PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

KOMENTARZE

  • niejaki Elżanowski 2019-09-06 21:50:31
    Słuchałem w poniedziałek w TOK MF niejakiego prof Elżanowskiego, rzekomo etyka . No takiego debila z prawa rolnego , to daleko szukać , a rozmawiają z nim najwyżsi urzędnicy i piastuni organów państwa.
  • Yugo 2019-08-01 15:43:06
    RRo.......Koło robi co może, podarowaliśmy 14 elektronicznych pastuchów, kupiliśmy siatki i dopłacamy do ogrodzeń, nocne dyżury itd, ale ostatnio dochodzimy do wniosku że żądania rolników są coraz większe i większe, to grupa ostatnio niezwykle roszczeniowa w stosunku do myśliwych a nie do rządu, od myśliwych coś wyciągną od rządu figę z makiem....... Co prawda rolnicy przegrali dwa procesy w sądzie i się sytuacja uspokoiła na wysokie odszkodowania....... ale na dłuższą metę dalej tak być nie może...... W sąsiednim kole łowczy wyszedł na polowanie, pod lasem spotkał siedzącego na stołku z zieloną kamizelką w ręku człowieka, który mu powiedział...dzień dobry, czekam tu na pana ...będziemy razem polować, okazało się żę to bezrobotny za obiecane pieniądze ma pilnować myśliwych, powiedziano mu że ma tam czekać na myśliwego i uniemożliwić mu polowanie Tak że, ze wszystkich stron, od suwerena począwszy po inne grupy społeczne/ wywodzące się w znacznym stopniu ze ws, ci zieloni jeszcze kilka lat wstecz jeździli na wieś po rąbankę i płody rolne / utrudniają wykonywanie polowania na wszystkie możliwe sposoby. Więc robimy się bezsilni i niech dziki robią swoje, nie widzę innego wyjścia.
  • REM 2019-08-01 12:07:00
    Dla zwalczenia ASF to trzeba strefy wydzielić płotami, odstrzelić wszystkie dziki w strefach, zakazać uprawy kukurydzy w strefach a potem pilnować. Myśliwym tego nie wolno a rząd tego nie robi. Lubuskie, Dolny Śląsk i Zach. Pomorskie ma jak w banku od człowieka, a centrala Polska i Poznańskie od dzika.
  • Yugo 2019-07-30 16:09:54
    RRo.......... Moje koło od dziesięcioleci od wiosny rozsypuje w lesie kukurydzę, żołędzie itd wszystko po to aby dzik w tym okresie nie wychodził na pola. Mamy też zrobione trzy kąpieliska w lesie dla zwierzyny czyli naturalne zagłębienie folia, glina i żwirek, i w czasie suszy dolewamy beczkowozem wodę. Mamy ponad 150 ambon i w tym okresie polujemy tylko na obrzeżach lasu, natomiast od 1 listopada polujemy na nęciskach w lasach nie dalej jak 100-150 metrów od skraju lasu. Natomiast od kilku lat wieś robi się coraz bogatsza i nikt nie chce już zbierać żołędzi mimo że dajemy dobrą i opłacalną cenę. RRo tłumaczysz ...łopatologicznie, jednak jak piszesz suweren robi co może aby myśliwym uniemożliwić polowania, wiesz czasami chodzą mi po głowie takie myśli czy to jest celowe aby skłócić dwie grupy społeczne.
