PAP: Panie ministrze, od czego zacznie się realizacja Planu dla wsi, który rząd przedstawił w ubiegłym tygodniu?

Jan Krzysztof Ardanowski: Osiem punktów Planu, które przedstawiliśmy, będziemy rozbudowywać o konkretne działania, one będą wprowadzane sukcesywnie po wakacjach kolejnymi ustawami lub innymi aktami prawnymi. Będę chciał, by w ciągu kilku miesięcy to zaczęło funkcjonować.

Przypomnę, że Plan dla wsi to: większe dofinansowanie paliwa rolniczego, utworzenie Narodowego Holdingu Spożywczego, zwiększenie sprzedaży bezpośredniej rolniczego handlu detalicznego, postawienie na rozwój żywności wysokiej jakości, wsparcie rolnictwa na terenach górskich, przeciwdziałanie suszy, sukcesywne zastępowanie importowanej soi polskimi roślinami białkowymi i rozwój rolnictwa ekologicznego.

Pierwszym działaniem będzie rozszerzenie możliwości sprzedaży bezpośredniej przez rolników. Ustawa jest już gotowa. Będzie możliwa sprzedaż zarówno produktów przetworzonych, jak i nieprzetworzonych. Rozszerzamy możliwości o sprzedaż do sklepów, restauracji, jadłodajni, gospodarstw agroturystycznych, a więc wszędzie tam, gdzie ludzie żywność kupują. Zwiększona zostanie kwota nieopodatkowana z 20 do 40 tys. zł. Powyżej tej kwoty przychodów, rolnik będzie musiał płacić 2-proc. podatek. Na taką sprzedaż nie będzie trzeba uzyskiwać pozwolenia, a wystarczy zgłosić się do odpowiedniej inspekcji, informując o rozpoczęciu działalności. Kontrole muszę być, ale będą one minimalne i będą dotyczyły czystości i warunków sanitarnych w pomieszczeniach, gdzie produkty będą przetwarzane. Myślę, że rolnicy powinni być zadowoleni z takiego rozwiązania.

PAP: Kiedy rolnicy zaczną dostawać więcej pieniędzy za paliwo rolnicze?

J.K.A: Ustawa będzie obowiązywała od 1 stycznia 2019 r. Projekt ustawy rozszerzającej zwrot akcyzy w paliwie rolniczym pojawi się tuż po wakacjach. Chcemy przeznaczyć na ten cel w przyszłym roku z budżetu 1 mld 180 mln zł. To bardzo duże pieniądze. Będzie to wymierna pomoc praktycznie dla każdego gospodarstwa.

Zwiększamy kwotę zwrotu z 86 litrów na hektar do 100 l na hektar, tj. przy obecnej stawce 1 zł za litr zwrot podatku wzrośnie z 86 zł do 100 zł na hektar. W tym roku stawka zwrotu akcyzy nie zostanie zmieniona (1 zł), zresztą możliwości manewru w tej sprawie są nie duże, można by najwyżej podnieść ją o 7 groszy. Jeśli sytuacja budżetu będzie w kolejnych latach dobra, to będzie można ją troszkę podwyższyć. Wydaje mi się, że to dobry krok.

PAP: Po raz pierwszy rząd chce obniżać koszty nie tylko w produkcji roślinnej, ale także zwierzęcej. Komu taka pomoc będzie przysługiwała?

J.K.A: To nowe, historyczne rozwiązanie. Zwrot części akcyzy z paliwa dostaną też gospodarstwa zajmujące się produkcją bydła. Paliwo jest potrzebne nie tylko wtedy, gdy uprawia się pola, ale także przez cały rok przy obsłudze bydła, gdzie trzeba dowozić siano, sianokiszonkę, różnego rodzaju pasze czy sprzątać odchody. Dla tych gospodarstw przewidziano zwrot akcyzy w wysokości do 30 litrów za tzw. dużą jednostkę przeliczeniową inwentarza (dorosłe bydło), czyli 30 zł od sztuki. To bardzo wymierna pomoc dla producentów bydła zarówno mlecznego, jak i opasowego.

PAP: Dlaczego ma powstać państwowy holding spożywczy?

J.K.A: Prace nad utworzeniem krajowej grupy spożywczej, która będzie miała charakter holdingu, rozpoczną się natychmiast. Holding będzie się opierał na powiązaniach kapitałowych i organizacyjnych podmiotów, które należą do Skarbu Państwa. Niestety takich przedsiębiorstw pozostało niewiele, z powodu złej, rabunkowej, wręcz złodziejskiej prywatyzacji z początku okresu transformacji. Nie ma więc wielu podmiotów, które mogłyby interweniować i stabilizować rynek.

Oczywiście nie chodzi o powrót do komunizmu i centralnego sterowania, to było i minęło. Państwo nie może mówić, że nic nie może, że jest bezradne. Państwo musi być aktywne, również stymulując firmy prywatne. W poszczególnych obszarach, gdzie taka możliwość istnieje, będą funkcjonowały państwowe firmy, które zajmą się m.in. skupem płodów rolnych, wyznaczając maksymalny poziom cen dla rolników. Firmy te same będą musiały wyliczyć, ile mogą zapłacić, tak żeby jednocześnie móc utrzymać się na rynku. Wdaje się, że obecnie przedsiębiorstwa skupowe w ogóle nie kalkulują ceny, tylko widząc, że jest nadprodukcja wykorzystują sytuację proponując niezwykle niskie ceny, jak to jest w tym roku w przypadku owoców miękkich.

PAP: Które przedsiębiorstwa utworzą Narodowy Holding Spożywczy?

J.K.A: Trzonem holdingu będzie Krajowa Spółka Cukrowa - produkująca cukier. Ponadto w jej skład wejdzie Elewarr - spółka posiadająca duże magazyny zbożowe, rynki hurtowe dysponująca dużymi halami targowymi, które mogą być udostępnione rolnikom oraz inne firmy rolne należące do Skarbu Państwa, m.in. tzw. spółki strategiczne zajmujące się produkcją roślinną i zwierzęcą. Zadaniem holdingu będzie inicjowanie działań rynkowych, jak i podejmowanie inwestycji służących całemu polskiemu rolnictwu.

Zadaniem holdingu będzie np. wybudowanie specjalnego portu rolniczego przeznaczonego do eksportu rzepaku, zbóż czy cukru drogą morską. Teraz nie ma takiej możliwości i cały eksport przechodzi drogą lądową przez Niemcy, na czym to oni zarabiają.

PAP: Kto będzie rządził holdingiem?

J.K.A. Koordynatorem działań holdingu będzie Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. To ta instytucja ma się zająć tworzeniem rynku i szukaniem możliwości eksportu żywności, wybudowaniem portu, wymyślaniem nowych produktów, promowaniem żywności. Firmy będą samodzielnie podejmowały decyzje i same pracowały na zysk, natomiast kierunki działań wszystkich firm będą ustalane przez ministerstwo.