Zdaniem prof. dr hab. Małgorzaty Bzowskiej-Bakalarz z Katedry Maszyn Rolniczych, Leśnych i Transportowych Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, koordynującej ww. prośbę, pomimo dostępności środków ochrony biologicznej o potwierdzonej skuteczności i nowoczesnych technologii ich stosowania zarówno w uprawach pod osłonami, jak również w sadach, polowych uprawach warzyw, oraz rolniczych uprawach wielkoobszarowych, obecnie w Polsce metody biologiczne wykorzystywane są na stosunkowo niewielką skalę.

Jak podaje prof. Bzowska-Bakalarz, sytuację tę można dobrze zilustrować na przykładzie zwalczania omacnicy prosowianki (Ostrinia nubilalis) – szkodnika, który powoduje straty bezpośrednie w uprawie kukurydzy rzędu 45% plonu i które są powiększone stratami pośrednimi wynikającymi ze skażenia mykotoksynami. Pomimo wysokiej skuteczności dostępnych metod biologicznych w zwalczaniu tego groźnego szkodnika kukurydzy (65-96%) i kosztów zabiegów porównywalnych z kosztem użycia środków chemicznych, skala stosowania tej formy ochrony nie zwiększa się znacząco od 2013 roku. Obecnie w Polsce ochronę biologiczną (z wykorzystaniem np. kruszynka Trichogramma sp.) stosuje się zaledwie na 5 tys. ha – przy uprawach kukurydzy obejmujących ponad 1 mln ha (1300 tys. ha w 2020).

Według Zespołu Badawczego, złożonego z ww. uczelni, instytutów i organizacji, które podpisały się pod prośbą do ministra Pudy i komisarza Wojciechowskiego, obecnie na polskim rynku znajduje się wiele biologicznych środków ochrony roślin zawierających bakterie, wirusy, grzyby i nicienie owadobójcze, o skuteczności porównywalnej z chemicznymi środkami ochrony roślin, które są stosowane w różnych uprawach do zwalczania szkodliwych owadów i roztoczy. Ponadto wśród zarejestrowanych środków ochrony roślin można odnaleźć szereg biologicznych fungicydów. Środki biologiczne w Polsce stanowią jednak tylko 2% wśród wszystkich zarejestrowanych środków ochrony roślin, podczas gdy na świecie stanowią już 4% rynku pestycydów.

- Producenci preparatów biologicznych i przedsiębiorstwa świadczące usługi ochrony upraw metodami biologicznymi, pomimo stosowania wyspecjalizowanych i skutecznych technologii nie są w stanie, bez odpowiedniego wsparcia finansowego, konkurować w skali promocji z koncernami produkującymi chemiczne środki ochrony roślin – podkreślono w piśmie.

Jak zauważa prof. Bzowska-Bakalarz, wiedza rolników w kwestii ochrony biologicznej upraw jest wciąż mała, a propagowanie metod biologicznych niedostateczne. Upowszechnianie informacji w postaci sporadycznych artykułów popularno-naukowych w prasie rolniczej, nie prowadzi do pożądanych skutków. Rolnicy często nie mają świadomości konieczności zachowania równowagi biologicznej w uprawach i stosując chemiczne środki ochrony ulegają presji rzekomo większej ich skuteczności, a więc upowszechnianie szkoleń w zakresie metod biologicznych staje się pilną koniecznością.

Tymczasem – jak podkreśla prof. UP w Lublinie - walory ochrony biologicznej upraw to: nieinwazyjne i ekologicznie akceptowane preparaty biologiczne zastępujące środki ochrony chemicznej, eliminacja skażeń środowiska i niszczenia organizmów pożytecznych, brak pozostałości chemicznych środków ochrony roślin w plonach oraz brak fitotoksyczności dla roślin, ograniczenie zjawisk uodporniania się szkodników i patogenów na środki ochrony, zwiększenie spełnienia założeń rolnictwa ekologicznego oraz integrowanej ochrony roślin, umożliwienie zachowania i/lub zwiększenia bioróżnorodności w uprawach, wysokie bezpieczeństwo dla zdrowia ludzi i środowiska czy stworzenie warunków do ochrony pożytecznych owadów, w tym drapieżców i pasożytów oraz gatunków zapylających, których populacja jest zagrożona przez powszechne stosowanie pestycydów.

Zdaniem Zespołu Badawczego, jedyną skuteczną zachętą dla rolników do stosowania zabiegów ochrony biologicznej będzie stworzenie krajowego programu wspierania zabiegów biologicznych – w formie dofinansowania– podobnego do programów wprowadzonych w innych krajach UE (jak np. w Czechach, Niemczech, Francji, Austrii, Słowacji czy Belgii), a także poza Unią (jak np. w Szwajcarii).

Jak zauważa prof. Bzowska-Bakalarz, w obliczu ostatnich decyzji Parlamentu Europejskiego w kwestii Wspólnej Polityki Rolnej, chociaż zachowano niepokojącą dominację prostych dopłat bezpośrednich do hektara to jednak zapewniono możliwość wsparcia finansowego poprzez wprowadzenie ekoprogramów (ekoschematów) - czyli dopłat za podejmowanie przez rolników konkretnych działań na rzecz środowiska.

- Uważamy, że na tym etapie ustaleń Wspólnotowej Polityki Rolnej, przed obradami Rady, Parlamentu i Komisji Europejskiej jest możliwość wprowadzania do obrotu środków biologicznych na większą skalę, zarówno w uprawach ekologicznych jak i integrowanych programach ochrony roślin oraz zwiększenie możliwości dofinansowywania i zrównoważonych metod biologicznych ochrony roślin (zgodnie z zaleceniami Rezolucji Parlamentu Europejskiego z dnia 12 lutego 2019 r. w sprawie wdrażania dyrektywy 2009/128/WE w sprawie zrównoważonego stosowania pestycydów (2017/2284(INI) oraz strategii na rzecz bioróżnorodności 2030 – zalecenie nr 47).

Wspieranie stosowania metod biologicznych przeciwko szkodnikom i chorobom roślin powinno obejmować dofinansowanie rolnikom zabiegów ochrony biologicznej – podkreśla w piśmie - w imieniu grupy instytucji naukowo-badawczych i podmiotów od lat zaangażowanych w badania nad skutecznością metod biologicznej ochrony roślin, ich ulepszaniem oraz monitorowaniem i rozwojem rynku ochrony biologicznej roślin w Polsce – prof. Bzowska-Bakalarz.

Cała treść pisma w załączeniu.