• Grzegorz Wojciechowski, poseł PiS i brat Janusza Wojciechowskiego, komisarza UE ds. rolnictwa gospodaruje na niewielkim areale. Powierzchnia jego gospodarstwa nie przekracza 20 ha. Dlatego też jego postrzeganie rolnictwa poparte jest codzienną praktyką.
  • Polityk widzi przyszłość naszego rolnictwa w lokalnym rolniczym przetwórstwie, którego produkty byłyby sprzedawane na lokalnych rynkach. Za wzór podaje model włoskiego rolnictwa, które jest najefektywniejsze w całej europejskiej Wspólnocie. Wyjaśnia, dlaczego nieduzi, włoscy producenci zarabiają więcej od polskich.
  • Podkreśla, że do rozwiązania jest wiele kwestii, w tym m.in. określenie definicji aktywnego rolnika. Zachęca do definiowania gospodarstw rolnych wg wskaźników ekonomicznych, a nie tylko ze względu na ilość uprawianej ziemi.
  • Kluczowe znaczenie dla wartości dodanej w produkcji rolnej mają właśnie relacje ekonomiczne pomiędzy producentami a przetwórcami żywności.

Ponad 99% gospodarstw rolnych w naszym kraju stanowią gospodarstwa rodzinne, jednakże są one bardzo zróżnicowane. U nas ich miarą ekonomiczną jest „tylko” ich powierzchnia. Te do 300 ha są definiowane właśnie jako te rodzinne. Ale w wielu krajach zupełnie inne miary opisują je. Często są to miary stricte ekonomiczne wskazujące na dochody uzyskiwane z takich gospodarstw czy też wykorzystywany w nich nakład pracy.

Definicja aktywnego rolnika

Dlatego też są wśród polityków także tacy, którzy uważają, że należy zmienić powyższy stan rzeczy.

– Myślę, że powinniśmy przemyśleć kwestię definicji, opisującej gospodarstwa rodzinne w Polsce, dlatego że powinniśmy w Polsce posługiwać się definicją aktywnego rolnika, a ona nie powinna być w kontrze do definicji gospodarstwa rodzinnego – uważa Grzegorz Wojciechowski, parlamentarzysta z Prawa i Sprawiedliwości.

Definicję aktywnego rolnika, która u nas dotychczas nie była stosowana niesie ze sobą Wspólna Polityka Rolna. Polska dotychczas uciekała od jej określenia, jednakże zbliża się moment, w którym będzie ona definiowała produktywność gospodarstw rolnych. Zacznie obowiązywać, kiedy wejdzie w życie Krajowy Plan Strategiczny na lata 2023 – 2027.

Poza tym w polskim prawie nie ma definicji rolnictwa jako takiego – zauważa poseł – mamy działalność rolniczą opisaną w ustawie o podatku od osób fizycznych, a to za mało. Rolnictwo, jako cały obszar funkcjonowania powinno być także zdefiniowane.

– Często jest tak, że nie wiadomo, gdy rolnicy przetwarzają produkty i je sprzedają, czy są rolnikami czy też nimi nie są – mówi Wojciechowski.

W krajach, które mają podobną strukturę gospodarstw rolnych, jak jest u nas, przyjmuje się do ich określenia powyżej wspomniane wskaźniki, czyli dochód z gospodarstwa i nakład pracy wykorzystywana do jego wytworzenia. Dodatkowo liczy się to, czy dane gospodarstwo ma siłę przetwarzać w nim produkty i sprzedawać na lokalny rynek. Powyższe kwestie są niezmiernie istotne w kontekście nowej Wspólnej Polityki Rolnej i podziału środków finansowych na poszczególne mechanizmy służące jego rozwojowi.

Relacje ekonomiczne

Rolnicy nie tylko produkują, chcą także uzyskiwać godziwe ceny za płody rolne i swoją pracę. Od lat mówi się, że nieduże gospodarstwa rodzinne w naszym kraju są nieefektywne ekonomicznie i jako na głównego winowajcę tego stanu rzeczy wskazuje się na przemysł rolno-spożywczy znajdujący się w nie polskich rękach. A co by było gdyby ten przemysł był polskim kapitałem? Czy dużo by to zmieniło? Niekoniecznie, bo przemysł z bardzo dużymi mocami przerobowymi nie jest zainteresowany, żeby pozyskiwać produkty od niedużych gospodarstw. Wtedy nie ma znaczenia, czy jest on polski, czy też nie.

