Jan Józefczyk, rolnik z Górki Pabianickiej w gminie Pabianice (woj. łódzkie), łączy produkcję roślinną i zwierzęcą. Niedawno rozbudował oborę, specjalizuje się w produkcji mleka. Utrzymuje stado liczące łącznie 100 sztuk bydła. Inwestował i rozwijał gospodarstwo, bo dzięki dzierżawie gruntów z zasobów Agencji Nieruchomości Rolnych nie musiał martwić się o paszę dla zwierząt i opłacalność produkcji mleka w okresach dekoniunktury. Ta dzierżawa to 23-hektarowa działka o glebach głównie II klasy bonitacyjnej tuż za granicą sąsiedniej gminy Ksawerów. Dzięki niej powiększył areał swoich użytków do 100 ha i mógł rozwinąć produkcję. To już jednak przeszłość, bo Agencja zerwała umowę na dzierżawę, a grunty przekazała Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Ma na nich stanąć… zakład produkujący pralki.

ANEKS JAK WYROK

- Kiedyś rósł tu piękny sad, działała prężna spółdzielnia sadowniczo-warzywnicza. Spółdzielnia padła w latach 90. Potem miał tu powstać Łódzki Rolno-Spożywczy Rynek Hurtowy, ale pomysł nie wypalił - opowiada Jan Józefczyk. - Zostało ok. 70 ha ziemi "na wagę złota", ale nie miała ona szczęścia do dzierżawców. Gdy ja stanąłem do przetargu w 2013 r., zarosła już i zdziczała. Udało mi się wywalczyć 23 ha i podpisałem z Agencją umowę najpierw do 2015 r., a potem Agencja przedłużyła mi dzierżawę do września 2018 r. Cieszyłem się, gdy gmina wybudowała drogę dojazdową do tych pól - kontynuuje gospodarz spod Pabianic. - Byłem jednak naiwny, bo okazało się, że wójt wcale nie myślał o rolnikach. Chodziło tylko o zapewnienie dojazdu z obu stron parceli, aby zachęcić inwestora do ulokowania tu fabryki.

Po wybudowaniu autostrad dzierżawione przez gospodarza działki znalazły się obok trasy S14 z doskonałym połączeniem z trasą S8 i autostradami A1 i A2. W styczniu br. Jan Józefczyk został wezwany do ANR, gdzie przedłożono mu do podpisania aneks do umowy. Oznaczał on zgodę na skrócenie dzierżawy o rok.

- W Agencji usłyszałem, że sprzeciw na nic się zda, bo grunty te przeznaczone są pod zabudowę przemysłową w ramach Łódzkiej Strefy Ekonomicznej. Dano mi do zrozumienia, że opór się nie opłaci - przyznaje rolnik. - W umowie miałem roczny termin wypowiedzenia, więc gdybym nie podpisał tego aneksu, sprawa by się przeciągnęła, a inwestor być może zniechęcił. Ta sprawa nie daje mi spokoju. Zainwestowałem w ten grunt wiele sił i pieniędzy, by przywrócić mu rolniczą przydatność, na samo paliwo do maszyn przy karczowaniu tych zarośli wydałem ponad 20 tys. zł. Ziemia mi się jednak pięknie odpłaciła. W ubiegłym roku mimo gradobicia z 1ha zebrałem 14-16 t ziarna kukurydzy i 10 t pszenicy ozimej. Ten sezon też był obfity, mimo deszczowej pogody udało mi się zebrać 12-14 t kukurydzy, 8 t pszenicy ozimej i aż 10 t z hektara pszenicy jarej. Jak można takie gleby dać na zmarnowanie?

- Decydując się na dzierżawę, wiedziałem, że ziemia znajduje się w planowanej strefie, ale brałem to na karb "błędów przeszłości" - twierdzi nasz rozmówca. - Kiedyś władza nie wiedziała, jak ten teren zagospodarować, ale dziś nie zabrakłoby rolników chętnych zarówno do dzierżawy, jak i zakupu. Przez ostatnie 2 lata często słuchałem polityków mówiących o konieczności ochrony ziemi rolnej przed wyprzedażą w obce ręce i degradacją przez przemysł i wielkopowierzchniowy handel. Ani ja, ani wielu znajomych gospodarzy nie wierzyliśmy, żeby ktoś najcenniejsze rolniczo grunty chciał faktycznie zabetonować i przykryć blachą! - ubolewa Jan Józefczyk.

INWESTOR Z ZEZWOLENIEM

Okazało się jednak, że rzeczywistość pisze własne scenariusze. Rolnik z Górki Pabianickiej usiłował interweniować u władz gminy Ksawerów. Uczestniczył w sesjach lokalnego samorządu, by uświadamiać samorządowcom, że niszczenie tak wartościowych gruntów rolnych to działanie na szkodę rolników i rolnictwa. Nic jednak nie wskórał. ANR natomiast 10 sierpnia br. oficjalnie sprzedała grunty Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Strefa ogłosiła przetarg, a ofertą zainteresowała się firma Miele Technika, producent sprzętu AGD, który zamierza tu wybudować zakład produkcyjny. W oficjalnym komunikacie ŁSSE informuje, że Miele chce zainwestować w Ksawerowie 200 mln zł, a w planowanej fabryce zatrudnienie znajdzie minimum 350 osób. W listopadzie br. Tadeusz Kościński, wiceminister rozwoju, wręczył przedstawicielom Miele Technika zezwolenie na działalność w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Inwestor ma do dyspozycji w "Strefie Ksawerów" obszar o powierzchni 29 ha.

