Pozbawienie leczenia i brak odpowiedniego preparatu mlekozastępczego – to główne zarzuty, jakie minister Ardanowski stawia aktywistom z Animals, którzy zabrali z zakładu w Falentach 7 cieląt. Teraz natomiast są przez nich wydawane dramatyczne apele o paszę - wskazuje minister. Zwierzęta trafiły do nieprzygotowanego miejsca, nie posiadającego numeru stada, a w UE nie wolno dowolnie przemieszczać zwierząt, jest to bardzo kontrolowane, żeby nie zawlec choroby i aby było wiadomo, kto odpowiada za zwierzęta. Stąd decyzja o skierowaniu sprawy do prokuratury.

Więcej: Ardanowski: poleciłem zawiadomić prokuraturę o zabraniu cieląt z Zakładu w Falentach

Jak podkreślił minister, podobna sytuacja może spotkać każdego rolnika. „Farmer” zapytał, czy wobec tego nie należy zmienić obowiązującego przepisu z ustawy o ochronie zwierząt, pozwalającego organizacjom społecznym na dokonywanie podobnego odebrania zwierząt.

- Były próby zaostrzenia jeszcze uprawnień, przywilejów dla organizacji ekologicznych. Ja jestem zdecydowanie przeciwny tej ustawie, dałem temu wyraz publicznie – przypomniał minister. – Byłoby to nieuprawnione wchodzenie w kompetencje policji i organów inspekcji państwowych, odpowiedzialnych wobec Polski i wobec państwa, ale również wobec Unii Europejskiej za bezpieczeństwo zwierząt. Wydaje mi się, że doprowadziliśmy do sytuacji nadmiernego upoważnienia dla organizacji ekologicznych do ingerowania w proces hodowlany w polskim rolnictwie.

W Falentach działacz organizacji miał się ponadto dopuścić szantażowania i straszenia pracownika z Ukrainy – legalnie tam zatrudnionego – domagając się od niego dostarczenia dowodów na złe traktowanie zwierząt i grożąc w przeciwnym razie doprowadzeniem do deportacji.

Przypomnijmy, że „Farmer” wielokrotnie wskazywał na podobnie wątpliwe interwencje organizacji rzekomo działających w interesie zwierząt i potrzebę zmiany prawa w zakresie ich uprawnień do odbierania cudzej własności pod pozorem naruszenia praw zwierząt.

Więcej:

Zwierzę zabrane bezpodstawnie – ale niezwrócone właścicielowi

Zamiast weterynarii - organizacje społeczne?

Opisywaliśmy też historię pana Tomasza, któremu wójt gminy Parysów od dwóch lat nie wydaje decyzji o odebraniu zwierząt (poprzednią, odmawiającą zgody na to odebranie, uchylił sąd). Nie wydano jej nadal, a po dwóch latach sąd karny mimo to uznał pana Tomasza za winnego zarzucanych mu czynów, polegających na dopuszczeniu się przestępstw wobec zwierząt – sąd pisze uzasadnienie tego wyroku już drugi miesiąc, po trwającym dwa lata postępowaniu.

Więcej: Krzywda zwierząt, czy... niewygodny sąsiad?