Zgodnie z nimi produkty sprzedawane pod tą samą marką i w takim samym opakowaniu powinny mieć jednakowy skład. Przepisy powstały, bo wiele krajów Europy Środkowej i Wschodniej wskazuje, że na ich terenie sprzedawana jest żywność gorszej jakości niż w zachodniej Europie.

Kwestia ta od wielu lat budzi sporo emocji. To dlatego, że produkty określonych firm sprzedawane pod tą samą nazwą w różnych krajach zawierają różne składniki. Producenci tłumaczą to specyfiką poszczególnych rynków, na których klienci przyzwyczajeni są np. do konkretnego smaku. Krytycy jednak wskazują, że gorsze składniki znajdują się często w produktach kierowanych na rynki Europy Środkowej i Wschodniej, a lepsze - na rynki Zachodu.

Zgodnie z przyjętymi przepisami firmy będą musiały albo ujednolicić skład produktów sprzedawanych w UE, albo zmienić nazwę produktów.

Europosłowie PiS opowiedzieli się za nowymi przepisami w sprawie podwójnej jakości żywności. Część europosłów PO poparła je, część zagłosowała przeciw.

Przepisy poparli europosłowie PiS: Ryszard Czarnecki, Edward Czesak, Anna Fotyga, Beata Gosiewska, Czesław Hoc, Sławomir Kłosowski, Zdzisław Krasnodębski, Zbigniew Kuźmiuk, Stanisław Ożóg, Bolesław Piecha, Tomasz Poręba, Jadwiga Wiśniewska i Kosma Złotowski. Za przepisami byli też europosłowie PO: Michał Boni, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, Elżbieta Łukacijewska, Dariusz Rosati i Tadeusz Zwiefka. Poparł je też europoseł PSL Andrzej Grzyb.

Przeciwko byli europosłowie PO: Jerzy Buzek, Danuta Jazłowiecka, Barbara Kudrycka, Janusz Lewandowski, Jan Olbrycht, Julia Pitera, Marek Plura, Bogusław Sonik, Adam Szejnfeld, Róża Thun i Bogdan Zdrojewski. Również przeciwko wypowiedzieli się europosłowie PSL: Krzysztof Hetman, Jarosław Kalinowski i Czesław Siekierski.

Przyjęte przepisy zakładają wyjątki w określonych sytuacjach. Producenci będą mogli przykładowo stosować lokalne produkty, jak owoce i warzywa, ale wtedy odpowiednia informacja o tym musi się znaleźć na opakowaniu finalnego produktu.

- Niestety ta dyrektywa nie wzmacnia praw konsumentów przynajmniej w zasadniczym punkcie, o który wielu konsumentom w Polsce chodzi. Chodzi o tę tzw. podwójną jakość produktów. Problem pozostaje po przyjęciu tej dyrektywy - powiedziała dziennikarzom w Strasburgu Thun, tłumacząc swoją decyzję.

Jak dodała, PE poparł wcześniej propozycje przepisów, zgodnie z którymi zakazane jest stosowanie tych samych opakowań do produktów, które się różnią. "Natomiast Rada UE przyjęła tekst, który zepsuł naszą propozycję" - powiedziała europosłanka. Jej zdaniem negatywne jest, że konsumenci będą zgodnie przyjętymi przepisami sami udowadniać, że zostali wprowadzeni w błąd.

Zaznaczyła, że dyrektywa nie wzmacnia praw konsumentów w zasadniczy sposób. "To, co dla polskiego konsumenta jest zasadnicze, to podwójna jakość produktów. Chodzi o to, aby wreszcie znikły stoiska z chemią z Niemiec, żeby chemia w Polsce była tak samo dobra jak wszędzie" - podkreśliła. Zdaniem Thun w obecnym kształcie przepisów będzie to zależało od producenta.

Innego zdania była Wiśniewska. - Został uczyniony krok w dobrym kierunku, który bardzo jednoznacznie wskazuje, że nie będzie respektowana podwójna jakość produktów. Po raz pierwszy w regulacji unijnej wskazano, że takie praktyki są naganne - zaznaczyła.

Europosłanka PiS dodała, że to początek procesu odchodzenia od produktów podwójnej jakości. "Chcemy Europy równych szans i równych możliwości, zatem nasze głosowanie było spójne z naszą deklaracją" - wskazała. Podkreśliła ponadto, że w efekcie wejścia w życie przepisów produkty będą musiały mieć ten sam skład i to samo opakowanie w całej UE. - Ten sam produkt będzie musiał charakteryzować się tymi samymi parametrami - wyjaśniła.

Ten problem był dyskutowany w UE już na najwyższych szczeblach władzy. W październiku 2017 r. w Bratysławie odbył się w tej sprawie szczyt szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej. Przywódcy mówili wówczas, że podwójna jakość produktów konsumenckich jest niedopuszczalna i takie praktyki trzeba ukrócić.

Ówczesna premier Beata Szydło podkreślała wtedy, że truizmem jest "twierdzenie, że obywatele z całej UE mają jednakowe prawo dostępu do dobrej jakości produktów oferowanych na wspólnym rynku". -Świadome dyskryminowanie konsumentów, zależnie od kraju ich pochodzenia, jest niedopuszczalne; mamy prawo oczekiwać od innych partnerów w UE, w tym instytucji UE, przynależnego nam równego traktowania - mówiła polska premier.

Polskie władze uważają, że dobrze się stało, iż PE, KE i kraje członkowskie wcześniej osiągnęły kompromis w sprawie regulacji. - Wprowadzenie na rynek towaru jako identycznego z tym, który jest sprzedawany w innym państwie członkowskim UE, podczas gdy istotnie różni się od niego składem i charakterystyką, będzie uznawane za wprowadzanie klientów w błąd - powiedziało polskie źródło dyplomatyczne.