- Szukanie nowych rynków zbytu jest jednym z najważniejszych w tej chwili działań. Ze środków, które są zarówno w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, jak również ze środków, które minister rolnictwa przeznaczy z własnego budżetu - poprzez oszczędności w zatrudnieniu w Ministerstwie Rolnictwa - będą wygospodarowane środki, które sprawią, że do najważniejszych obszarów świata, gdzie mamy interesy eksportowe, będą wysłani odpowiednio przygotowani ludzie, którzy będą szukali kontaktów dla polskich firm - powiedział Ardanowski podczas spotkania z rolnikami w Sieradzu (woj. łódzkie).

Jak dodał, osoby te oprócz znajomości języka obcego, będą również posiadały pełną wiedzę na temat oferty polskiego rynku rolnego, jego struktury, firm, produkcji, logistyki, specyfiki.

- Będą oni szukali przede wszystkim kontaktów dla firm mniejszych. Ponieważ te wielkie firmy mają swoje działy promocyjne, ludzi, pieniądze i z eksportem sobie same poradzą. Natomiast mniejsze firmy, które chciałyby eksportować, nie bardzo sobie wyobrażam, w jaki sposób dotrą do Indii, Afryki Południowej, Wietnamu, Tajlandii itd. Jestem przekonany, że obowiązkiem rządu jest pomoc w tych działaniach i tacy wyspecjalizowani radcy rolni, pracujący w strukturze dyplomacji, ale zajmujący się tylko i wyłącznie sprawami rolnymi, są dobrym rozwiązaniem - tłumaczył szef resortu rolnictwa.

Według ministra, radcy rolni będą "skokową pomocą dla polskiego eksportu". - Radcy rolni, to jest pomysł, który miałem w Ministerstwie Rolnictwa w 2007 roku. Wtedy, w bardzo małym stopniu, tylko do kilku stolic udało mi się wysłać przedstawicieli polskiego rolnictwa. Wracam do tego pomysłu - powiedział. Jak dodał, "ubolewa nad tym", że projekt, który był przygotowany w 2007 roku, "został zaprzepaszczony przez naszych poprzedników".

- Ponieważ stwierdzono, że Rosja kupi całe nadwyżki polskiej żywności. W związku z tym nie ma potrzeby zabiegania o inne rynki. Rosja nie kupi nadmiaru polskiej żywności z paru powodów. Dlatego, że Rosja, którą znamy z historii i Rosja obecna - to są dwa różne kraje. Rosja staje się ogromnym producentem żywności i w krótkim czasie stanie się dominującym eksporterem w podstawowych produktach rolniczych. W związku z tym, jeżeli ktoś łudzi się i liczy na to, że nawet poprawienie relacji politycznej z Rosją, przełoży się na wielki eksport polskiej żywności, to po prostu nie zna struktury rolnictwa rosyjskiego, wielkich inwestycji, jakie zostały poczynione w ostatnich latach. Również w obszarze sadownictwa. Parę milionów hektarów sadów posadzonych na południu Syberii(...). W związku z tym, to wyobrażenie o Rosji, jak o worku bez dna, do którego można każdą ilość żywności wyeksportować, to jest wspomnienie sprzed parudziesięciu lat, z okresu realnego komunizmu, kiedy trzeba było żywić od Łaby do Władywostoku, a najważniejsze w tej gospodarce była produkcja czołgów i stali - powiedział.

Przypomniał, że ciągu ostatnich 30 lat udało się około 30 krajów otworzyć na polską żywność, w tym np. Chiny

Jak mówił minister, aby eksportować, trzeba jednak spełniać określone warunki. Dotyczy to też ziemniaka, który jest "głęboko zakorzeniony w polskiej tradycji kulinarnej". Na spotkaniu z ministrem było wielu producentów ziemniaków.

Po wejściu do UE zakwestionowano stan zdrowotny polskich ziemniaków wykazując, że występują w nich choroby kwarantannowe i dlatego muszą one być wyeliminowane, jeśli chcemy, aby nasze ziemniaki trafiły do obrotu międzynarodowego.

- Jeżeli nawet trzeba będzie zwiększyć wydatki budżetu państwa na zintensyfikowanie przez kilka kolejnych lat kontroli przede wszystkim sadzeniaków po to, aby gospodarstwa uzyskały certyfikat stwierdzający, że gospodarstwo jest wolne od choroby i nie musi później podlegać dalszym badaniom przy eksporcie to jest ten cel, który chcę zrealizować - zapewniał.

Zachęcał do wspólnego organizowania się gospodarczo przez rolników.

Zwrócił także uwagę, iż ma pomysł utworzenia z resztek majątku narodowego niesprzedanego jeszcze przez poprzedników, utworzenie holdingu spożywczego, czyli powiązań gospodarczych samodzielnych firm, które będą realizowały politykę rządu w zakresie stabilizowania rynków.

- One nie wyeliminują firm prywatnych, jesteśmy w kraju gospodarki rynkowej i tak pozostanie. Ale instytucje państwowe będą interweniowały, będą prowadziły skupy, będą eksportowały, będą zajmowały się również i takim organizowaniem rynku i pokazywaniem poziomu cen możliwym do zaakceptowania na rynku, żeby wskazać również firmom prywatnym, jaki jest ten poziom uczciwego traktowania rolnika - mówił.

Szef resortu poinformował również, że po wakacjach ma być wprowadzony ustawowy zapis znakowania polskiej żywności wolnej od GMO. Spełnienie różnych wymagań w obrocie międzynarodowym wymaga współpracy samych rolników i instytucji państwa.

Zwrócił również uwagę, że także po wakacjach parlament powinien przyjąć ustawę, zakładającą rozszerzenie możliwości bezpośredniej sprzedaży przez rolników ich produktów. Ma ona - jak przekonywał - umożliwić, uzyskiwanie przez rolników wyższych dochodów. Stąd ma zostać rozszerzona możliwość sprzedaży bezpośredniej z gospodarstw tego wszystkiego, co rolnicy wytwarzają lub przetwarzają w gospodarstwach.

Minister rolnictwa mówił także, że są przygotowane projekty ustaw m.in. o zwiększeniu (możliwości) kontroli dla UOKiK znakowania żywności, by wyeliminować fałszywą żywność, która wchodzi do Polski i jest przepakowywana w polskie opakowania. Konsument musi być świadomy tego co kupuje.

- Wprowadzamy oznakowanie polskiej żywności w taki sposób, aby cały czas, jeżeli nawet pośrednicy dana żywność sobie przekazują, to informacja o tej żywności musi być u tego, kto ją sprzedaje. Konsument ma prawo zażądać informacji, co to jest z czego się składa i z jakiego kraju pochodzi - powiedział.