Na pierwszy rzut oka rolnicy nie mają powodów obawiać się pytań urzędników skarbowych o posiadany majątek. W końcu nie są podatnikami podatku dochodowego od osób fizycznych, których – jak utarło się w opinii publicznej – najchętniej kontroluje skarbówka pod kątem nieujawnionych źródeł przychodów, lecz co do zasady płacą podatek rolny. Wydaje się im więc, że mogą spać spokojnie. Nic bardziej mylnego. Wystarczy, że kupią córce lub synowi mieszkanie w mieście. Informacja o tym fakcie przekazywana jest przez notariuszy urzędom skarbowym, a te w każdej chwili mogą zainteresować się, skąd rolnik miał pieniądze na taki wydatek, pytając szczegółowo o to, co jest źródłem jego dochodów.

Grunt to udokumentować dochód

Dla urzędników skarbowych mało przekonywujące może być tłumaczenie, że rolnik miał za sobą dobre dwa-trzy lata, w ciągu których zarobił na produkcji rolnej tyle, że pieniądze mógł odłożyć. Fiskus jest bowiem w stanie określić wartość produkcji rolnej z hektara, sprzedanego mięsa czy mleka i skonfrontować to z dokonywanymi wydatkami.

Niestety wystarczającym wytłumaczeniem może nie być fakt, że jako podatnicy podatku rolnego nie muszą prowadzić żadnej ewidencji swoich dochodów. Co więcej, także na podstawie art. 117 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2017 r., poz. 1221 ze zm.), rolnicy ryczałtowi są zwolnieni z obowiązku prowadzenia ewidencji dostaw i nabyć towarów i usług. Mają natomiast, na mocy art. 116 ust. 10 ustawy o VAT, obowiązek przechowywania oryginałów faktur VAT RR oraz kopii oświadczeń o byciu rolnikiem ryczałtowym przez okres 5 lat, licząc od końca roku, w którym wystawiono fakturę.

A to już są dokumenty, które mogą pomóc w uprawdopodobnieniu uzyskiwanego przez rolnika dochodu z produkcji rolnej. Warto jednak zadbać o jak najwięcej innych dokumentów, które w razie ewentualnej kontroli fiskusa dadzą rolnikowi do ręki dodatkowe dowody na obronę własnych racji.
– Sprawiedliwość sama się nie obroni. Musimy mieć argumenty – mówi w rozmowie z „Farmerem” Sławomir Sadocha, doradca podatkowy z Elbląga, specjalizujący się w postępowaniu podatkowym. Na potwierdzenie przypomina sytuację sprzed lat producentów pieczarek, którzy w ramach działów specjalnych produkcji rolnej płacili podatek dochodowy według karty podatkowej (wysokość podatku ustalał im indywidualnie w decyzji naczelnik urzędu skarbowego, a ta zależała m.in. od miejsca prowadzenia działalności i liczby zatrudnianych pracowników) i nie mieli obowiązku ewidencjonowania swoich dochodów. A mimo to fiskus kwestionował nabywane przez nich dobra materialne. – W przypadku rolników może być podobnie. Dlatego musimy mieć rzeczowe wytłumaczenie dla każdego posiadanego lub nabywanego składnika majątkowego – podkreśla Sławomir Sadocha.

Jak się zatem zabezpieczyć?

Zdaniem S. Sadochy, wystarczy, że rolnik będzie prowadził notatki w zeszycie, w których szczegółowo będzie zapisywał komu, kiedy i ile swoich produktów sprzedał. – Pomocne mogą być zaświadczenia otrzymywane w skupie, ale nie tylko. Dobrze wiemy, że nie zawsze rolnik musi sprzedawać swoją produkcję jadąc do skupu. Często jest przecież tak, że w określonym dniu tygodnia przyjeżdża do wsi samochód–chłodnia i skupuje określone produkty rolne. Rolnik przyjeżdża ciągnikiem czy samochodem dostawczym i sprzedaje określoną liczbę kobiałek czy skrzynek, otrzymując w zamian pieniądze do ręki. Dlatego warto każdą taką transakcję odnotowywać w swoim zeszycie, z podaniem daty, ilości sprzedanego towaru i otrzymanych pieniędzy – podkreśla doradca podatkowy. I dodaje: - Dokładny opis zdarzeń, który jest spójny i logiczny będzie w przypadku ewentualnej kontroli wystarczającym uprawdopodobnieniem uzyskiwanych przez lata dochodów.

W zdecydowanie lepszej sytuacji są rolnicy prowadzący księgi rachunkowe (a te należy prowadzić, jeśli – zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 2 ustawy o rachunkowości – przychody netto osób fizycznych ze sprzedaży towarów, produktów za poprzedni rok obrotowy wyniosły co najmniej równowartość w walucie polskiej 2 mln euro), rozliczający podatek VAT na zasadach ogólnych oraz prowadzący duże gospodarstwa rolne, które płacą podatek dochodowy od osób prawnych. Ich rozliczenia podatkowe mogą być wystarczającym dowodem uzyskiwanych dochodów, a co za tym idzie – dokonywanych zakupów dóbr materialnych.

Dokumenty jak wino – im starsze tym lepsze

O tym, jak ważne jest posiadanie dowodów prowadzonej działalności rolniczej i jakie kłopoty mogą się pojawić w razie ich braku, przekonał się rolnik z województwa warmińsko-mazurskiego. Jego kłopoty zaczęły się, gdy kilka lat po zakończeniu produkcji rolnej – a zajmował się wtedy hodowlą świń, kupił grunt zabudowany budynkiem zakładu i zamierzał rozpocząć prowadzenie działalności gospodarczej. Skarbówka, która zainteresowała się jego zakupem rozpoczęła postępowanie podatkowe zakończone wydaniem decyzji, w której ustalona została wysokość 75-procentowego podatku od nieujawnionych źródeł. Urzędnicy uznali bowiem, że w ujawnionych źródłach przychodów były rolnik nie dysponował dochodami, które pozwoliłyby mu na dokonanie takiego zakupu.

- Dwa i pół roku zajęło nam odtwarzanie stanu faktycznego, bo ten pan nie posiadał żadnych faktur i dokumentów potwierdzających fakt bycia rolnikiem i prowadzenia hodowli świń, oprócz posiadanego olbrzymiego, ale starego już wówczas budynku chlewni czy pasieki pszczół. Ale się udało. Zebraliśmy zeznania świadków – osób, które przyjeżdżały do niego kupować świnie, wykazaliśmy wydajność, która była oczywiście kwestionowana przez skarbówkę poprzez powoływanych biegłych, którzy zaniżali wartość produkcji i uzyskiwanego przez niego z tej produkcji dochodu. Izba skarbowa dała jednak wiarę naszemu operatowi szacunkowemu i postępowanie zostało umorzone – podkreśla Sławomir Sadocha.

Dlatego biorąc pod uwagę dotychczasową specyfikę prowadzonych przez urzędy skarbowe postępowań z tytułu nieujawnionych źródeł przychodów i sięganie „pamięcią” nawet kilka lat wstecz, warto dla własnego dobra dokumenty potwierdzające dochody przechowywać dłużej niż w wymaganym przez prawo okresie.