    • RRo 2019-07-30 17:11:58
      Yugo,… moim zdaniem skłócenie rolników z Myśliwymi JEST wynikiem celowego działania rządu, aby na Myśliwych zrzucić odpowiedzialności rządu za nieudolność w zwalczaniu epidemii ASF. Wynik kontroli NIK realizacji programu rządowego zwalczania ASF to pokazał, 74% rolników nie stosuje wymaganej bioasekuracji. Ponadto skłócenie rolników i Myśliwych jest naturalnym efektem relacji „Płatnik za odszkodowania – koło łowieckie” i „Żądający odszkodowań - rolnik”…… Ale inna ciekawa informacja: W jednym z zaprzyjaźnionych Kół łowieckich jest przeprowadzany bardzo ciekawy eksperyment. Koszt pasów zaporowych, podarowanych rolnikom pastuchów elektrycznych, poletek, kąpielisk; wszystkiego, aby odciągnąć zwierza od pól i płacić mniejsze odszkodowania jest – powiedzmy – 50.000 zł. Nie licząc nakładu pracy myśliwych, benzyny i kosztu eksploatacji maszyn. Koszt szkód łowieckich 60.000 zł. Razem 110.000 zł. Koło świadomie przestało zajmować się poletkami, pasami zaporowymi, rozdawaniem pastuchów rolnikom etc. Nie robi nic. Jedynie wykłada sól. Na razie nie polują w lesie od wiosny do lata. Po roku ubiegłym wynik był zaskakujący – koszty zapobiegawcze = 0 zł, koszty odszkodowań 75.000 zł. Zaoszczędzone na czysto 35.000 zł. Jeżeli to się potwierdzi w przyszłym roku, to nie warto się męczyć, aby „bronić” rolnikom pól. Trzeba płacić odszkodowania i tyle. Rolnicy sami zaczną grodzić, zakładać pastuchy, dbać o te pastuchy i wydawać swoje pieniądze na zabezpieczenie swoich pól. Będzie więcej czasu na polowania i (może) Koło zamiast orać poletko zaporowe będzie dopłacać aktywnym członkom za intensyfikację polowań na dziki. Znajdzie się wielu chętnych, szczególnie z „miejscowych” myśliwych – rolników, którzy codziennie będą polować na dziki. Darz Bór
    • nn 2019-08-01 11:23:57
      Przypomina mi się taki zwrot z książki K. Haszka "leży jak świnia na żołędziach w Lesie Bakońskim"- co miało oznaczać stan absolutnego szczęścia i dobrobytu. I właśnie myśliwi ciągle chcą tym świniom dobrobyt i szczęście zapewnić. W ten sposób dzik stał się szybko mnożącą się świnią, która bez pomocy człowieka nie potrafi żyć.
  • RRo 2019-07-30 02:54:35
    Do "baca 56". ... Błędne założenie, dzik NIE JEST jest zwierzęciem z siedlisk naturalnych, leśnych i bagiennych. Dzik mieszka tam, gdzie mu jest najlepiej, gdzie jest bezpieczny i ma łatwe żarcie i wodę. Od sierpnia w kukurydzy, czasami wraca do lasu, aby się „poczochrać” o drzewo. W zimie i n wiosnę mieszka w lesie, bo na polach pusto. ….. Popieram koncepcję w zakresie konieczności redukcji, stałych polowań na dziki na polach, kiedy na te pola wychodzą lub mieszkają w rzepaku lub kukurydzy. Tak też to robimy – w kołach łowieckich, gdzie ja poluję, nie strzelamy od wiosny do jesieni w LESIE. Polujemy tylko na skraju pól. Z ambony lub podchodu, bo tak nam pozwolił SUWEREN. Aby skutecznie (jak w Niemczech) wystrzelać dziki na polach trzeba zmienić ustawę „prawo łowieckie” i „regulamin polowań” i dostosować polowania do aktualnych potrzeb i zmian w uprawach (od 10 lat), czyli polować w lecie – lipcu, sierpniu i wrześniu w formie polowań zbiorowych na polach. Polowań szybkich, w małych grupach, zbieranych z dnia na dzień ( 5-10 myśliwych) i polować „spod kombajnu”. Tak jak to robią kraje ościenne. Trzeba wybijać dziki na polach, tam gdzie są. …. To tak samo jak ze żniwami – jak jest dwa dni ładna pogoda, to decydujesz z dnia na dzień, że jutro będziesz zbierał rzepak. Wyobraź sobie, że dwa tygodnie wcześniej musisz powiadomić starostę, że za 14 dni, w środę o 7.30 rano zaczniesz żniwa a skończysz o 18.30. Wcześniej ci nie wolno, bo Kinga R. chce sobie po skraju pól pospacerować, a tobie zabiorą kombajn i wsadzą na rok do więzienia, nawet gdyby się kłosy sypały. A dłużej niż do 18.30 tez nie wolno…. Tak mają teraz w Polsce myśliwi. My wiemy, że dziki weszły w młodnik lub w kukurydzę, i tam siedzą. Ale nie wolno nam z dnia na dzień zebrać 10 myśliwych (miejscowych), otoczyć młodnik, wpuścić podkładacza z psem i wystrzelać dziki. Nawet psy na dziki nam SUWEREN zakazał szkolić. Zabronił nam tego AKTUALNY rząd, sejm, senat i aktualny prezydent, wybrany przez Suwerena. My wiemy doskonale (od 40 lat aktywny myśliwy, w drugim pokoleniu) JAK to zrobić, CO zrobić i gdzie dzisiaj śpią dziki. Suweren nam zakazał polować i szkolić psy pod kara grzywny lub więzienia i utraty uprawnień łowieckich na 5 lat. Więc poluję tylko tak, jak mi Suweren pozwolił, a nie tak, jak trzeba. Jesienią będą polowania zbiorowe, a te nam zablokują za zgodą i poparciem Rządu i Suwerena ekoterroryści. I tak, jak ktoś napisał „nie ma znaczenia, ile jest dzików, skoro Rząd zabrania nie skutecznie polować”.
