• Fermy przemysłowe mają wpływ na zdrowie pracowników i ludzi mieszkających w otoczeniu - przyznał resort zdrowia.
  • Wszystkie duże obiekty z chowem i hodowlą zwierząt są pod nadzorem służb weterynaryjnych i inspekcji ochrony środowiska – zapewniają  ministerstwa.
  • 70 procent skarg napływających do RDOŚ dotyczy uciążliwości zapachowych w otoczeniu ferm – podaje resort klimatu.

Fermy przemysłowe mają wpływ na zdrowie ludzi. Mogą mieć negatywny wpływ zarówno na pracowników, jak i ludzi mieszkających w sąsiedztwie ferm – przyznał dziś na sejmowej komisji rolnictwa podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, Maciej Miłkowski. Wiceminister rolnictwa Lech Kołakowski przyznał, że brak w naszym porządku prawnym definicji fermy przemysłowej, wielkotowarowej, czy wielkopowierzchniowej, ale wszystkie gospodarstwa prowadzące produkcję zwierzęcą podlegają nadzorowi i kontrolom, a te o dużej skali produkcji podlegają szczególnym rygorom. Obowiązujące w zakresie ochrony środowiska przepisy również chronią ludzi przed potencjalnie złym wpływem ferm, regulując lokowanie i działanie ferm – zapewniła dyrektor Departamentu Ochrony Powietrza w Ministerstwie Klimatu i Środowiska Agnieszka Sosnowska.

Jak wyjaśniał wiceminister resortu zdrowia Maciej Miłkowski, czynnikami, które wywołują potencjalne zagrożenie ze strony ferm przemysłowych są m.in. wzmożony transport i związane z tym spaliny w powietrzu, ale również odzwierzęce pyły, patogeny i bakterie  (w tym antybiotykoodporne) oraz bioaerozole, w których mogą znajdować grzyby i wirusy, oraz drażniące organy ludzi związki wodoru. Badania i dane z Państwowego Zakładu Higieny i Zakładu Medycyny Pracy potwierdzają, że 25 procent pracowników ferm drobiowych uskarża się na problemy układu oddechowego, zaś winą za 80 proc. chorób zawodowych u rolników można obarczać produkcję zwierzęcą.

Jak zapewnił wiceminister Kołakowski, fermy wielkotowarowe są pod ścisłym nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej, która ma obecnie pod szczególną pieczą 2184 fermy trzody chlewnej ( na 700 macior lub powyżej 2 tys. szt. w wadze ponad 30 kg), 2184 fermy drobiu (z czego: 1995 kurzych, 11 - gęsi, 165 - indyki, 13 - kaczki), a także 645 ferm futerkowych. Największą koncentrację ferm drobiu mamy w województwach Mazowieckim i Wielkopolskim, natomiast najwięcej ferm futerkowych jest w Wielkopolsce. Inspekcja Weterynaryjna kontroluje w nich jakość pasz, dobrostan zwierząt oraz wymogi weterynaryjne. Fermy futerkowe muszą być sprawdzane minimum raz w roku, natomiast w przypadku ferm drobiu - kontrolom podlega 5 proc. z nich w ciągu każdego roku.

Jak argumentowała Agnieszka Sosnowska, mieszkańcy gmin mają głos w kwestii lokowania ferm przemysłowych na ich obszarze. Wpływają bowiem przez składane uwagi na kształt planów zagospodarowana przestrzennego. O lokalizacji inwestycji decyduje również treść decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych. Decyzja o umiejscowieniu obiektu to składowa przepisów, raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko, ale i opinii mieszkańców. Procedury winny wykluczać z realizacji obiekty, które naruszają standardy jakości powietrza i pogarszają komfort życia mieszkańców.

W przypadku inwestycji, które mogą znacząco wpływać na środowisko wymagane są pozwolenia zintegrowane. W przypadku ferm trzody - jak zauważyła dyrektor - na poziomie europejskim określono poziomy emisji i zasady monitorowania, które mogą już być u nas egzekwowane.

Kontroli ferm z ramienia resortu środowiska, dokonuje Państwowa Inspekcja Ochrony Środowiska. W 2020r. inspektorzy skontrolowali 200 instalacji na 174 fermach świń. Wynikiem przeprowadzonych 138 kontroli (w zakresie pozwoleń zintegrowanych, ale też emisji i nawożenia) były m.in. dwie decyzje o wstrzymaniu użytkowania, a poza tym kary pieniężne, nakazy administracyjne. Inspekcja skontrolowała również w tym samym okresie 792 instalacje na 242 fermach drobiu. W tym przypadku 4 z nich dostały decyzje o wyłączeniu z użytkowania.

Jak przyznała Sosnowska, uciążliwość zapachowa związana z fermami zwierzęcymi to narastający problem. Aż 70 proc. wpływających do inspekcji skarg, dotyczy właśnie fetoru w sąsiedztwie ferm utrzymujących zwierzęta. W przeprowadzonych badaniach aż połowa Polaków zwracała uwagę na uciążliwości zapachowej, a jako ich źródło wskazywała duże obiekty inwentarskie.

– Minister Klimatu przygotował ekspertyzę, dotyczącą bezpiecznej odległości od zabudowań dla przedsięwzięć, które mogą powodować uciążliwość zapachową. W 2019r. opracowano również projekt ustawy o minimalnych odległościach planowanych inwestycji, które mogą powodować uciążliwości zapachowe, który zyskał akceptacje komisji rolnictwa i samorządu terytorialnego, oraz przeszedł konsultacje społeczne, ale zakończyła się kadencja parlamentu – przypomniała Agnieszka Sosnowska. – Obecnie ten projekt  jest przedmiotem międzyresortowych uzgodnień z Ministerstwem Rolnictwa i mamy nadzieję, że ta regulacja rozwiąże wiele problemów – dodała dyrektor departamentu.