Wiceminister rolnictwa Norbert Kaczmarczyk znów stał się bohaterem medialnej afery. Wszystko za sprawą artykułu na portalu Wirtualna Polska, w którym politykowi zarzucono, iż wykorzystał wpływy polityczne - najpierw jako poseł, a następnie będąc już sekretarzem stanu w ministerstwie rolnictwa - aby "załatwić" bratu poddzierżawę gruntów należących do zasobu Skarbu Państwa.

Oferta dla dzierżawcy

Z publikacji na łamach WP wynika, że dzięki swej pozycji i znajomościom ówczesny poseł Kukiz'15 Norbert Kaczmarczyk w 2020r. uzyskał informacje, iż dotychczasowy dzierżawca 157 ha gruntów po dawnym PGR w gminie Kozłów (woj. małopolskie), z racji wieku i braku następcy chce zrezygnować z dalszego użytkowania ziemi i zamierza ją zwrócić do KOWR. Polityk miał więc wraz z bratem nakłonić dzierżawcę do zmiany decyzji i poddzierżawienia gruntów. Według autorów publikacji w WP, Kaczmarczykowie mieli złożyć swoją ofertę po tym, jak dzierżawca ustnie zadeklarował w KOWR zamiar zwrotu dzierżawy, ale jeszcze nie złożył pisemnego wniosku.

Według Wirtualnej Polski, brat późniejszego wiceministra zobowiązał się w umowie do płacenia oficjalnemu dzierżawcy 37 tys. zł za użyczanie gruntów pod uprawę, oraz opłacać dotychczasowy czynsz dzierżawny do KOWR. Dyrektor generalny KOWR-u Grzegorz Pięta miał osobiście zaakceptować zarówno wniosek o przedłużenie dzierżawy, jak i kolejny o możliwość poddzierżawy. Do zasobów KOWR w wyniku tych decyzji wróciło jedynie 16 ha, które trafiły na przetarg. Pozostałe 141 ha uprawiać ma brat wiceministra. Rok później umowę poddzierżawy przedłużono na kolejne 2 lata.

Łakomy kąsek

Jak czytamy we wspomnianym artykule, sprawa dotyczy areału, który w Małopolsce stanowi rzadkość. Chodzi bowiem o pola w jednym kawałku, przedzielone jedynie przez tory kolejowe. Apetyt na nie miało wielu okolicznych rolników, ale nie doczekali się zakończenia dzierżawy i przetargu.

Jak obliczyła WP, brat Kaczmarczyka ma płacić za grunty pięć razy mniej, niż gdyby stanął do przetargu na podobny areał w swoim regionie. W przypadku pół, które teraz poddzierżawia, nie mógłby jednak stawać do przetargu, bo zamieszkuje 60 km dalej w innej gminie i nie spełniałby wymogów.

Kontrowersje i komentarze

Do budzących kontrowersje medialnych doniesień, natychmiast odniósł się lider Agrounii Michał Kołodziejczak.
„.Jak ma być dobrze skoro sami politycy tworzą wytrychy w prawie, które sami najpierw napisali? Oczywiście to wszystko na własne potrzeby, bo przecież nie na potrzeby społeczeństwa. PiS miało wszystko zrobić by państwowa ziemia trafiała do rolników. Obiecywali, że będą dzielić duże obszary ziemi na mniejsze kawałki i w taki sposób przyczynią się, że dzierżawy ziemi z KOWR nie będą kojarzone tylko z wielkimi gospodarstwami. Jak im to wyszło? Kiepsko.
Kiedy widzimy, że minister rolnictwa ma lepszy dostęp do państwowych gruntów niż zwykli rolnicy to od razu widać, że coś jest nie tak. Można pójść nawet dalej. Okazuje się, że taka dzierżawa może być formą łapówki. Powiedzcie teraz: Jak mamy ufać osobom, które są teraz w sejmie? Czy oni faktycznie poszli tam tylko po to by załatwiać swoje interesy?” – pisze Kołodziejczak na fejsbukowym profilu swojej organizacji.

Norbert Kaczmarczyk stanowczo odrzuca jednak oskarżenia i domaga się wycofania tekstów i komentarzy, które rzucają oskarżenia na jego i jego rodzinę.
„Poddzierżawa ziemi przez mojego brata od dzierżawiącego z KOWR-u jest zgodna z prawem. Ponadto ani ja ani moja rodzina nie dzierżawimy ziemi z KOWR. Panie Kołodziejczak oskarżanie oraz lżenie mnie i mojej rolniczej rodziny, że jesteśmy szajką i kradniemy jest poniżej wszelkich standardów krytyki, a także jakiejkolwiek godności. Musi być Pan świadomy rozległości insynuacji i dziwactw, które Pan formułuje. Domagam się usunięcia tych fałszywych pomówień w ciągu 24h. Inaczej złożymy pozew o ochronę dóbr osobistych.” – czytamy w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

 

Czekamy na odpowiedzi

Do ministra Kaczmarczyka nie udało się nam dziś dodzwonić. Jego asystent odesłał nas do zacytowanego wyżej komentarza. W cytowanym artykule w Wirtualnej Polsce brat ministra, Konrad Kaczmarczyk wyjaśnia, że informacje o tym, iż dzierżawca chce oddać grunty do KOWR usłyszał od przedstawicieli handlowych i innych rolników z okolicy.
O odniesienie się do budzącej kontrowersje sprawy poprosiliśmy również  KOWR. Czekamy na odpowiedź.