    • baca56 2019-07-30 04:04:32
      Skoro nie pozwalają Wam polować na dziki, to może moglibyście przynajmniej odstrzelić śmierdzące trolle, jak ten poniżej ? :)
      • RRo 2019-07-30 12:15:00
        ależ POZWALAJĄ polować na dziki. Nawet każą. Tylko, że dopuszczone metody polowań są nieadekwatne do realiów. A inne metody, te dobre stare zostały zakazane przez Suwerena (zbiorówki z dnia na dzień na otropione dziki, szkolenie psów na dziki) a nowe, jak polowanie zbiorowe "spod kombajnu" w sierpniu na dziki (Niemcy) są niedopuszczone, zakazane. Stąd niska skuteczność polowań. ….. …. Odnośnie „śmierdzącego trolla” dwie uwagi: jak miastowy się przenosi na wieś, to się musi dostosować do wsi. Na wsi czasami śmierdzi, i tak ma być. … … druga uwaga: gdyby myśliwy, dysponujący bronią w kraju Suwerena napisał, że kogoś „odstrzeli” to Policja natychmiast zabierze takiemu myśliwemu broń, za groźby karalne i „stworzenie zagrożenia”. Suweren oraz Kinga R. działa skutecznie.
  • Śmierdzące wsie 2019-07-30 02:05:01
    Najpierw zacznijcie się budować w uczciwych lokalizacjach. Nowoczesna wieś to zaledwie 1% ludzi zajmujących się uprawą pól. Największy problem - choć ukrywany pod różnymi hasłami - to szkodliwość takich zakładów dla otoczenia. Jak wszystko co szkodzi będzie na uboczu - z daleka od ludzi - akceptacja społeczna znacznie wzrośnie. Dziś jedną hodowlą rozwijaną w złym miejscu poprzez wykup działek od osób używających domów jako jednorodzinnych - zabija własność tamtych ludzi. Dobre prawo powinno tworzyć Wam, hodowcom, miejsca w których nie będziecie nikomu szkodzić. Gwarantować dojazd i prąd - bo resztę i tak robicie sami (studnie głębinowe, gaz).
    • baca56 2019-07-30 04:01:02
      Tego typu koncepcje były już kiedyś realizowane. Zapewnienie dojazdu w postaci bocznicy kolejowej z rampą rozładunkową, dostarczenie prądu do ogrodzeń z drutu kolczastego pod napięciem itd. Gaz dostarczała o ile pamiętam firma IG-Farben. Nazywał się Cyklon B.
