Wiele cierpkich uwag pod adresem resortu rolnictwa zawarli w swoim stanowisku uczestnicy IX Walnego Zgromadzenia Dolnośląskiej Izby Rolniczej VI kadencji. Rolniczy samorząd wyraża wątpliwości co do kompetencji urzędników, decydujących o najważniejszych sprawach polskiego rolnictwa. DIR ubolewa również nad rażąco niskim poziomem prowadzonej z ministerstwem w imieniu rolników debaty. Odpowiedzi na przesyłane z izb opinie i wnioski nie mają bowiem żadnej merytorycznej wartości.

DIR zauważa w swoim stanowisku, że „samorząd rolniczy utworzono, by działał na rzecz rozwiązywania problemów rolnictwa i by reprezentował interesy zrzeszonych w nim podmiotów”, a rolnictwo jest wciąż strategicznym działem gospodarki państwowej, którego udział w tworzeniu PKB i miejsc pracy jest wciąż wysoki. Dolnośląska izba przypomina także, że od właściwego zarzadzania rolnictwem zależy bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Tymczasem rolnicy działać muszą w coraz bardziej niepewnym otoczeniu i uwarunkowaniach rynkowych, prawnych i ekonomicznych, co sprawia, że prowadzenie gospodarstwa stało się bardzo ryzykownym zajęciem. Tym bardziej zasługują więc na uwagę i wsparcie państwa, ale sposób i poziom komunikacji z resortem rolnictwa wcale nie wskazuje, by rząd widział w rolnikach strategicznych partnerów.

W stanowisku DIR czytamy: „Dolnośląska Izba Rolnicza od początku funkcjonowania samorządu rolniczego kieruje do przedstawicieli władz oraz szefów jednostek działających w obszarze rolnictwa wnioski mające na celu zwrócenie uwagi na kluczowe dla rolnictwa, nie tylko w naszym województwie, zagadnienia. Wskazujemy potrzebę zmian projektowanych bądź już funkcjonujących zasad, zgłaszamy propozycje rozwiązań jak również zwracamy uwagę na potrzebę wdrożenia konkretnych narzędzi. Nasze wnioski są wynikiem stałego kontaktu i bieżącej współpracy ze środowiskiem w którym codziennie funkcjonujemy. Mają one na celu zniesienie przeszkód, na które rolnicy napotykają w realizowanych pracach, bądź mają pozwolić na wdrożenie rozwiązań ułatwiających prowadzenie i podejmowanie przez osoby decyzyjne działań.”

Podejmowane przez samorząd inicjatywy nie są jednak najwyraźniej brane na poważnie w Warszawie. Z relacji DIR wynika bowiem, że korespondencja z MRiRW przypomina bezcelowe odbijanie piłeczki: rolnicy piszą, że prawo jest złe, a urzędnicy… cytują wadliwe ustawy i rozporządzenia.

„Z ogromnym rozczarowaniem przyjmujemy zbyt częsty brak właściwej reakcji na zgłaszane przez samorząd rolniczy wnioski. Udzielanie nam odpowiedzi, w których czytamy wywód jak prawo, bądź inne wytyczne, regulują dane kwestie bądź całkowicie pozostawianie pism bez odpowiedzi nie powinno mieć miejsca.” – czytamy w opublikowanym stanowisku ze zjazdu DIR.

Rolnicy krytykują również kompetencje przedstawicieli resortu oraz zasady komunikacji wewnątrz resortu: „Z zaskoczeniem i wręcz niedowierzaniem przyjmujemy sytuacje, gdy okazuje się podczas spotkań, że przedstawiciele władz nie mają wiedzy o zagadnieniach czy wnioskach kierowanych w pismach z Izb. Znamy przepisy i wytyczne, znamy sytuację gospodarki. Nie po to składamy wnioski, by dostać pismo z cytowanymi zapisami ww. aktów, lecz po to by je właśnie zmienić.