- Polska wieś i gminy wiejskie znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Pandemia koronawirusa przyczyniła się do pogorszenia sytuacji ekonomicznej gospodarstw domowych na terenach wiejskich. Zamknięcie gospodarki pokazało, jak bardzo nie jesteśmy przygotowani na takie decyzje. Ponieśliśmy konkretne straty. Rolnictwo – czyli koło zamachowe polskiej gospodarki – według rządzących nie ucierpiało w czasie pandemii. Rolnicy nie dostali realnej pomocy od państwa, mimo poniesionych strat. Już kolejny raz, my mieszkańcy polskich małych miejscowości i wsi zostaliśmy zakwalifikowani przez polityków do Polski „B” -  pisze w liście do posłów i senatorów Michał Kołodziejczak, prezes fundacji AGROunia.

W jego ocenie rolnicy utracili rynki zbytu. - W związku z brakiem możliwości dostarczania swoich produktów do restauracji, barów, stołówek szkolnych jesteśmy coraz bardziej uzależnieni od sklepów wielkopowierzchniowych. Te bez skrupułów wykorzystują swoją monopolistyczną pozycję. Polska wieś to nie tylko rolnictwo. Mieszkańcy Polski poza wielkimi miastami utracili możliwość płynnego zarabiania pieniędzy. Jednoosobowe, rodzinne firmy świadczące usługi na terenach wiejskich ciągle nie mogą pozbierać się po zderzeniu z lockdownem. Wyrok na tych ludzi wydali nieudolni politycy – podkreśla lider AGROunii.

- Krajowy Plan Odbudowy to musi być plan na nowoczesne, innowacyjne i prozdrowotne rolnictwo - zaznacza w piśmie do posłów i senatorów Michał Kołodziejczak. - Mówienie o ekologii musimy zacząć od ekologii w produkcji żywności. Jeśli chcemy rozwijać w Polsce zieloną energię to stwórzmy rolnictwo opierające się właśnie na energii odnawialnej. Pieniądze na innowacje spożytkujmy na innowacyjne systemy retencji wód i nawodnień pól. Rozwój cyfryzacji w rolnictwie spowoduje skuteczne monitorowanie procesów w gospodarstwach. To bardzo ważne, ponieważ przyczyni się do minimalizacji strat w produkcji żywności, dobrego wykorzystania energii oraz optymalnego stosowania środków ochrony roślin. Rolnictwo musi być beneficjentem pieniędzy na innowacje i cyfryzację - uważa lider AGROunii.

W jego ocenie, mieszkańcy Polski na prowincji też chcą mieć dobry dostęp do służby zdrowia, jak również potrzebują sprawnej komunikacji publicznej. - Odbudowa drobnego handlu, który został dobity przez pandemię jest konieczna. Nie wyobrażamy sobie dalszego niszczenia edukacji poprzez zamykanie szkół na polskiej prowincji. Konieczna jest rozbudowa żłobków i przedszkoli na terenach wiejskich - podkreśla Michał Kołodziejczak.

Lider AGROunii uważa, że Krajowy Plan Odbudowy nie może stać się planem przebudowy gospodarki, który nie uwzględni mieszkańców terenów wiejskich i pominiętego przez rząd rolnictwa.

- Ponad 15 mln ludzi w Polsce zamieszkuje tereny wiejskie, co stanowi 40 proc. całej ludności Polski. Dlatego żądamy, by 40 proc. środków z Funduszu Odbudowy trafiło na polską wieś. Każdy inny podział będzie niesprawiedliwy - apeluje Michał Kołodziejczak.

- My mieszkańcy polskich wsi nie chcemy by przepaść między miastem, a wsią była nadal pogłębiana - dodaje.

Prezes AGROunii nie spodziewa się jednak, że posłowie partii rządzącej zareagują na rolniczy apel. Dlatego kończy go apelem do parlamentarzystów opozycji:

- Żądamy od opozycyjnych posłów i senatorów RP uzależnienia poparcia w głosowaniach nad ratyfikacją Planu Odbudowy od przyznania rolnikom i mieszkańcom gmin wiejskich pieniędzy. Fundusze te mają gwarantować odbudowę i rozwój – powinno to być 40% ogółu dostępnych środków. W razie ich nie przyznania żądamy od państwa odmowy zgody na ratyfikację umowy z UE – żądamy żebyście państwo wówczas głosowali przeciw! - apeluje Michał Kołodziejczak.

W czwartek, w czasie konferencji prasowej zorganizowanej pod Sejmem, AGROunia zaapelowała do rolników o opisanie swoich doświadczeń w czasie pandemii. Jeden z tych listów został odczytany publicznie. Hodowca trzody chlewnej z województwa kujawsko-pomorskiego opisuje w nim, jak spadki cen skupu mięsa zmusiły jego ojca do zaciągania kolejnych pożyczek.

Ojciec zmarł, a rolnik odziedziczył zadłużone gospodarstwo. - Obecnie gospodarzę wraz z mamą, długów po tacie mamy około 150 tys., tata chował świnie przez 40 lat i płacił KRUS, a zmarł w wieku 59 lat. Pisałem do ministra rolnictwa o jakąś pomoc (choćby jakąś nie wielką rekompensatę za tyle lat ciężkiej pracy), ale nie dostałem żadnej odpowiedzi – napisał w liście zrozpaczony rolnik.

Pod Sejmem, słowa prezesa AGROunii swoim przykładem potwierdzał też Filip Pawlik, rolnik ze Środy Wielkopolskiej. – Do dziś w naszych chłodniach zalegają tysiące ton warzyw. To ze względu na zamknięte restauracje i całą leżącą gastronomię – mówił Pawlik. Uprawia warzywa, głównie ziemniaki. – To nie jest tak, że ludzie przez pandemię przestali jeść. Ale nie wiedzą, co jedzą. Większość tego, co można kupić w marketach, jest z importu. Jak ktoś nie sprzedaje do marketów, to jest w trudnej sytuacji. My sporo towarów woziliśmy na giełdę poznańską i giełdę wrocławską, ale po lockdownach te targowiska podupadły – mówił rolnik z Wielkopolski i dodał: Od początku pandemii do dziś nie dostaliśmy ani grosza pomocy.

Lider AGROunii zapowiedział, że w przypadku nie spełnienia żądań jego organizacji można się spodziewać kolejnych protestów w Warszawie.