- Oczywiście zdaję sobie sprawę, że rzeczywiście mamy do czynienia z dużym spadkiem liczby gospodarstw na przestrzeni ostatnich 6 lat – mówił Jażdżewski 11 sierpnia w podkomisji stałej do spraw dobrostanu zwierząt gospodarskich i ochrony produkcji zwierzęcej w Polsce. - Ta liczba gospodarstw się znacznie zmniejszyła. Zmniejszyła się praktycznie trzykrotnie – jeśli porównujemy do roku 2015. Natomiast istotnie również może to wskazywać na wzrost liczby gospodarstw, która, powiedziałbym, bardziej profesjonalnie zajmuje się hodowlą świń i z tego się utrzymuje. Ponieważ jednak mimo wszystko ta liczba samego pogłowia utrzymywanego średniorocznie Polsce nie obniżyła się aż tak bardzo. To znaczy z 12 mln powiedzmy, spadła do tych 10,5 mln, więc na pewno tę tendencję tutaj widać.

Jak zapewnił, małym hodowcom stara się pomagać Inspekcja Weterynaryjna, gdyż „przepisy dotyczące zasad bioasekuracji są w zasadzie identyczne zarówno dla tych mniejszych gospodarstw, jak i dla bardzo dużych profesjonalnych”.

- My tylko staramy się wspomagać te mniejsze gospodarstwa po prostu tym, że tworzymy dla nich często wzory dokumentów, żeby nie każdy na przykład hodowca, który utrzymuje 20 czy 30 sztuk świń... On jest gospodarstwem komercyjnym, ale umówmy się, że z takiej liczby świń nikt normalnie nie jest w stanie wyżyć i się utrzymać. Ale staramy się – jeżeli wchodzą nowe przepisy unijne, tak jak obecne rozporządzenie wykonawcze Komisji 2021/605 – tam, gdzie jest wymagane stworzenie planu bioasekuracji, wspomóc jakoś te gospodarstwa. Każdy właściciel gospodarstwa utrzymującego świnie musi mieć własny plan bioasekuracji. Sami stworzyliśmy na potrzeby tych gospodarstw dokument, który zresztą sami sprawdzamy i wypełniamy. W rezultacie taka jest tutaj nasza pomoc udzielana, bo innej pomocy jako Inspekcja Weterynaryjna w tym zakresie nie możemy udzielać. Jesteśmy powołani do egzekwowania przepisów. Staramy się po prostu to robić jak najbardziej racjonalnie. Tam, gdzie ta pomoc jest możliwa, tam wspomagamy. Z drugiej strony państwo też na pewno otrzymują sygnały, że bardzo często mamy do czynienia z sytuacją, w której gospodarstwa, które rzeczywiście są bardzo często nawet bardzo mocno zadłużone, ponieważ rozbudowując się wzięły milionowe kredyty, z powodu ogniska w odległości 3–5 km od tego gospodarstwa są zagrożone bankructwem. To jest też bardzo trudna dla nas sytuacja, ponieważ to my jesteśmy oskarżani, że nic nie robimy z tymi małymi gospodarstwami. To jest problem, do którego rzeczywiście trzeba podchodzić ostrożnie. To nie jest jednoznaczne, że albo wspomagamy zawsze nieprofesjonalne gospodarstwa, albo na przykład bezwzględnie likwidujemy tymczasowo tam produkcję świń. Bo to nigdy się nie sprawdza.

Ustosunkowując się do zarzutu, że IW sprzyja dużym gospodarstwom, Jażdżewski mówił:

- Ciężko jest odpowiedzieć na taki zarzut, że Inspekcja Weterynaryjna sprzyja tylko dużym gospodarstwom. Trzeba by było ewentualnie posłużyć się jakimiś konkretnymi przykładami. Bo duże gospodarstwa… Zastanówmy się, co to jest duże gospodarstwo w warunkach polskich. Jest definicja gospodarstwa wielkotowarowego w ustawie o nawozach i nawożeniu, ale tam się mówi o 750 sztukach loch i minimum 2000 sztuk świń. To możemy uznać za duże gospodarstwo. Natomiast innej definicji nie ma. Wszystko poniżej nie jest uznawane za duże gospodarstwo i ciężko jest tutaj mówić w takim układzie o sprzyjaniu lub nie, bo to nie jest tak, że my wydajemy decyzję wyłącznie gospodarstwom utrzymującym kilka czy kilkanaście sztuk świń. Mówię o czasowym wstrzymaniu produkcji.

Jak podkreślił Krzysztof Jażdżewski, rząd przygotował program pomocy po ASF.

Więcej:

Będzie pomoc po ASF i zmiany w udzielaniu pomocy po suszy