  • Yugo 2019-07-28 23:31:19
    Chyba redakcja i Bartosz Wojtaszczyk wreście przejrzeli na oczy, że zieloni terroryści /eko -oszołomy/i swoim działaniem bardziej szkodzą niż pomagają. Gdzieś niedawno czytałem że do Brukseli wpłynął wniosek aby stworzyć kartę praw dla zwierząt. W imię tej karty lewacy i zielone oszołomy będą mieli potężną broń w swoim ręku, mając tą kartę mogą wtedy wpływać na rolnictwo i łowiectwo /manipulować/ w Polsce /i nie tylko/ a promować swoje....zachodnie. Zresztą widać że państwa tzw zachodnie nas nie kochają i traktują polaków jako drugi sort, przykładem jest sprzedawanie do Polski towarów gorszej jakości od żywności przez AGD i inne towary. Natomiast pod wpływem zielonych oszołomów polscy myśliwi mają coraz większe utrudnienia w prowadzeniu odstrzału dziczej populacji, przeczytajcie uważnie co RRo napisał. Co rok to coraz większe utrudnienia i ograniczenia. Wy rolnicy miejcie pretensje do władz a nie do myśliwych bo zwierzyna jest rządowa.
  • nn 2019-07-28 22:43:06
    @baca56 Zdaje się, że osoby odpowiedzialne za gospodarkę łowiecką nie chcą by ktokolwiek wiedział ile dzików naprawdę jest. Przykład. Rejon, gdzie właśnie wkracza ASF. W inwentaryzacji koła jest wymagane 0,1 dzika 100 ha. Robię na własną rękę próbę oszacowania liczby dzików. W zimie ( a śniegu jest pod dostatkiem przez bite dwa miesiące) robię wstępną przymiarkę. Wiosną wypełza towarzystwo w pole; noktowizor, trochę zarwanych nocy ( i tak muszę pilnować zasiewów), każdej nocy ze 20 km pieszo. Filmuję, robię zdjęcia, mam ślady z GPS, pełna dokumentacja. Wychodzi mi stan co najmniej 10 razy wyższy niż deklarowany- co zresztą widać po hektarach zniszczonych upraw. Niedawno przy okazji spotkania myśliwych i leśników z rolnikami w sprawie szkód łowieckich wykładam swoje racje. Spotyka mnie wściekły atak ze strony zarówno PZŁ i przedstawicieli nadleśnictwa. Że oni mają metody inwentaryzacji zgodne z przepisami, że robią to zgodnie z zasadami, a takie coś jak ja zrobiłem to nic nie warte, nie w tym terminie, dziki się przemieszczają i po 50 km, itd. Frontalny atak. Nie spodziewałem się niczego innego ale furia z jaką zostałem zaatakowany przeszła moje oczekiwania. W ciągu kilku dni od pierwszego przypadku ASF liczba znalezionych padłych sztuk przekroczyła wykazywaną w oficjalnej inwentaryzacji. Pełna groteska i teatr absurdu. Środowisko leśno-myśliwskie to beton i groby pobielane.
    • ASF roznoszą rolnicy 2019-07-29 14:47:08
      nie ma znaczenia, ile jest dzików, skoro nie wolno na na nie polować. Kinga R. nie pozwala.
  • RRo 2019-07-28 21:47:39
    Do baca56. dobre przemyślenia, na hodowli się nie znam, ale rozwoju ludzkości (też ilościowego) nie zatrzymamy. Sam się kiedyś zatrzyma. W 1960 roku było 3 mld ludzi, dziś jest 7,6 mld. Potrzebna jest masowa hodowla jedzenia i powoli zaniknie „polski model rolnictwa” 3 świnki w chlewiku. Mogę się wypowiedzieć odnośnie dzików. Wydział Nauk o Zwierzętach SGGW ma od lat dobre i rzetelne opracowania, ale mało kto się tym interesuje, rządzi decyzja polityczna i wynik wyborczy. Pojemność biologiczna w Polsce dla dzika szacowana jest na ok. 2 mln sztuk. Akceptacja społeczna – ekonomiczna na ok. 200.000 sztuk. Znam bardzo dobrze realia niemieckie. Metody legalne polowań w Niemczech są w Polsce niedozwolone, pod karą lat więzienia. Dam ci tylki jeden przykład: zbiorowe polowania „spod kombajnu” w sierpniu, wrześniu na dziki, przy zbiorach kukurydzy, organizowane z dnia na dzień. Sa wyjątkowo skuteczne. Film Youtube „Wildschweinjagd während der Maisernte“. W Polsce zakazane. Na początku filmu widzisz, jak myśliwy ćwiczy strzelanie do makiety dzika, mając załadowany pełny magazynek na strzelnicy. W Polsce zakazane. Nie