- Chciałem kupić od Lasów Państwowych działkę, którą od kilku lat dzierżawię – mówi czytelnik. - Niestety, odpowiedź, jaką otrzymałem, jest z rodzaju „nie, bo nie”. Czy Lasy Państwowe mają jakieś zasady gospodarowania gruntami? Bo wydaje mi się, że mojemu nadleśniczemu po prostu nie chce się tym zajmować.

Zapytaliśmy w LP. Jak się okazuje, dysponują niemałą powierzchnią użytków rolnych - w zarządzie Lasów Państwowych jest 135 517,73 ha. W tym: grunty pod stawami to 6 735,43 ha, grunty pod rowami - 930,50 ha i grunty pod wodami - 8 875,23 ha.

Jak z tego wynika, jest jeszcze ok.120 tys. ha, zapewne nadających się do rolniczego wykorzystania.

 „Nie dysponujemy jednak informacją o klasach bonitacyjnych użytków rolnych” – podało biuro prasowe LP. I, jak tłumaczy, wcale nie wydaje się to potrzebne: „Podczas gdy przeciętne nadleśnictwo (jest ich 430) zarządza blisko 18 tysiącami hektarów gruntów leśnych, grunty rolne, (…) to jedynie ok. 300 ha zasobu takiej jednostki. Te grunty to przede wszystkim pozostałość dawnych deputatów rolnych, obligatoryjnie przynależnych pracownikom. Zlokalizowanych w sąsiedztwie terenów leśnych albo wręcz w obrębie kompleksów leśnych i rozproszonych tak, jak rozproszone były pierwotnie osady leśne. Na ogół nie są to więc areały, które można byłoby określić jako atrakcyjne z perspektywy współczesnego rolnika-farmera”.

Nie uzyskaliśmy też odpowiedzi na pytanie, ile z tej ziemi znajduje się w dzierżawie (program informatyczny zestawiający dane jest w opracowaniu) – szacunkowo podano, że ok. 55-60% gruntów rolnych jest wydzierżawianych. Pozostała część obejmuje przede wszystkim użytkowanie na własne potrzeby przez nadleśnictwa, a niewielka część udostępniona jest jako deputaty pracownicze na podstawie Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy.

Lasy Państwowe nie mają też żadnego planu gospodarowania ziemią, jaka jest w ich zasobie: „zgodnie z ustawą o lasach to nadleśniczy prowadzi samodzielnie gospodarkę leśną w nadleśnictwie (Art. 35., ust. 1, pkt 2a):  Nadleśniczy prowadzi samodzielnie gospodarkę leśną w nadleśnictwie na podstawie planu urządzenia lasu oraz odpowiada za stan lasu. W szczególności nadleśniczy: (…) bezpośrednio zarządza lasami, gruntami i innymi nieruchomościami Skarbu Państwa, pozostającymi w zarządzie Lasów Państwowych). Informacja nt. powierzchni gruntów wydzierżawianych przez poszczególne nadleśnictwa, z przypisaniem ich do kategorii użytkowania, nie stanowi przedmiotu zainteresowania Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych i nie jest możliwa do pozyskania na tym poziomie” – tylko tyle udało się ustalić w odpowiedzi na pytania, jakimi zasadami kierują się LP przy wydzierżawianiu ziemi? Czy istnieje plan gospodarowania ziemi rolnej będącej w zasobie LP? Ile ziemi należącej do LP jest w dzierżawie, na jaki okres i z jakim czynszem dzierżawnym? Ile przetargów na dzierżawę i o jakim charakterze zorganizowały LP w ubiegłym roku?

To wszystko więc Lasom Państwowym, w odróżnieniu od naszego czytelnika, nie wydaje się istotne.

 A ile ziemi rolniczej sprzedano w ub. roku? Okazuje się, że niewiele:

„Lasy Państwowe z zasady nie sprzedają gruntów. Wręcz przeciwnie – dysponujemy ustawowym prawem pierwokupu gruntów leśnych i przeznaczonych do zalesień. W tym zakresie dochodzi jedynie do niewielkich zmian, na ogół wynikających z potrzeby regulacji struktury własności. W ub. roku sprzedaży podlegało jedynie 0,92 ha gruntów rolnych.”

- O sprzedaży w LP decydują wyłącznie nadleśniczowie, którym w tym względzie pozostawiono dużą samodzielność - podsumowuje nasz czytelnik. - Chętnie dzierżawią ziemię za nawet niewielkie pieniądze, bo te pieniądze zostają w nadleśnictwie. Jeśli coś zostaje sprzedane - cała kasa idzie do centrali. Zresztą LP są wyjątkiem w dysponowaniu gruntami Skarbu Państwa. Nie dotyczy ich ustawa o gospodarce nieruchomościami. Przetargi na dzierżawę ogłaszają na tydzień przed terminem, a sprzedają wyłącznie grunty, które są enklawą wśród innej formy własności po stwierdzeniu nieprzydatności przez...nadleśniczego. Czyli dość rzadko. Też tak mam: w dzierżawie 3 działki rolne i żadna do kupienia, bo vide powyższe.

W kraju mamy 20,5 tys. gospodarstw liczących do 1 ha włącznie  -   z pewnością ich właściciele wiedzą, jakiej klasy ziemią dysponują. Ale jak ma się 18 tys. ha, to rzeczywiście trudno interesować się marnymi 300 ha… Tylko, że w sumie to w kraju 120 tys. hektarów ziemi nadającej się do rolniczej uprawy – a to już coś. Więc może warto o nich pomyśleć i wiedzieć, co się na nich dzieje? To też ziemia z zasobu państwa.