PARTNERZY PORTALU
partner portalu farmer.pl partner portalu farmer.pl

Komentarze 6

user RRo 2018-07-16 10:51:14
Kto nie zna swojej historii jest skazany na to, aby ją powtórnie przeżyć. Było tak : . Rolnik zgłasza szkodę do Koła, Koło szacuje, wypłaca. Rolnik się nie zgadza, rozstrzyga sąd. Rolnicy żądali, aby szacował ktoś niezależny, bo Koła Łowieckie ich oszukują, a wypłaty ma gwarantować Państwo. i Pis obiecał, bo były wybory w czerwcu 2016 PiS przyjął nowe prawo, Fundusz Odszkodowawczy (ustawa Szyszki) , gwarantowany przez Państwo. Koła wpłacają ok. 80% wpływów ze strzelonej zwierzyny na Państwowy Fundusz Odszkodowawczy (ok. 90 mln zł). Szacują niezależni specjaliści rządowi na koszt Wojewodów (państwa), wypłaca Państwo. Rolnik się może odwołać do sądu. Koła Łowieckie mogą się przyglądać. Ustawa miała wejść 1 stycznia 2017. Ustawa rządowa, ale rząd stwierdził w sierpniu 2016, że nie zdąży przeszkolić specjalistów i ustawa wejdzie 1 stycznia 2018. w 2017 roku rząd wyliczył, że koszty obsługi szacowania szkód przez Wojewodów będą wynosić 320 mln zł. Wartość szkód rocznie w Polsce to ok. 70 mln złotych. Ustawa podpisana przez prezydenta PiS na prośbę rządu Pis została przez rząd PiS anulowana w 2017 roku, bo nie ma tyle pieniędzy w budżecie, i to za drogo jest. Szyszkę się wyrzuciło i powołano Kowalczyka. w marcu 2018 prezydent PiS podpisał nowa ustawę rządowa, (ustawa Kowalczyka) że szacować będą za darmo sołtysi, a wypłacają Koła Łowieckie. Odwołanie do Nadleśniczego. Od 1 kwietnia 2018 roku Kowalczyk jest szefem PZŁ i weszło nowe „prawo łowieckie” Kowalczyka. Sołtysi mieli być szkoleni przez Lasy Państwowe, które to Lasy zaczęły prowadzić intensywnie szkolenia i wydały już na szkolenia ok. 10 mln złotych. Szkolą dalej, bo muszą, ustawa każe. Sołtysi zbojkotowali Kowalczyka i Ustawę i odmówili szacowania, po pierwsze się nie znają, po drugie mają co innego do roboty, ponadto za darmo nie będą. Dnia 26 czerwca Kowalczyk wysyła pismo do PZŁ z prośbą, aby bez sołtysów znów szacowały Koła i zawierały ugodę z rolnikami, poza ustawą. A jeżeli Koło nie wypłaci, to można zlicytować dom i samochód Łowczego Koła Łowieckiego. W lipcu 2018 roku prezydent podpisze nową ustawę „prawo Łowieckie” PiS, druk sejmowy nr 2575 (druga ustawa Kowalczyka), że Rolnik zgłasza szkodę do Koła Łowieckiego, szacować i wypłacać będą Koła Łowieckie, przy szacowaniu może być obecny rolnik i przedstawiciel ODR. Rolnik i ODR mogą wyrazić swoją opinie, ale decyduje Koło Łowieckie. Za to ODR za obecność na polu, aby się przypatrzeć jak to się robi, dostanie wynagrodzenie. Ale ODR wcale nie musi przyjeżdżać, jak ma cos ciekawszego do roboty. Lasy Państwowe zapłacą ODR 10-12 milionów złotych rocznie z przyjeżdżanie (po co?) na pola. Sołtysi zajmą się swoją pracą, Lasy Państwowe odłożą materiały szkoleniowe do archiwum i będzie znów, jak było.
Zgłoś
user doradca 2018-07-16 12:01:46
Znowu niezły kit leśników. Jeśli wydali 10 mln na szkolenia z zakresu szacowania szkód, to przy 380 nadleśnictwach wychodzi ponad 25 tysięcy na nadleśnictwo. Nie sądzę, by zrobili więcej niż 1 szkolenie na nadleśnictwo. Żyć nie umierać. raczej nie zwracali sołtysom kosztów dojazdu- na pewno zrobiły to gminy, sala za darmo w starostwie/ gminie/ siedzibie nadleśnictwa. Gdzie te koszty- 700 zł za godzinę leśnikowi, jak wykładowcy uniwersyteckiemu?