– Często mówimy, że przemysł zarządzany przez zagraniczny kapitał nie do końca dba o interesy rolników w kraju, w którym on się znajduje – przyznaje Grzegorz Wojciechowski i dodaje, że tak może być, jednak to nie jest do końca prawda. Na to, czy rolnicy zarobią na swojej produkcji rzutuje przede wszystkim relacja ekonomiczna jaka jest pomiędzy nimi a zakładami przetwarzającymi ich płody.

Zakłady przetwórcze są dwukrotnie większe w Polsce w porównaniu do ich średniej unijnej wielkości. To oznacza, że nie są zainteresowane kooperowaniem z niedużymi producentami. Wolą importować surowce rolne do dalszego przerobu niż kupować je na lokalnych rynkach.

Patrząc na średnią wielkość gospodarstw rolnych w Polsce, widać wyraźnie, że relacja ekonomiczna pomiędzy rolnikami a zakładami przetwórczymi skupującymi od nich płody rolne jest trzykrotnie gorsza w porównaniu do wielu krajów Wspólnoty. W których te relacje są najlepsze? We Włoszech, Francji, nie w Niemczech.

Można powiedzieć, że odzwierciedleniem relacji ekonomicznych pomiędzy producentami i przetwórcami jest dochód, jaki z produkcji rolnej uzyskują rolnicy. Im jest ona gorsza, tym mniej zarabiają rolnicy, a więcej zyskują przetwórcy. Mówiąc wprost, duże przedsiębiorstwa nie są zainteresowane nie tylko dzieleniem się dochodem z rolnikami, lecz także nie są zainteresowane kupowaniem płodów rolnych przez nich wyprodukowanych. Wobec tego, ile zysku z produkcji rolnej pozostaje polskiemu i włoskiemu rolnikowi i jakie są różnice?

Polska ma duża nadwyżkę eksportu rolno-spożywczego produktów przetworzonych, ale okazuje się, że zupełnie inna sytuacja jest w produktach nieprzetworzonych. Takich więcej importujemy niż sprzedajemy. To także pokazuje, że siła ekonomiczna rolników gospodarujących określanych, jako średnie gospodarstwa jest mizerna w stosunku do ogromnych podmiotów przetwórczych.

Czy możemy wobec tego w naszym kraju poprawić relacje ekonomiczne pomiędzy rolnikami a przetwórcami i w jaki sposób to zrobić?

– Przede wszystkim musimy wrócić do lokalnego przetwórstwa, które mogłoby być zbywane na lokalnych rynkach – wskazuje poseł Wojciechowski. – Lokalne rynki są mniej podatne na światowe kryzysy wywoływane przez różnorakie czynniki. O średnie gospodarstwa, których niestety najwięcej ubyło w ciągu ostatniej dekady (tych do 100 ha), powinniśmy dbać najbardziej – dodaje.

Na stale leży Krajowy Plan Strategiczny dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023 – 2027 i właśnie ten program w przekonaniu naszego rozmówcy powinien w sposób szczególnych służyć do rozwoju średnim gospodarstwom.

– Sami tworzymy dla rolnictwa Krajowy Plan Strategiczny, nie robi nam tego Komisja Europejska, wszystko jest w naszych rękach, nareszcie – podkreśla Wojciechowski.

W jego ocenie nie możemy tworzyć konkurencji wewnątrz rolnictwa, co ma miejsce do tej pory.

– Powinniśmy zadbać o dochody rolników m.in. poprzez budowę rynków rolnych, które wymuszą powstanie lokalnego, niedużego przetwórstwa skupionego w rękach lokalnie produkujących rolników – podkreśla Grzegorz Wojciechowski.

Poniżej cała rozmowa z posłem Grzegorzem Wojciechowskim.