Sejm wyraził zgodę na przedłużenie na 2019 rok możliwości składania oświadczeń zamiast wniosku o dopłaty bezpośrednie.

Więcej: Od 15 lutego można będzie składać oświadczenie zamiast wniosku o dopłaty bezpośrednie

Sejm uchwalił nowelę ustawy ws. dopłat bezpośrednich

Ale dyskusja toczona wczoraj w Sejmie podczas uchwalania zmiany w ustawie o płatnościach w ramach systemów wsparcia bezpośredniego pokazała, że choć przedłużenie zgody na składanie oświadczeń nie wywołało wątpliwości, to inne związane z tym sprawy - już tak.

Najwięcej wątpliwości posłów wzbudził zamiar wysyłania do rolników papierowej wersji wniosków spersonalizowanych, wraz z załącznikami graficznymi.

- Chciałbym, żeby pan minister się tego odniósł, dlatego że z jednej strony mówimy o bardzo dobrym wyniku w zakresie składania wniosków drogą elektroniczną, a z drugiej strony wracamy jak gdyby do tego, co już było, do formy papierowej. Z czego ta kwestia wynika? – pytał poseł Kazimierz Plocke.

Poseł Jarosław Sachajko wskazywał w związku z tym nawet na niegospodarność:

- Takie działania oznaczają miliony wydrukowanych stron, które i tak w konsekwencji wylądują w najlepszym razie w piecu. To kolejne godziny pracy, które pracownicy poświęcają na ich przygotowanie i rozesłanie, a co za tym idzie, milionowe koszty finansowane z kieszeni Polaków. Jest to trwonienie czasu i publicznych pieniędzy, które mogłyby został przeznaczone na sfinansowanie innych, naglących potrzeb, jak chociażby na w dalszym ciągu niezakończoną walkę z ASF. W ubiegłym roku osiągnęliśmy poziom 90% wniosków wypełnianych w formie elektronicznej, za rok ma być to 100%, a my wracamy do starej metody, czyli kartki papieru.

- Czasami trzeba stracić, żeby zyskać – tak odniósł się do tych wątpliwości wiceminister Ryszard Zarudzki. - Ile przez to będzie mniej błędów, że każdy rolnik to dostanie? Ile będzie precyzyjnych, przesłanych wniosków? Wydaje mi się, że takie powtórzenie tego całego systemu nie zachwieje finansami, a wprost przeciwnie: ilu błędów się uniknie, ile wezwań przez agencję nie będzie dokonanych. I myślę, że zysk po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw wyszedł na plus i takie działanie wydaje się celowe. Więc zgadzam się, ale dyskutowaliśmy nad naszym podejściem i ostateczne takie decyzje przez ministra Ardanowskiego zostały podjęte jako kierunkowe, wspierające rolników.

Jak wyjaśnił wiceminister, wprowadzając wniosek elektroniczny spełniamy wymogi unijne:

- Bo jeśli chodzi o Komisję Europejską i narzucenia, to zasady były takie: do 2018 r., do końca, miało być 100% we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Polska została uwzględniona… Nie tylko Polska, ale np. Włochy nie są w stanie wdrożyć 100% wniosków w formie powierzchni, w formie elektronicznej. Dostaliśmy derogację, czyli uprawnienie do tego, żeby w pierwszym roku 25% powierzchni było w formie elektronicznej, w drugim roku – 75% powierzchni. Bo żeby było rozgraniczenie: nie rolników, tylko uprawnionej powierzchni. I w trzecim roku, czyli w 2020 r. – 100% powierzchni. W pierwszym roku wdrażania mieliśmy już 90% powierzchni, czyli 67% rolników złożyło w formie elektronicznej, reszta to były oświadczenia.