Prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski, przedstawiając sprawozdanie z działalności Najwyższej Izby Kontroli w 2013 roku, przypomniał o przeprowadzonej kontroli dotyczącej zasobu ANR.

- W 2013 r. przyjrzeliśmy się także sprzedaży państwowych nieruchomości rolnych - mówił. - Kontrola wykazała, że cudzoziemcy stają się posiadaczami gruntów rolnych w Polsce w drodze nabycia udziałów w polskich spółkach, które są właścicielami ziemi, zaś Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie posiada pełnych danych o skali nabywania polskich gruntów przez cudzoziemców. Dane resortu są niższe od danych odzwierciedlających stan rzeczywisty. Wynika to z luki w przepisach, które nie zobowiązują spółek kontrolowanych przez obcokrajowców do składania informacji o posiadanych gruntach. Oczywiście wnioskowaliśmy i wnioskujemy o usunięcie tej luki.

Poseł Arkadiusz Czartoryski z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość stwierdził, że możliwości działania nie wykorzystała tu także NIK.

- Otóż Najwyższa Izba Kontroli mówiła o tym, że agencja czy instytucje państwowe nie radziły sobie z takim chociażby obszarem, jak sprzedaż ziemi cudzoziemcom czy w ogóle sprzedaż niewielkiej liczbie podmiotów wielkich obszarów ziemi. Posłużę się państwa dokumentami. W ramach kontroli, przeprowadzonej zresztą na zlecenie sejmowej Komisji do Spraw Kontroli Państwowej, ustalono, że na terenie objętym kontrolą podmioty zagraniczne weszły w posiadanie ok. 6200 ha ziemi rolnej. Tutaj słusznie państwo wytykali administracji rządowej, iż nie ma wiedzy o rzeczywistym stanie rzeczy. Problem jednak, panie prezesie, jest w tym, że ten sam zarzut można postawić Najwyższej Izbie Kontroli. Otóż jeden z naszych kolegów, poseł Michał Jach, dysponując tylko KRS-em, wychwycił jeden fundusz duński, który wszedł w posiadanie ok. 20 tys. ha ziemi, rejestrując w Polsce 59 spółek, a większość tych spółek jest zarejestrowanych pod jednym adresem. Nie wiem, jak duża musi być ściana budynku, żeby pomieścić wszystkie nazwy. W 59 spółkach, zdaje się, ten fundusz zatrudnia ok. 190 osób, czyli na jedną spółkę trzy osoby. Wiemy, że można połączyć kilka swoich spółek w jedną grupę producencką i brać znacznie większe dopłaty. Skoro poseł, który nie dysponuje takimi instrumentami, dosyć szybko to wychwycił, pokazywaliśmy w komisji kontroli, że to było w zasadzie w jednym województwie, w województwie zachodniopomorskim, to tutaj błędne ustalenia prowadzą później do błędnych wniosków i, co gorsze, w przypadku wymienionej kontroli NIK stwierdził m.in. prawidłowe zabezpieczenie interesów Skarbu Państwa, patrz str. 7 raportu, choć, jak widać, Zasób Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa bez problemu wymyka się spod kontroli administracji rządowej, zresztą to ostatecznie na kolejnym posiedzeniu komisji poświęconemu tej sprawie przyznała agencja.

Poseł Józef Zych Klub stwierdził, że klub PSL szczegółowo zajmował się w przeddzień tą częścią sprawozdania, która dotyczy sytuacji w Agencji Nieruchomości Rolnych, a dokładnie zbywania przez nią państwowych nieruchomości.

- Chodzi także o sprzedaż ziemi, która według obiegowych stwierdzeń trafia do cudzoziemców. Otóż chciałbym powiedzieć, że to jest zagadnienie, które w Polsce występuje od kilku lat. Szczególne nasilenie, jeżeli chodzi o zarzuty, było w ostatnich 4 miesiącach, kiedy w województwie zachodniopomorskim mieliśmy protesty rolników. Przy okazji pobytu w Koszalinie spotkałem się z dziennikarzami właśnie w tej sprawie. Pierwszy zarzut był tego typu, że podstawia się tzw. słupy. Chodzi o to, że kupują Polacy, ale właściwie jest to finansowane przez cudzoziemców. Wtedy zapytałem dziennikarzy, czy dysponują takimi informacjami. Jeżeli tak, to czy były zawiadomienia do prokuratury, bo to jest przestępstwo. Otóż okazało się, że to wszystko są dyskusje, natomiast nie było żadnych stwierdzonych faktów. Niemniej jednak również z tego sprawozdania wynika, że coś bardzo istotnego jest na rzeczy. Otóż chciałbym przypomnieć, że zgodnie z obowiązującymi przepisami o zbywaniu ziemi na rzecz cudzoziemców, w tej kwestii musi być zgoda ministra spraw wewnętrznych, musi być to uzgodnione z ministrem rolnictwa. Nie ma mowy o tym, żeby w ramach różnego rodzaju kombinacji i przekształceń spółek cudzoziemcy wchodzili w posiadanie ziemi, bo to jest naruszenie przepisów. To się odnosi zarówno do osób fizycznych, jak i do spółek. Zatem bardzo dobrze, że Najwyższa Izba Kontroli ten problem zasygnalizowała, ale na tym sprawa nie może się zakończyć. To jest zagadnienie, które w tej chwili wymaga istotnego zbadania przede wszystkim przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Nie może być tak, że będzie stwierdzenie, że nie ma wszystkich danych i na tym się skończy. Ten problem jest również bardzo istotny w świetle tego, o czym mówił kolega z PiS. W związku z tym Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego zwróci się na tej podstawie do ministra spraw wewnętrznych, by szczególnie zajął się tym problemem. Nie możemy tego tak zostawić. Albo jest tak, że są kombinacje, że jest tolerowane prawie jawne nadużycie, obchodzenie prawa, albo jest inaczej. W każdym razie przepisy muszą być ściśle przestrzegane.

Prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski ustosunkowując się do tych wypowiedzi stwierdził, że NIK czeka na zmianę prawa:

- Dla nas jest to bardzo ważna kontrola, bo w Polsce obowiązują określone przepisy prawa, przynajmniej do momentu, kiedy to, co wynegocjowaliśmy, wstępując do Unii Europejskiej, w zakresie ochrony gruntów rolnych przed zakupem przez cudzoziemców, obowiązuje. Trzeba się twardo tego trzymać. Wiem, że w Sejmie trwają dyskusje, czy w tym zakresie jeszcze nie wprowadzić nowych rozwiązań prawnych, które zakres kontroli nad sprzedażą ziemi będą doprecyzowywać. Dla nas było rzeczą absolutnie zaskakującą, że dane resortu, mówię o Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, według nas są 3-, 4-krotnie zaniżone w stosunku do rzeczywistego stanu posiadania polskich gruntów przez cudzoziemców. Bardzo wyraźnie formułowaliśmy wnioski, także w kontekście zmian przepisów prawa, i będziemy kibicować, żeby parlament te zmiany jak najszybciej wprowadził.