W połowie lutego zakończyła się pierwsza tura konsultacji Planu Strategicznego dla WPR. Na konferencji prasowej, na której podsumowano wstępnie wyniki przeprowadzonej ankiety, szef resortu rolnictwa poinformował, że jednym z głównych obszarów, nad którymi w szczególności prowadzone będą dalsze prace związane z ostateczną wersją Planu będą rozwiązania umożliwiające szczególne wsparcie gospodarstw rodzinnych, które czerpią dochody z pracy w rolnictwie i potrzebują wsparcia na dalszy rozwój.

Tymczasem, zdaniem Zarządu Związku Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych najważniejszymi z głównych celów WPR na lata 2021–2027 powinny być promocja i wsparcie wspólnych inicjatyw w sferze organizowania się rolników w szersze struktury gospodarcze, które odgrywają kluczową rolę dla podniesienia konkurencyjności polskiego rolnictwa i obszarów wiejskich.

- Rachunek ekonomiczny już dziś wskazuje, że w wielu małych gospodarstwach, jak nie w ich większości, produkcja rolna jest nieefektywna i nie zapewnia wystarczających środków na utrzymanie. Problem ten dotyczy aż 1,2 mln polskich rodzin. Raport Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej oraz Towarzystwa Ekonomistów Polskich przedstawia dane, z których jasno wynika, że aż 90% gospodarstw nie zapewnia dochodów wystarczających do życia – napisano w stanowisku.

Zdaniem Związku, jedną z możliwych szans rozwoju całego rolnictwa w Polsce jest współpraca między gospodarstwami rodzinnymi a gospodarstwami towarowymi, które mają m.in. dostęp do dużych rynków zbytu – przetwórców rolno-spożywczych, specjalistycznych usług maszynowych, nowych wysokomarżowych upraw czy nowoczesnych technologii i wiedzy. - Duże gospodarstwa nie tylko stawiają na wykwalifikowaną kadrę pracowniczą posiadającą odpowiednie kompetencje, ale także wprowadzają do produkcji innowacyjne rozwiązania i nowoczesne technologie, jak również są integratorem i szansą rozwoju dla sąsiadujących małych gospodarstw – uważają dzierżawcy.

Fundamentalne jest także wypracowywanie dobrych rozwiązań i bieżąca ich analiza w kontekście ogólnospołecznym i utrzymania miejsc pracy. Sztuczna ingerencja w prawa rynku może okazać się bardzo niekorzystna dla producentów rolnych oraz może doprowadzić do braku konkurencyjności polskich gospodarstw rolnych na europejskim rynku – uważa Związek Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych

Jak podaje organizacja: aż 90% polskich gospodarstw, użytkujących 50% gruntów ogółem, nie jest w stanie utrzymać się z prowadzonej produkcji.

- Z analizy przeprowadzonej przez zespół ekspertów realizujących wspólny projekt Fundacji EFRWP oraz TEP wyłania się również obraz niewydolnych dochodowo gospodarstw zajmujących się produkcją zwierzęcą – podkreślają dzierżawcy. - W obecnych warunkach polscy rolnicy za opłacalny uznają chów co najmniej 400 sztuk trzody. W przypadku krów mlecznych za minimalne opłacalne stado uznają oni 20 sztuk. Jak podkreślają autorzy opracowania, są to wielkości znacznie mniejsze niż w większości państw Unii Europejskiej. Tymczasem tylko nieliczne polskie gospodarstwa (zaledwie 2%) prowadziły w ostatnich latach chów w skali zapewniającej satysfakcjonujący dochód; 98% miało stada mniejsze niż 400 sztuk. Z kolei chów krów mlecznych prowadzony był przez blisko 335 tys. gospodarstw, z których 90% miało stada poniżej 20 sztuk. Autorzy raportu prognozują, że większość tych gospodarstw w dłuższej perspektywie będzie rezygnować z uciążliwego i jednocześnie niezapewniającego satysfakcjonującego dochodu chowu zwierząt – podaje Związek.

