Nad nowelizacją ustawy o płatnościach bezpośrednich Sejm się zbytnio nie zastanawiał. 21 stycznia projekt wpłynął do Sejmu, 22 stycznia trafił do Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, 23 stycznia odbyło się drugie czytanie w Sejmie, 24 stycznia został przegłosowany.

Podczas drugiego czytania odbywającego się koło północy w nocy z czwartku na piątek, czyli z 23 na 24 stycznia, poseł sprawozdawca Leszek Korzeniowski z PO był lapidarny:

- Na temat tej ustawy będą się wypowiadali przedstawiciele poszczególnych klubów w ramach swoich wystąpień. Ja nie chcę przedłużać debaty. Powiem jedynie o tym, iż Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi pozytywnie opiniuje tę ustawę i prosi o jej przyjęcie. Myślę, że ze względu na późną porę nie ma sensu przedłużanie tej wypowiedzi.

Niewiele więcej powiedział Łukasz Tusk, zabierający głos w imieniu PO.

- Zdaniem Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej wspieranie w sektorze chmielu, tytoniu i skrobi ziemniaczanej jest poprawne, ponieważ płatności krajowe w tych sektorach odgrywają istotną rolę we wspieraniu dochodów rolników, zaś w sektorze I oraz w sektorze upraw paszowych na trwałych użytkach zielonych płatności krajowe dotychczas odgrywały mniejszą rolę, ponadto odstąpienie od stosowania płatności w tych sektorach może zostać zrekompensowane wyższą stawką jednolitej płatności obszarowej poprzez przesunięcie 25 proc. środków z II filara – stwierdził.

Poseł Jan Krzysztof Ardanowski z PiS postanowił mimo późnej pory jednak zająć Wysokiej Izbie nieco czasu. Mówił, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej udało się zbudować system wsparcia krajowego choć w części rekompensujący niedostatki negocjacji akcesyjnych i gorsze traktowanie polskich rolników w pierwszych 10 latach po naszej akcesji.

- Poprzez uzupełniające płatności obszarowe w sektorze I poprawiliśmy konkurencyjność produkcji w uprawach podstawowych - mówił. - Poprzez tzw. płatność zwierzęcą wprowadzoną przez Prawo i Sprawiedliwość zwiększyliśmy przede wszystkim opłacalność chowu bydła, ponieważ ten sektor nie uzyskał wsparcia w postaci premii za cielęta, premii ubojowej i premii dla krów mamek przy wejściu do Unii Europejskiej. Przez te lata Polska wspierała także sektory wrażliwe, takie jak tytoń, chmiel i skrobię.

Jak podkreślił poseł, UE pozwala krajom członkowskim wspierać ważne obszary rolnictwa krajowego ze środków własnych.

- Czy zatem polski rząd, mając taką możliwość, chce wspierać polskie rolnictwo, jak miało to miejsce w latach minionych, niezależnie od tego, jakie koalicje sprawowały rządy? Otóż nie. Ta ustawa demoluje system wsparcia krajowego wypracowanego przez kolejne ekipy. Przepadły środki, które co roku były przeznaczane na płatności uzupełniające w pierwszym sektorze, zabrano płatność zwierzęcą, która stymulowała hodowlę i chów przeżuwaczy. Utrzymanie płatności niezwiązanych do tytoniu, do skrobi i do chmielu wynika raczej z faktu, że nie są to kwoty zbyt duże, wynoszą maksymalnie 47,6 mln euro. Jest to kwota niższa o 433,5 mln euro, czyli grubo ponad 1,5 mld zł, niż maksymalna wysokość pomocy krajowej za 2013 r. – wyliczał i dodał, że „pomimo ograbienia obszarów wiejskich ze środków rozwojowych poprzez przesunięcia 2343 mln euro z drugiego filara na płatności bezpośrednie, ogólna kwota tych płatności na 2014 r. ze środków unijnych i krajowych będzie niższa od tej, która była na rok 2013.”

Poseł zwrócił też uwagę na ekspresowe tempo prac nad nowelizacją. Do sprawy tej odniósł się w swojej wypowiedzi również przedstawiciel Twojego Ruchu poseł Adam Rybakowicz:

- Przed chwilą mówiliśmy o rekordzie 24-godzinnym, teraz pobijamy ten rekord i już praktycznie tego samego dnia posiedzeniowego ten tryb skracamy do 17 godzin. Trzy czytania odbędą się w ciągu 17 godzin. To jest kategorycznie niepokojące. Wiem, że skandaliczne są też kwoty wynegocjowane w pierwszym filarze - stwierdził.

Poseł Piotr Walkowski w imieniu swojego klubu wypowiedział się jednym zdaniem:

- Klub Polskiego Stronnictwa Ludowego przychyla się do zmian w omawianym projekcie ustawy.

Przedstawiciel SLD Stanisław Wziątek domagał się większej rozwagi, która da „poczucie związku polskiego parlamentu z rolnictwem i z rolnikami”.

- To prawda, że kiedy rozmawiamy o polskim rolnictwie, o przyszłości polskiego rolnictwa, to ani czas, ani okoliczności, ani warunki nie powinny przeszkadzać w tym, żebyśmy mogli zastanowić się nad tym, co wspólnie możemy zrobić, żeby poprawić konkurencyjność polskiego rolnictwa i wzmocnić funkcjonowanie poszczególnych grup producentów i rolników - mówił. - Żeby to zrobić profesjonalnie, żeby przeprowadzić dobrą analizę aktualnej sytuacji i jednocześnie zaproponować najlepsze rozwiązania dotyczące także systemu wsparcia bezpośredniego, trzeba rozwagi i chłodnej analizy, a jednocześnie wypracowania zgodnych propozycji. A jakie mamy warunki, które mają pozwolić zaproponować dobre rozwiązania? Po prostu katastrofalny sposób procedowania. Czas wdrażania ustawy w życie niestety jest absolutnie nie do zaakceptowania. Nie do zaakceptowania jest tym bardziej, że powtarza się to corocznie, że corocznie strona rządowa nie potrafi stworzyć właściwych warunków komfortu pracy, pracy, która ma być takim działaniem, które może nas wszystkich zjednoczyć we wspólnym opracowaniu takich rozwiązań, które będą przekonywały rolników, że polski parlament myśli o ich przyszłości i o zwiększeniu konkurencyjności.

Podczas piątkowego głosowania za zmianami opowiedziało się 238 posłów, nikt nie był przeciw, 208 osób wstrzymało się od głosu.