Podczas gdy Austria apelowała, by Bruksela trzymała się z dala od ochrony gleby i pozostawiła to poszczególnym państwom członkowskim UE, Niemcy ustąpiły ze swoim poprzednim stanowiskiem obronnym. Do tej pory Niemcy argumentowały, że gleba, w przeciwieństwie do powietrza i wody, nie jest ruchoma i dlatego jej ochrona nie jest zadaniem europejskim. Nowy niemiecki rząd federalny widzi to inaczej. Wszędzie w UE istnieje zagrożenie degradacją gleby – powiedziała niemiecka minister środowiska. Dlatego należy wspólnie zająć się zachowaniem żyzności gleby. Zwróciła uwagę, że krajowe i europejskie przepisy dotyczące ochrony gleby powinny się w jak najmniejszym stopniu pokrywać.

Szwecja, Dania i Węgry kładły nacisk na krajowe wysiłki na rzecz ochrony gleby i wezwały KE, aby nie ingerowała bardziej niż to konieczne. Z kolei Portugalia wezwała do jak najszybszego kontynuowania strategii ochrony gleby przedstawionej w listopadzie wraz z wnioskiem ustawodawczym. Rumunia i Bułgaria zwróciły uwagę na problem skażonych gleb, na których nie można już uprawiać żywności. Rekultywacja jest droga, dlatego prawodawstwo UE w zakresie ochrony gleby musi być również wyposażone w środki finansowe z budżetu UE, stwierdzili przedstawiciele Rumunii i Bułgarii. Francja chce również przyspieszyć ochronę gleby w UE w nadchodzącym półroczu.

Komisja Europejska podkreśliła w swojej strategii, że 60 do 70 proc. gleb nie jest zdrowych. Dużym problemem są uszkodzenia erozyjne, zasolenie, osuszanie gleb bagiennych i utrata przestrzeni. W swojej strategii glebowej KE sugeruje, że od 2050 r. nie może już dojść do utraty gruntów ornych i użytków zielonych. Do tego czasu inwestycje budowlane na gruntach rolnych powinny być zakazane lub przynajmniej zrekompensowane przez rekultywację gruntów rolnych.