Do wspomnianych obiektów liniowych zaliczyć możemy takie urządzenia przesyłowe, jak wodociągi, gazociągi, linie energetyczne, światłowody i inne elementy infrastruktury technicznej, które stanowią własność przedsiębiorstw przesyłowych. Rolnik często nie wie o ich dokładnym przebiegu czy głębokości, na jakiej zostały umieszczone w gruncie. W konsekwencji rodzi się pytanie o odpowiedzialność za nieumyślne uszkodzenie tych urządzeń. W grę wchodzić może odpowiedzialność karna oraz cywilna. Co do zasady, rolnik (bądź podlegający mu pracownik czy współpracujący domownik) nie będzie ponosił odpowiedzialności karnej za uszkodzenie urządzenia przesyłowego. Przepisy prawa karnego jednoznacznie przesądzają o odpowiedzialność za szkody, ale w sytuacji, gdy czyn zabroniony popełniony został umyślnie, a więc sprawca miał zamiar jego popełnienia (tzw. zamiar bezpośredni) albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godził (tzw. zamiar ewentualny). Z kolei czyn zabroniony popełniony jest nieumyślnie, jeżeli sprawca nie mając zamiaru jego popełnienia, popełnia go jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu przewidywał albo mógł przewidzieć.

Kluczowe jest zatem psychiczne nastawienie sprawcy do czynu, który podlegał będzie wnikliwemu badaniu i indywidualnej ocenie sądu. Granica pomiędzy umyślnością w zamiarze ewentualnym a nieumyślnością jest bardzo cienka, jednak zauważalna. Odpowiedzialność za niezamierzone i nieplanowane uszkodzenia urządzeń przesyłowych w aspekcie prawnokarnym w ogóle nie będzie wchodziła w rachubę. Należy jednak pamiętać, że część zdarzeń może być traktowana przez sprawców jako działania nieumyślne, tymczasem wymiar sprawiedliwości uznaje, iż były to działania umyślne, lecz we wspomnianym zamiarze ewentualnym. Kwestia umyślności nie może być jednak domniemana, wina musi zostać bezsprzecznie ustalona.

Odpowiedzialność cywilna

Brak odpowiedzialności karnej pozostaje jednak bez związku z kwestią odpowiedzialności cywilnej, a zatem odszkodowawczej. Podstawowymi zasadami tej odpowiedzialności są zasada winy i zasada ryzyka. Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka to odpowiedzialność obiektywna – liczy się to, czy szkoda powstała czy też nie, i jakie są jej rozmiary. Z kolei odpowiedzialność na zasadzie winy to odpowiedzialność, która wiąże się z konkretnym działaniem albo zaniechaniem tego, kto szkodę wyrządził, i oceną tego zachowania.

O zasadzie ryzyka traktuje art. 435 § 1 k.c., według którego prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych, itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. Jeśli zatem w gospodarstwie prowadzona będzie działalność wytwórcza w oparciu o wykorzystanie sił przyrody (np. energii elektrycznej i paliw płynnych napędzających silniki) odpowiedzialność rolnika za szkody opierać będzie się na tej zasadzie. W sytuacji wykonywania prac polowych i uszkodzenia urządzenia przesyłowego przez określoną maszynę wystarczające jest wykazanie, iż powstała szkoda i pozostaje ona w związku z działalnością gospodarstwa, a nadto że nie zachodzi żadna okoliczność wyłączająca odpowiedzialność (np. siła wyższa). Jeśli jednak gospodarstwo nie opiera swojej działalności na siłach przyrody, a jedynie są one w nim wykorzystywane do pomocy, to konieczne jest udowodnienie winy rolnika za powstałą szkodę. Odpowiedzialność rolnika opierała będzie się wtedy na zasadzie winy, zgodnie z art. 415 Kodeksu cywilnego, według którego „kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia”. Dla ustalenia tego rodzaju odpowiedzialności nie wystarczy wykazanie, iż powstała szkoda. Należy jeszcze dowieść, że rolnik lub osoba pracująca w jego gospodarstwie ponosi winę zaistnienia szkody, która może polegać tak na działaniu, jak i na zaniechaniu.

Uwzględniając powszechną mechanizację rolnictwa, odpowiedzialność na zasadzie winy ma zastosowanie rzadko. Przeważa odpowiedzialność na zasadzie ryzyka.
Należy przy tym pamiętać, iż kwestia odpowiedzialności cywilnej w przypadku posiadacza gospodarstwa rolnego nie odnosi się jedynie do niego, ale również do osób, którymi rolnik się posługuje przy prowadzeniu gospodarstwa. Bez znaczenia przy tym będzie podstawa korzystania z czynności wykonywanych przez inne osoby.

Przezorny zawsze ubezpieczony

Ostatnią kwestią, którą warto poruszyć, jest ochrona rolnika, jaką dają obowiązkowe ubezpieczenia posiadaczy pojazdów mechanicznych oraz obowiązkowe ubezpieczenia posiadaczy gospodarstw rolnych. W zależności od okoliczności wyrządzenia szkody w obiektach przesyłowych rolnik może uniknąć osobistej odpowiedzialności i skorzystać w tym zakresie z posiadanej polisy. Jeśli szkoda powstała na skutek prac wykonywanych ciągnikiem z jakimś urządzeniem ciągnionym czy doczepianym, ochronę daje gospodarzowi obowiązkowa polisa OC dla właścicieli pojazdów mechanicznych. Warto zaznaczyć, że ubezpieczenie OC pokrywa szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów, lecz w znaczeniu prawnym w ruchu znajduje się także pojazd zatrzymany, a więc chwilowo unieruchomiony. Ruch kończy dopiero zaparkowanie go w trwały sposób. Ciągnik dokonujący za pomocą zagregowanej z nim maszyny rolniczej uprawy gruntu jest mechanicznym środkiem komunikacji w rozumieniu przepisów ustawy, co potwierdza orzecznictwo Sądu Najwyższego oraz sądów powszechnych. Wypadek spowodowany działaniem maszyny złączonej z ciągnikiem należy zatem traktować jako spowodowany ruchem samego pojazdu.

W przypadku, gdy do uszkodzenia urządzenia przesyłowego dojdzie przy użyciu niepodlegającego rejestracji opryskiwacza samobieżnego bądź kombajnu zbożowego (pojazdów wolnobieżnych), szkoda winna zostać zrekompensowana przez ubezpieczyciela posiadacza gospodarstwa, pod warunkiem że powstała ona w związku z prowadzeniem gospodarstwa.

Warto zatem pamiętać o zawarciu umowy obowiązkowego ubezpieczenia posiadaczy gospodarstw rolnych oraz wykupieniu polisy OC dla posiadaczy pojazdów mechanicznych. Tym bardziej, że ich brak wiązać może się nie tylko z brakiem ochrony ubezpieczeniowej, ale i z sankcjami, które wdrożyć może Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Brak ubezpieczenia wiązał będzie się nie tylko z zapłatą na rzecz UFG „kary finansowej za brak ubezpieczenia”, ale i z możliwością powstania sytuacji, w której poszkodowany zwróci się do Funduszu o naprawienie szkody wyrządzonej przez nieubezpieczonego posiadacza gospodarstwa rolnego. W tej sytuacji Fundusz przejmie obowiązki towarzystwa ubezpieczeniowego, naprawi szkodę, a do rolnika, który uchybił obowiązkom zawarcia umowy, zwróci się z tzw. roszczeniem regresowym o zwrot wypłaconego odszkodowania.

 

Artykuł ukazał się w lutowym wydaniu miesięcznika "Farmer"