porównuj wyników niemieckich z polskimi, to inne realia. I dekret Bieruta nie ma tu nic do rzeczy, to dekret Kowalczyka i przepisy wprowadzone „po obaleniu komuny”. Za „komuny” wolno było polować tak, jak dziś w Niemczech. Polsce myśliwi chętnie by polowali tak wcześniej, jak wolno w Czechach, Niemczech, Rosji, na Węgrzech… W Polsce nawet psów na dziki szkolić nie wolno.Ale polityk i ekoterroryzm rządzi, a mnie się nie chce walczyć z wiatrakami. Wykonuję polowania, jak wszyscy, zgodnie z prawem. Dwa tygodnie przed polowaniem zgodnie z ustawą zgłaszamy do starostwa miejsce polowania zbiorowego. A że dzików już tam nie ma? Może jakiś się zabłąka. Efekty widać
    • baca56 2019-07-29 19:35:43
      Nie jestem myśliwym, ale coś mi się nie zgadza z tymi szacunkami pojemności dziczego środowiska w Polsce. Mamy ok. 15 mln ha użytków rolnych i jakieś 9 mln ha lasów (dane z pamięci), razem 24 mln ha. Gdyby policzyć tylko lasy, wychodzi 4,5 ha na jednego dzika (22 szt/km2). Licząc i pola i lasy populacja 2 mln dzików oznacza 1 szt/ 12ha (8 szt/km2). Ale przecież nie przyjmujemy założenia, że będziemy hodować dziki głównie na polach? Tak czy owak zdecydowanie za gęsto. Moim zdaniem (jestem rolnikiem nie myśliwym) powinno się dostosować wielkość populacji do pojemności siedlisk leśnych, plus ewentualnie trochę na siedliskach mozaikowatych, mieszanych. W lesie nie ruszać towarzystwa, za to intensywnie i bez pardonu strzelać na polach. Zwierzęta się uczą, więc szybko zrozumieją, jakim ryzykiem obarczona jest łatwa stołówka w uprawach. Presja oczywiście będzie, ale znacznie słabsza. Być może przyczyni się to też do właściwszej selekcji, dzik jest w końcu zwierzęciem z siedlisk naturalnych, leśnych i bagiennych, a osobniki lepiej przystosowane do siedlisk rolniczych były by eliminowane. Tylko zacząć trzeba od znajomości pojemności siedlisk i w miarę dokładnego oszacowania populacji. Co sądzisz o takiej koncepcji?
  • tak nie może być 2019-07-28 17:31:36
    Do baca56 ; O key; spróbujmy wyobrazić sobie sytuację rozsądną: 1. obniżyć populację do 40 tysięcy czyli do tej sprzed 20 lat czyli jeden dzik na 450 ha użytków rolnych czyli na 780 ha ogółem . Koszt odstrzału - powiedzmy - 200 zł zł na sztukę , razem 52 miliony. 2. myśliwi nie mają problemu z odszkodowaniami dla rolników , 3. rolnicy nie mają problemy ze szkodami, 4. urzędnicy nie mają czym się zajmować, 5. weterynarze maja nadmiar czasu i brak podstaw do żądania podwyżek, 6. laboratoria nie mają zleceń, 7. zakłady utylizacyjne nie mają czego zbierać , dziennikarze nie mają o czym pisać, 8. minister musiałby zająć się rządzeniem Wyobrażasz sobie ten chaos , kiedy tylu ludzi nie ma co robić ?
  • Dorian 2019-07-28 16:26:01
    Co za niesamowicie stronniczy artykuł. Już sam wstęp zasadniczo zdradzał jakiego typu będą to wynurzenia, ale spodziewałem się choćby próby uargumentowania słuszności podtrzymywania idei zapotrzebowania "produkcji zwierzęcej", ale sami się oracie, zauważając, że spada zapotrzebowanie konsumentów na produkty mięsne. Mową trawa ubolewających "producentów" zwierząt, niezdolnych dostrzec że mówimy o świadomych, żywych istotach, a nie nieożywionych przedmiotach. Człowiek nie ma prawa do poczucia własności nad naturą przy tak licznej populacji, jak obecna i tylko otwarcie oczu na tę podstawową oczywistość (nasi przodkowie nie potrzebowali specjalnych drogowskazów, aby być jej świadomymi), jaką jest fakt, że stanowimy na tej planecie taki sam element, jak każdy pozostały organizm i jeśli życzymy sobie przetrwać przez kolejne pokolenia, to musimy przewartościować swoje priorytety; zahamować zachłanność na zarobek i poszukać sposobu na to, aby znowu być częścią systemu, a nie jego rychłą zagładą.