Zgłoś
user doradca 2018-07-16 10:51:03
Lasy Państwowe wystawiły na początek rachunek za szacowanie szkód łowieckich na poziomie 300 mln złotych, teraz dopominają się rekompensaty z budżetu zasłaniając się parkami narodowymi. Dla przypomnienia- zarządzają częścią obwodów łowieckich, czyli tzw. OHZ ( Ośrodki Hodowli Zwierzyny). Jeden taki OHZ o powierzchni 16 tys. ha ( 10% powiatu) mam niedaleko. Jak wygląda to w ich ujęciu: Koszty gospodarki łowieckiej 147 tys. zł, w tym odszkodowania 72 tys. zł. Przychody ze sprzedaży zwierzyny 55 tys. złotych, czyli na starcie w plecy 92 tysiące. W 75 tysiącach pozostałych kosztów muszą się zmieścić koszty zakupu pasz, dowozu, budowy i konserwacji urządzeń łowieckich ( ambony na każdym rogu), czynsz dzierżawny za grunty niepaństwowe itd. Teraz gdzie w w tym wszystkim miejsce na koszty pracy leśników, ZUL-owców ( chyba, że na przykład szkody szacują społecznie po godzinach pracy- uwierzycie?). Dlaczego nie wrzuca się gigantycznych kosztów grodzenia państwowych nasadzeń leśnych przed państwową zwierzyną, które w skali kraju wynoszą 100 mln rocznie. Bo w Lasach Państwowych króluje kreatywna księgowość. Teraz spróbujmy z innej strony: obwód 16 tys. ha, koszty 147 tys. zł w zaokrągleniu wychodzi 10 zł na ha. Cała Polska, nie wyłączając miast, terenów przemysłowych, parków narodowych i innych gruntów wyłączonych z gospodarki łowieckiej to takie 30 mln ha, 10 zł na hektar daje 300 mln złotych całkowitych kosztów gospodarki łowieckiej w skali kraju. Proszę się nie burzyć, bo wzięliśmy za odniesienie obwód wzorowo zarządzany :))) . Trzysta milionów to chciały lasy za samo szacowanie szkód, a tu potrafiłyby się uporać za te pieniądze za całość łowiectwa w skali kraju. Teraz czekam na odpowiedź RRo :))) .
Zgłoś
user RRo 2018-07-16 10:57:38
przy funduszu odszkodowawczym to nie Lasy, ale Wojewodowie mieli szacować i oni mieli zatrudnić nowych 400 fachowców, i Wojewodowie chcieli za to łącznie 320 milionów. A ówczesny minister finansów Morawiecki "unieważnił" ustawę, i kazał nowemu ministrowi Kowalczykowi zrobić szacowania za darmo. I zrobił - sołtysów. a na reszcie się nie znam, nie jestem leśnikiem, tylko myśliwym cywilem.
Zgłoś
user doradca 2018-07-16 11:54:09
@RRo Rzecz napisałem w pewnym uproszczeniu- te 300 mln rzucone od niechcenia przez leśników były ogniem zaporowym jeszcze przed wrzuceniem ich do ustawy jako szacujących. Widać wzięte za dobra monetę przez ustawodawców. Nie zmienia to w niczym całej absurdalności i kosmicznych założeń ekonomicznych najlepszego modelu łowiectwa zjednoczonych sił leśnych i myśliwskich.
Zgłoś
user mnjn 2018-07-17 16:39:28
@doradca Dlaczego się upierasz, że kwotę 300 mln rzucili leśnicy? Przecież to były wyliczenia samorządowców a nie LP. Pomysł żeby to leśnicy szacowali szkody owszem pojawiał się, ale nigdy nie został przedstawiony oficjalnie. A poszło głównie o konflikt interesu, bo to rolnicy nie chcieli aby leśnicy szacowali ponieważ wielu z nich jest jednocześnie myśliwymi. A, że leśni się sami też do tego pomysłu nie palili to też oczywista oczywistość. Prosty i przejrzysty system gdzie 2 zainteresowane strony biorą udział w szacowaniu na silę się komplikuje. Po co? Zastanawiam się ile razy jeszcze rolnik i hodowca musi dostać bęcki od miłościwie nam panujących żeby dotarło gdzie ich ta władza ma po wyborach jak już kartka wrzucona.
Zgłoś