W ocenie dzierżawców, aktualna polityka rolna hamuje przekształcenia na polskiej wsi. Niebezpiecznie rośnie bowiem różnica pomiędzy siłą ekonomiczną polskich gospodarstw a tych znajdujących się w większości państw UE, zwłaszcza w tej samej strefie klimatycznej co Polska, tj. w Niemczech, Danii, Belgii, Holandii czy Francji. - Większość gospodarstw w dłuższej perspektywie będzie rezygnować z uciążliwego, a niezapewniającego satysfakcjonującego dochodu chowu zwierząt. Cele i założenia WPR powinny zatem prowadzić do tego, by produkcja likwidowanych gospodarstw została zrekompensowana produkcją gospodarstw prowadzących chów w strukturach zapewniających satysfakcjonujące dochody – podkreślają w stanowisku dzierżawcy.

Wprowadzenie Europejskiego Zielonego Ładu, który obliguje rolnictwo i przetwórstwo rolno-spożywcze do zmiany sposobu produkcji i konsumpcji z poszanowaniem środowiska naturalnego, jest możliwe przede wszystkim w gospodarstwach otwartych na innowacje – zauważa Związek.

Zdaniem organizacji dzierżawców, rolnicy ze względu na konieczność zmiany mentalności w podejściu do agrotechniki i edukacji biologii gleby jako pierwsi muszą w tej transformacji uczestniczyć. - Preparaty biologiczne już dziś są stosunkowo drogie, a po wprowadzeniu ograniczeń w stosowaniu ich chemicznych odpowiedników będą jeszcze droższe. Rolników nie będzie stać na skuteczną ochronę produkcji. Zmiany w agrotechnice wymagają czasu na badania i doświadczenia dające możliwość wdrożenia tylko bezpiecznych rozwiązań i opłacalnych ekonomicznie technologii. Dlatego należy zapewnić środki na badania i doradztwo, aby rolnicy nadal mogli utrzymywać się z działalności rolniczej i aby wykorzystali proponowane zmiany jako szansę rozwoju – uważa ZP-DiWR.

W ocenie Związku, w projekcie Planu Strategicznego dla WPR brakuje refleksji nad społeczno-gospodarczymi konsekwencjami założonych celów oraz obecnych kierunków wyznaczonych przez Unię Europejską. - Z punktu widzenia ekonomicznego oraz stabilności gospodarowania, rolnicy ze względu na konieczność zmiany mentalności w podejściu do agrotechniki i edukacji biologii gleby będą musieli zainwestować, a przy racjonalnym gospodarowaniu takie działania można podjąć tylko na wieloletnich dzierżawach lub wykupionych gruntach. Brak stabilności gospodarowania wynikająca z krótkich umów dzierżaw oraz wyłączenie części ziemi w celu powiększenia lub utworzenia gospodarstw rodzinnych będzie miało wiele negatywnych skutków. Następstwem likwidacji gospodarstw rolnych najlepiej przygotowanych do zmian będzie spadek innowacyjności w sektorze rolnym, bo małe gospodarstwa nie przejmą roli, jaką dziś pełnią duże przedsiębiorstwa rolne. Innowacje wymagają dużych nakładów inwestycyjnych, ale i świadomości, że jest to konieczny kierunek rozwoju. Uważamy, że likwidacja dużych i dobrze funkcjonujących przedsiębiorstw przyniesie szkodę małym i średnim gospodarstwom rolnym. Ucierpi bowiem rozwój całego sektora rolno-spożywczego – zaznaczono w stanowisku.

Wzrost dochodów rolniczych można osiągnąć przez wzrost produkcji i poprawę jej efektywności, co wymaga nie tylko modernizacji gospodarstw rolnych i upowszechnienia najnowszych technologii, ale także działań w innych segmentach łańcucha żywnościowego – uważa organizacja dzierżawców.

