Wypowiedzi wiceministra rolnictwa Janusza Kowalskiego, dotyczące konieczności zwrotu ziemi dzierżawionej przez spółkę Top Farms w powiecie głubczyckim do Skarbu Państwa, odbiły się głośnym echem, nie tylko na Opolszczyźnie. Wreszcie głos w tej sprawie zabrał sam szef resortu.

Minister Henryk Kowalczyk potwierdził doniesienia swego zastępcy. "Ziemia z dzierżawy po Top Farms Głubczyce musi wrócić do Skarbu Państwa, bo spółka nie zgodziła się na wyłączenie części gruntów z umowy. Plan dalszego rozdysponowania tych gruntów ma opracować Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Osobiście nadzoruję działania KOWR-u w tym temacie." - napisał minister w komunikacie zamieszczonym w mediach społecznościowych.

Janusz Kowalski, jako poseł z Opolszczyzny, w sprawę "repolonizacji" ziemi dzierżawionej przez Top Farms zaangażowany jest od kilku lat. Stał po stronie rolników protestujących w styczniu br. w Głubczycach i domagających się zwrotu dzierżaw ze spółki do Skarbu Państwa i rozdysponowania jej wśród rolników indywidualnych. Poseł Solidarnej Polski popierał w tym względzie stanowisko i postulaty opolskiej Solidarności RI.

Ostatnio Kowalski kilkukrotnie w regionalnych mediach wyraził pogląd, że nie ma żadnej zgodnej z prawem możliwości przedłużenia Top Farms dzierżawy gruntów. Umowa z firmą dobiega końca w 2023r., a spółka przed 10 laty nie dokonała ustawowych wyłączeń gruntów. Żadne inne - niż zwrot ziemi do Skarbu Państwa - rozwiązanie tej sprawy, nie jest więc możliwe. Polityk zdradził również, że trwają już prace nad przejęciem i zagospodarowaniem ziemi użytkowanej przez Top Farms.

W całej sprawie chodzi o blisko 10 tysięcy hektarów gruntów, które w 1997r. Top Farms wydzierżawiła od państwa w powiecie głubczyckim. Umowa została zawarta z terminem do końca 2023r. Spółka nie dokonała ustawowych wyłączeń 30 proc. gruntów, więc na mocy ustawy umowa dzierżawy wygaśnie.

Rolniczy protest w Głubczycach w styczniu br. był odpowiedzią na stanowisko Izby Rolniczej w Opolu i Porozumienia Rolników Opolszczyzny, które skłaniały się do pomysłu, by część ziemi z Top Farms oddać rolnikom, zaś na pozostałym areale umożliwić tworzenie tzw. ośrodków produkcji rolnej. To de facto oznaczałoby, że spółka mogłaby nadal gospodarować na części gruntów i użytkowanych obecnie obiektach.

Solidarność RI stanowczo się temu sprzeciwiła i domaga się zwrotu całości ziemi i nieruchomości do Skarbu Państwa. Związek proponuje również, by nieruchomości na które nie znajdą się chętni przeszły pod zarząd nowej spółki z udziałem Skarbu Państwa lub Kombinatu Kietrz, które przejmą również obecnych pracowników Top Farms.