    • gastronomik 2019-07-28 16:59:03
      Jak by do Ciebie przemówić ? Napisałeś kilka ogólników , w tonie takiej pseudofilozofii, niby coś z religii, niby z etyki ? Najwięcej z gastronomii , chociaż też mętnie. Masz problem z chowem zwierząt - tylko - gospodarskich w celach konsumpcyjnych czy tak w ogóle ze zwierzętami do spożycia ? Dopytam ; czy bakterie też należą do tych zwierząt , które powinny być wyłączone z jadłospisu bo to widzisz ; u 70 kg człowieka - bakterie w przewodzie pokarmowym - ważą ok. 3 kg więc nie wiem czy zamierzasz wyłączyć je ze swojego jadłospisu ?
      • logos 2019-07-28 17:12:54
        Dorian ; Typowy pseudo fachowiec (niby fachowiec) . Taki sam jak obrońcy łabędzi w 2007/2008r podczas ptasiej grypy . Jeden dziennikarzyna , jeden kamerzysta , jeden łabędź, jedna żerdź i jeden staw . Jak padłego łąbędzia nie można było dobrze ująć (kamerą) na rozlewisku, to tyczka w ruch , odpowiednie ustawienie , zdjęcia i artykuł gotowy . Gdzie tak było ? Ano na rozlewiskach w Słońsku k. Kostrzyna - chociażby . A dlaczego nie kamerowali kaczek ? Łeee, kaczki ? Amerykanie z Anglikami i naszym posłem do PR Truszczyńskim zaplanowali (w ambasadzie USA w Londynie , wiadomości oficjalne) , że przeprowadzenie ćwiczeń na okoliczność zwalczania wojny biologicznej zostanie przeprowadzone z użyciem środków UE , z wykorzystaniem zakażenia wirusem ptasiej grypy , w oparciu o wizerunek łabędzia (oczywiście po uchwałach Parlamentu Europejskiego , by formalnie było jak najbardziej ) . A ktoś może wie co się stało ze szczepionkami zakupionymi za 180 mln zł (od firmy z kapitałem amerykańskim ) , których przydatność do użycia wynosiła 3 lata ? Ano zapytajcie Ministra Zdrowia .
    • baca56 2019-07-29 19:04:14
      Masz bardzo stereotypowe i niestety nieprawdziwe widzenie spraw związanych z hodowlą zwierząt. Domagasz się argumentów za utrzymaniem produkcji zwierzęcej? Aż tak daleko odszedłeś od rzeczywistości? Ale skoro trzeba Ci wyjaśniać oczywistości - proszę bardzo. 1. Dieta gatunku homo sapiens od zawsze (czyli od co najmniej stu tysięcy lat) zawierała pokarmy zwierzęce i roślinne, w różnych proporcjach - zależnie od klimatu, dostępności w zajmowanych siedliskach, w końcu od stosowanych technik łowieckich, hodowlanych czy rolniczych. Człowiek jest gatunkiem elastycznym, umie się przystosować i przetrwać w bardzo skrajnych warunkach, także w skrajnych wariantach diety, od wegetariańskiej, aż po wyłącznie mięsną np u Eskimosów. W praktyce jednak nasz przewód pokarmowy przystosowany jest do diety mieszanej, nie zmienimy tak łatwo tego, co ukształtowało się przez setki tysięcy lat ewolucji. Zdecydowana większość ludzi na Ziemi jada mięso. 2.Hodowla zwierząt ma również długą, liczącą tysiące lat historię, powstały liczne rasy i odmiany zwierząt, z których większość nie jest w stanie obecnie przetrwać bez pomocy człowieka. Zwierzęta hodowlane wpisały się w większość kultur stworzonych przez człowieka, w całą naszą tradycję, w język. Pastorałki śpiewane na Boże Narodzenie, powiedzenia "uparty jak osioł", "głupia gęś" i tysiące innych przykładów. Od tysięcy lat żyjemy ze zwierzętami w swego rodzaju symbiozie. 