Informowaliśmy o przyczynach niezadowolenia rolników protestujących w Pyrzycach.

Dziś mamy potwierdzenie: w Pyrzycach rzeczywiście ANR zgodziła się na przedłużenie umowy dzierżawy, gwarantując zarazem spółce zachowanie możliwości preferencyjnego zakupu ziemi.

ANR w Szczecinie potwierdza: zezwolono aneksem do umowy na dłuższą dzierżawę ziemi spółce „Zakład Rolny Obojno”. Jednocześnie zapewnia, że ziemia z wyłączenia we wrześniu trafi na przetargi:

„W oparciu o przepisy ustawy z dn. 16.09.2011r Spółka "Zakład Rolny Obojno" miała wyłączyć ok. 280 ha z dzierżawionych łącznie 860 ha. Wyłączenie, zgodnie z podpisanym aneksem nastąpi 31.08.2013r. Jednocześnie OT ANR zabezpieczyła swoje prawa co do odbioru wyłączonej nieruchomości tytułem egzekucyjnym. Przetargi ograniczone na te nieruchomości zostaną ogłoszone we wrześniu 2013 r.

Zgodnie z przepisami ustawy z dn. 16.09.2011 r. dzierżawca nabywa prawo pierwszeństwa w nabyciu pozostałych w dzierżawie gruntów, po wydaniu do Zasobu WRSP 30 proc. gruntów wyłączonych obustronnie podpisanym aneksem do umowy dzierżawy”.

Pozostaje jednak pytanie, dlaczego ANR zgodziła się na przedłużenie dzierżawy?

- Oni mają prawo zbioru zasiewów, to jest tylko tym powodowane – mówi Elżbieta Kurpiel z Sekcji Organizacyjno-Prawnej OT ANR w Szczecinie.

A dlaczego zasieli, skoro wiedzieli, że będą ziemię oddawali?

- Nie wiem, czy te zasiewy były przed wydaniem decyzji o wyłączeniu ziemi – mówi Elżbieta Kurpiel. I dodaje, że musiały być, bo jak inaczej to uzasadnić? – Warunkowy termin wydania tej ziemi: po zbiorach oziminy. Oni mają prawo zbioru zasiewów – to jest tylko tym powodowane. Nie możemy odebrać gruntu, na którym jest zasiew.

A czy nie należało tego czasu zasiewu ustalić przed wydaniem decyzji przedłużających termin wydania ziemi? Elżbieta Kurpiel przyznaje, że być może trzeba było – ale ona o tym nie ma wiedzy. Czekamy więc na dalsze wyjaśnienia.

Rolnicy protestujący w Pyrzycach mieli więc podstawy do oburzenia: liczyli na to, że ziemia od spółki "Zakład Rolny Obojno" trafi na przetargi. Teraz okazuje się, że jak poczekają jeszcze rok, w przetargu powalczą o 30 proc. tego areału.

Marek Olech, burmistrz Pyrzyc, przyznaje,  że ok. 900 ha z Obojna bardzo poprawiłoby sytuację.

- Około połowy areału ziemi uprawnej na terenie gminy Pyrzyce w tej chwili znajduje się w rękach kapitału obcego - mówi. - Gdyby rolnicy z gminy Pyrzyce i ościennych mogli tę ziemię kupić po cenach wywoławczych, albo jak byśmy mogli zrobić jedno postąpienie, to by nas to zadowalało i rozwiązywało problem ziemi na długie lata.

Jak twierdzi burmistrz, o mechanizmie podkupowania ziemi „na słupa” rozmawiał z przedstawicielami CBA, którzy odebrali stosowne dokumenty notarialne, potwierdzające proceder. Jak na razie – reakcji nie ma. Co więcej: akcja kupowania „na słupa” bez przeszkód przechodzi na młodsze pokolenie. 

Jak mówi burmistrz, do udziału w organizowanych teraz przetargach, zapowiedzianych na najbliższe dni, też są podstawiane osoby.

- Teraz robią to, jak to rolnicy określili, „na rodzinę”, czyli np. pani N ma syna i teraz syn, a nie pani N startuje w przetargu. Syn ma owszem udokumentowane, że jest rolnikiem, ale on nigdy tego nie robił, nie ma zielonego pojęcia o tym, maszyny są na matkę, a on wykazuje w dokumentach, że to jest jego. I znowu, jeżeli nie poszło to na te osoby podstawione przez kapitał zagraniczny, to teraz nasi kupują na słupy.

Czyli mamy słupy słupów, albo drugie pokolenie słupów…

Czy zadziała CBA? Czy też okaże się, że nic się nie da zrobić – a rolnicy za rok powalczą o 30 proc. ziemi wydanej przez spółkę, oczywiście w przetargu ograniczonym – tyle tylko, że udział niektórych z nich będzie „wzmocniony” przez kapitał powstały na dotychczas czynionych niejasnych interesach?