedzieć takiej ziemi, aby własność nie przechodziła. Chcę też powiedzieć, że dopłaty, które składamy w Agencji należą się użytkownikom, a nie właścicielom - powiedział Henryk Kowalczyk, wicepremier i minister rolnictwa. 

Europoseł Jarosław Kalinowski w trakcie tej samej debaty w Senacie, podkreślił, że jest rozczarowany, brakiem wypracowania definicji aktywnego rolnika, a przyjęte obecnie założenia, nie obligują sporej części właścicieli ziemi do jakiegokolwiek zajęcia się ziemią. To powoduje, że spora część dopłat trafi do osób, które w rzeczywistości nie uprawiają ziemi, nie zajmują się produkcją żywności.

Z kolei komisarz Wojciechowski, zaznaczył: To jest kluczowy moment reformy, bo plan strategiczny, to jest przeniesienie na poziom krajowy tego, co zostało zaplanowane na poziomie unijnym. Trzeba pamiętać, że kraje członkowskie mają dużo więcej swobody, w decydowaniu o tym komu będą przyznawać unijne pieniądze, którym rolnikom więcej, a którym mniej, to jest decyzja krajowa - mówił w piątek w Senacie.