3. Około połowy powierzchni naszego kraju to tereny rolnicze, wiejskie. Miejsce pracy rolników, którzy (to chyba też trzeba przypomnieć) wytwarzają prawie wszystko, czym żywią się ludzie.To źródło naszej tradycji, kultury, to także ostoja polskiego krajobrazu. Wieś bez zwierząt jest smutna, martwa i sztuczna. 4. Produkcja mieszana w gospodarstwie (i roślinna i zwierzęca) jest zdecydowanie bardziej przyjazna środowisku, niż modele jednostronne. Gospodarstwa bez zwierząt zużywają dużo więcej "chemii", ograniczają bioróżnorodność itd. Podobnie zły wpływ na środowisko mają wielkie fermy hodowlane, gdzie zwierzęta utrzymywane są bez dostępu do naturalnego dla nich środowiska, tuczone przemysłową paszą, nie tym, co wyprodukowały okoliczne pola i łąki (na które zresztą dla zachowania równowagi powinny trafić odchody tych zwierząt). 5. Co do chciwości i pazerności na pieniądze, to uświadom sobie, że znaczna część hodowców walczy teraz o ekonomiczne przetrwanie, nieraz rok - dwa trzeba dokładać do interesu, a później, gdy pojawi się nadwyżka to najczęściej trzeba ją w zębach zanieść na spłatę kredytu zaciągniętego w chudych latach. 6. Przypadki złego traktowania zwierząt przez hodowców są naprawdę rzadkie, najczęściej zresztą wynikają ze słabości gospodarza - choroba, starość, samotność, brak sił, "pogubienie się" w szybko zmieniających się realiach. Złe traktowanie zwierząt jeśli się zdarza, jest zawsze piętnowane przez sąsiedzką społeczność. 7. Działania "ochroniarzy zwierząt" którzy są najczęściej skrajnie niekompetentni i do tego przekonani o swojej nieomylności, zachłyśnięci władzą jaką dała im opisywana w artykule ustawa najczęściej szkodzą zwierzętom i ludziom. Najczęściej ich akcje nie są nakierowane na poprawę losu zwierząt, tylko na rozgłos, także na zysk, na podkręcanie swojego ego, leczenie kompleksów. 8. Kura czy kaczka, która łazi grzebie tapla się w stawie ma fajne życie. Podobnie świnka z niewielkiej hodowli z wybiegiem, krowa która pasie się luzem na pastwisku - żyją szczęśliwie, nawet jeśli i tak kończą w rzeźni. Czy jesteś naprawdę gotów zapłacić 50% więcej za takie jajka, mięso, mleko? Bo jeśli nie, to nas ekonomia wydusi, i zostaną tylko bezduszne, wielkoprzemysłowe obozy koncentracyjne dla kur, brojlerów, tuczników i opasów. Byle jak najtaniej, bo tego domaga się klient w Biedronce. Tylko tego nie będziesz widział, ani Ty, ani "ochroniarze zwierząt", bo tam pracują prawdziwi ochroniarze, którzy obcych nie dopuszczą. 9. Godzinę temu byłem na pastwisku obejrzeć bydełko po burzy. Krowy wyglądają nieźle, mimo suszy, cielaczki biegają, ostatnia "nówka" jeszcze bez kolczyków właśnie doiła matkę, jedna jałówka trochę utyka, trzeba będzie zwrócić uwagę. Na sąsiedniej kwaterze pasły się sarny. Pustułki szybowały nad grzbietem wykorzystując prądy wznoszące - chyba młode trenowały latanie. Zapach rozjechanych krowich "placków" i mokrej łąki. Dla mnie to najpiękniejszy obraz harmonii. 10. Jeśli wszyscy przejdziemy na wegetarianizm, to nie będzie żadnych krów, cielaczków, kur, gęsi. Nie urodzą się.Znikną z powierzchni Ziemi. Tego chcesz?