- W Agencji dowiedziałem się, że jeśli wciąż jestem zainteresowany, to nadal mogę uprawiać część swojej dawnej dzierżawy, bo inwestor zabuduje tylko połowę. Muszę się jednak porozumieć z nowym właścicielem terenów - mówi Jan Józefczyk. - Oczywiście, że jestem zainteresowany, bo ziemi ornej nie da się ani w mojej gminie, ani w całym województwie kupić. Rolnicy biją się o każdą piędź, która znajdzie się na wolnym rynku, czy agencyjnym przetargu. Ale wciąż zachodzę w głowę, jak to wszystko stało się możliwe?

- Zarówno w samej Łodzi, jak i we wszystkich gminach województwa nie brakuje nieużytków, na których nic nie wyrośnie i z którymi nie wiadomo co począć. W promieniu kilku czy kilkunastu kilometrów od mojej dawnej dzierżawy są całe połacie niezagospodarowanych gruntów VI klasy - wylicza nasz rozmówca. - Władze Ksawerowa chwalą się znalezieniem inwestora, który zapewni miejsca pracy. Mnie te argumenty jednak nie przekonują. Do Łodzi można stąd przejść piechotą, to raptem kilka kilometrów, a tam brakuje już teraz rąk do pracy. Brakuje ich również w fabrykach innych firm, które ulokowały się w łódzkiej strefie. Według mnie straty są niepowetowane, a korzyści pozorne, bo w zakładzie będą pracowali raczej Ukraińcy niż Polacy, a gmina nieprędko zarobi na podatkach, bo inwestorzy w specjalnych strefach są zwykle zwolnieni z obciążeń. Pod znakiem zapytania wciąż stoi też przyszłość reszty 70-hektarowego areału. Uważam, że gdyby ANR przekazał je rolnikom, korzyści byłoby więcej. Mogłyby być źródłem utrzymania dla wielu rodzin, które płaciłyby lokalne podatki i w Polsce lokowały wypracowane zyski - uważa gospodarz z g miny Pabianice.

CZYSTA SPRAWA?

- Gmina Ksawerów nigdy nie była stroną w tej sprawie - zapewnia zastępca wójta Jarosław Pinder. - Właścicielem wspomnianych gruntów była ANR i ona zawierała wszelkie umowy dotyczące dzierżawy. Od dawna nie były to jednak grunty klasyfikowane jako rolne. Nie my zdecydowaliśmy też o przekazaniu tych terenów ŁSSE, choć oczywiście współpracujemy ze Strefą, choćby w kwestii pozyskania inwestorów. Z powierzchnią 13,6 km kw. jesteśmy najmniejszą gminą w województwie i nie dysponujemy żadnymi własnymi terenami inwestycyjnymi. O ile mi wiadomo, pozostała część wspomnianego areału również znajduje się pod zarządem ANR i znajdzie się w strefie.

Okazuje się, iż Agencja Nieruchomości Rolnych nie ma sobie jednak nic do zarzucenia, bo działki dzierżawione dotąd przez Jana Józefczyka już od 1999 r. przeznaczone były w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego pod działalność przemysłową. Agencja wydzierżawiła je zaś "wyłącznie z powodu przeciwdziałania degradacji nieruchomości do czasu pozyskania inwestora". Nie ma tu więc mowy o zmienianiu ich funkcji rolniczej, bo takiej nie posiadały - argumentuje rzecznik ANR. Umowa dzierżawy z Janem Józefczykiem zawarta zaś została na grunty nierolne i z zastrzeżeniem, że objęte nią działki mogą zostać wyłączone z przedmiotu umowy, a w razie sprzedaży dzierżawca nie będzie mógł skorzystać z prawa pierwokupu.

W komentarzu Agencji czytamy również: "Na wprowadzenie na gruntach rolnych II i III klasy bonitacyjnej przemysłu (uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego) musi zgodzić się i marszałek województwa i minister rolnictwa. Stosowne zgody zostały uzyskane przez gminę Ksawerów, do której należy uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (opiniuje to Powiatowa Izba Rolnicza)".

- Powiatowa Izba Rolnicza wyraziła negatywną opinię w tej sprawie. Podzielamy stanowisko Pana Józefczyka. Niszczenie tej ziemi to bezsensowne marnotrawstwo - mówi Grzegorz Antoniewski, delegat izby.

Opinia ta nie miała jednak, jak widać, wpływu na ostateczne decyzje. W ten sposób najwartościowsze gleby pogrzebane mają zostać pod betonem i asfaltem…

 

Artykuł ukazał się w styczniowym wydaniu miesięcznika "Farmer"