- Większość działań PROW obecnie jest kierowana do małych gospodarstw rolnych, a gospodarstwa rolne, które mają potencjał, nie mogą z programów skorzystać ze względu na status przedsiębiorstwa lub ilość posiadanych hektarów. Uważamy, że nie należy dyskryminować żadnej grupy, a instrumenty wsparcia oraz ich wysokość trzeba dopasowywać do szans rozwoju poszczególnych podmiotów sektora rolno-spożywczego – zaznacza Związek.

Dla przetwórstwa rolno-spożywczego gospodarstwa wysokotowarowe są partnerami biznesowymi, którzy gwarantują produkcję oraz dostawy znacznych i powtarzalnych ilości płodów rolnych. Co bardzo istotne – o wysokiej i jednolitej jakości, a to z kolei pozwala na spełnienie wymogów stawianych przez przepisy prawne oraz certyfikowane systemy zarządzania bezpieczeństwem jakości żywności.

- Polska w poprzednich latach rozdysponowywała środki unijne w znacznej większości na problemy społeczne związane z utrzymaniem sztucznie ilości gospodarstw, a nie na wspieranie rozwoju gospodarstw perspektywicznych rozwijających cały sektor rolno-spożywczy – stoi na stanowisku organizacja.

W jej ocenie, ingerencja państwa w dobrze prosperujący system rolniczy będzie miała katastrofalne skutki również dla pracowników, członków ich rodzin, lokalnych społeczności.

Biorąc pod uwagę rentowność gospodarstw indywidualnych, których budżet często w sporym stopniu opiera się na dopłatach, a właściciele dodatkowo wykonują prace pozarolnicze, trudno spodziewać się, aby to właśnie oni przejęli funkcję wsparcia lokalnej społeczności. Osoby zarządzające gospodarstwami towarowymi mają pełną świadomość społecznej odpowiedzialności biznesu. Przedsiębiorstwa te ze względu na miejsce prowadzonej działalności są często jedynym dużym pracodawcą. Działają na rzecz lokalnej społeczności poprzez wsparcie szeregu instytucji, tj. domów kultury, szkół i przedszkoli, klubów sportowych, jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej. Przeznaczają pieniądze na poprawę infrastruktury czy ochronę środowiska.

W momencie kiedy duże gospodarstwa zostaną zlikwidowane lub ich rentowność spadnie do niskiego poziomu, ze strony lokalnych instytucji pojawią się oczekiwania, aby dotychczasowe komercyjne wsparcie społeczności lokalnej przejęły samorządy.

- Reasumując, jeśli w Polsce nie będzie przepływów ziemi do gospodarstw większych, to spowoduje to problemy strukturalnego rozwoju rolnictwa oraz zahamuje rozwój całego sektora rolno-spożywczego. Z kolei realizacja działań prowadząca do zabierania ziemi prywatnym gospodarstwom rolnym dzierżawiącym grunty państwowe nie rozwiąże problemów gospodarstw rodzinnych, bo ziemi jest za mało, a małe gospodarstwa nie od razu będą w stanie przejąć zaopatrzenie dużych zakładów produkcyjnych, głównie ze względu na skalę swojego działania. Z kolei pośrednicy, markety oraz duże zakłady przetwórcze wobec małych, niezorganizowanych ekonomicznie oraz prawnie gospodarstw będą wykorzystywać swoją przewagę konkurencyjną, oferując niekorzystne zapisy w umowach oraz niskie ceny zakupu produktów rolnych – uważają dzierżawcy.

Zarząd Związku Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli podkreśla, że należy chronić gospodarstwa wielkotowarowe, ponieważ odgrywają one znaczącą rolę w zaopatrywaniu kraju w produkty rolno-spożywcze, zapewniając bezpieczeństwo żywnościowe, oraz pełnią funkcję integratora, przez co mniejsze gospodarstwa zyskują dostęp do wiedzy, technologii, kapitału i rynków zbytu.