    • Lucyna 2019-08-02 06:37:03
      Bełkot nie w temacie
  • baca56 2019-07-28 13:28:28
    @Autor: W razie potrzeby moimi adresami (mail, telefony) dysponuje Pańska koleżanka z redakcji Marzena Pokora-Kalinowska.
  • baca56 2019-07-28 13:11:27
    Modlę się, żeby żaden samozwańczy "obrońca praw zwierząt" w operetkowym mundurku nie pojawił się w moim gospodarstwie. Bo jeśli na wezwanie nie opuści terenu posesji w 3 minuty, to zostanie potraktowany widłami. A ja zapewne pójdę siedzieć. Jeśli stanowione przez władzę prawo urąga zdrowemu rozsądkowi i poczuciu sprawiedliwości, to naszym moralnym obowiązkiem jest OBYWATELSKIE NIEPOSŁUSZEŃSTWO.
  • baca56 2019-07-28 12:36:10
    Portal "Gazeta.pl" zamieszcza czasem (nawet jawnie) artykuły sponsorowane. A może tak zrobić sciepę i spróbować tą drogą opublikować tam choćby ten artykuł p. Bartosza ewentualnie z częścią komentarzy? Ciekawe było by choćby uzasadnienie spodziewanej odmowy :). GW to niestety główny kanał informacyjny "ekologów" z bożej łaski, lemingów i celebrytek bez majtek. St. Lem napisał kiedyś: nie wiedziałem, że na świecie jest aż tylu głupców, dopóki nie zacząłem korzystać z internetu. Czytając artykuły i/a zwłaszcza komentarze pod artykułami n/t rolnictwa dochodzę do wniosku, że słowo "internet" jest już nieadekwatne. Pora zacząć używać nazwy HEJTERNET. Na "farmerze" też nie jesteśmy od tego wolni - @zygmynt, @miasto, @wieś tańczy i śpiewa itd.
  • baca56 2019-07-28 12:01:37
    Na portalu "Gazeta.pl" od kilku dni "odpala się" filmik sugerujący, że za 40% światowej emisji gazów cieplarnianych odpowiadają krowy. Filmik agituje za poważnym ograniczeniem konsumpcji wołowiny w obronie klimatu. Niedawno TVN nakręciło propagandowo "aferę leżakową", teraz Gazeta.pl ogłasza krucjatę przeciwko wołowinie. Przypadek? Filmik wpisuje się w prowadzoną od kilku lat nagonkę na hodowlę bydła pod zbożnymi hasłami obrony klimatu. Do zwolenników teorii o zgubnym wpływie krów na klimat mam kilka pytań. Krowy wydychają sporo CO2, też wydalają trochę metanu. Skąd krowy biorą ten węgiel do produkcji CO2? Z trawy. A skąd trawa bierze ten węgiel? Z powietrza, Rośliny zielone asymilują CO2 wykorzystując światło słoneczne i wydzielają do atmosfery tlen. Krowa oddycha tym tlenem, zżera i przerabia węgiel (i inne pierwiastki i związki) w trawie, wydycha CO2 i obieg się zamyka. Rozważmy alternatywę: gdyby nie było krowy, trawę z łąki zjadły by inne zwierzęta - zające, jelenie itp. To, czego by nie zjadły uległo by rozkładowi (dżdżownice, chrząszcze, bakterie, grzyby i in.). Efekt byłby taki sam - emisja CO2 i metanu. Tak samo obieg zamknięty. Realnym problemem może być nadmierne zagęszczenie przemysłowych hodowli, którym nie odpowiada zrównoważona produkcja polowa pasz - a także zdolność do biologicznego zutylizowania odchodów, które są cennym nawozem, ale mogą też być problemem. To może być problem lokalny, ale nie globalny. Jeśli krowę karmimy tym, co wyprodukują łąki i pola w okolicy - bilans jest zerowy. Problem pojawia się, gdy na 2 ha powierzchni tuczymy 10 000 opasów w oparciu o soję z Argentyny, kukurydzę z USA i farmaceutyki z Bayer/Monsanto.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 35.175.191.72
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.