Podczas obrad senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 10 listopada minister Henryk Kowalczyk wypowiadał się na temat holdingu z dużą dozą niepewności:

- Kolejna sprawa, która pewnie medialnie się przebiła, zobaczymy, jak to wyjdzie w praktyce, to ten holding spożywczy, który ma łamać zmowy cenowe, bo to jest niezwykle istotne - mówił. - On nie naprawi nam wszystkiego, ale w momentach trudnych może łamać zmowy cenowe. Przyspieszyliśmy prace, ustawa do Senatu jeszcze nie trafiła, ale za chwilę trafi. Jest tu taki drobiazg, który w sposób jasny, precyzyjny określa, że KOWR może wejść ze swoimi udziałami w to przedsięwzięcie. Do tej pory była długo trwająca dyskusja, czy można to zrobić, na jakiej podstawie, ale byśmy to robili. Trwają też prace wycenowe. Chciałbym, żeby do rozpoczęcia sezonu owoców miękkich ten holding powstał i spełniał swoją użyteczną rolę. To, jak myślę, takie najważniejsze wyzwania, które przed nami są. Oczywiście cały czas jest to kwestia rynków rolnych. To przede wszystkim najtrudniejszy w tej chwili rynek wieprzowiny, no i zawsze problematyczne rynki owocowe, szczególnie rynek owoców miękkich – teraz akurat ich nie mamy, ale przyjdzie sezon i trzeba o nich pamiętać – czy obecnie rynek jabłek przemysłowych, który przeżywa ogromny kryzys. Myślę, że ten holding będzie próbował te problemy rozwiązywać.

Trzeba dopowiedzieć, że ustawa zakładająca możliwość przekazywania do holdingu kolejnych po Elewarrze spółek, została już uchwalona przez Sejm, a komisja senacka rolnictwa opowiedziała się wczoraj za jej przyjęciem.

Więcej: 

Sejm uchwalił ustawę ws. przejęcia spółek rolnych przez resort aktywów państwowych

Senacka komisja za przekazaniem spółek rolnych do MAP 

Elewarr 15 października przekazano do MAP:

Elewarr już w MAP

Holding na sprzedaż?

Ta pełna rezerwy wypowiedź ministra nie powstrzymała senatora Przemysława Błaszczyka przed sformułowaniem wyraźnego ostrzeżenia i wezwania do ponownej analizy tych kwestii:

- Jestem bardziej sceptyczny, jeśli chodzi o holding i jego wpływ na rynek. I mam pytanie. Wiele spółek, które mają wejść do tego holdingu, niekoniecznie będzie miało jakiś wpływ na rynek, bo o ile wiem, tam mogą się pojawić nawet stadniny koni, gdyż są połączone z niektórymi spółkami, tak jak z Kutnowską Hodowlą Buraka Cukrowego czy Małopolską Hodowlą Roślin są połączone 2 stadniny. Trzeba byłoby temu się przyjrzeć i zobaczyć, czy te wszystkie spółki, które wchodzą do holdingu, są tam potrzebne. Zastanawiam się, czy te gospodarstwa, które były kiedyś spółkami strategicznymi, powinny wchodzić do tego holdingu. Nie mamy także, o ile wiem, prawa holdingowego, które pozwala, żeby jedna spółka przynosiła straty, a inne w jakiś sposób to bilansowały, bo myślałem, że w takiej formule to będzie funkcjonowało. Moja kolejna obawa, jeśli chodzi o holding, jest taka, żeby nie stało się tak, że te spółki zostaną wyprowadzone z rolniczych spółek strategicznych, wejdą do holdingu, w przyszłości może być różnie i część udziałów w holdingu zostanie sprywatyzowana czy sprzedana. Władza się zmienia, rządy się zmieniają, podejście się zmienia i stąd moja obawa, żeby nie okazało się, że te duże gospodarstwa, jak np. Kietrz, będą w holdingu, a potem, jeśliby były jakieś zmiany właścicielskie w holdingu, je utracimy.

Senator i przewodniczący komisji Jerzy Chróścikowski wtrącił, że chodzi tu też o grunty – czemu przytaknął senator Błaszczyk  i prosił „o przyjrzenie się tej sprawie”.

Minister spokojny

Czy minister Kowalczyk skorzysta z tego wezwania? Nie wydaje się mieć poczucia zagrożenia czy wyjątkowości sytuacji. Odparł:

- Jeśli chodzi o holding spożywczy i spółki strategiczne, to oczywiście to należy traktować bardziej jako udział kapitałowy i zabezpieczający niż tak, że ktokolwiek chce rozmontowywać te spółki. Ale co jest ważne? Na tym etapie nie chodzi o to, żeby spółki pracowały na rzecz holdingu, tylko żeby były zabezpieczeniem kapitałowym na rzecz holdingu, jeśli chodzi o pewne działania rynkowe. To jest ta sprawa. A jeśli chodzi o obawy, że później ktoś to może sprywatyzować, sprzedać itd., to ja powiem uczciwie, że jeśli będzie taka wola jakichkolwiek rządzących, żeby to sprzedać, to i tak znajdą kruczek prawny pozwalający na to niezależnie od tego, czy to będą spółki strategiczne. Przecież to nie jest zapisane w konstytucji, że spółka jest strategiczna, tylko w zwykłej ustawie, więc zmiana ustawy nie będzie problemem. To bezpieczeństwo jest tak samo teraz zapewnione, jak i będzie zapewnione w przyszłości, czyli to bezpieczeństwo oparte na tym, jak zarządzający tym majątkiem będą dysponować. Ja wiem, że to może być jakieś tam wrażenie psychologiczne, a formalnie i praktycznie nie ma takiego 100-procentowego bezpieczeństwa, że ktoś następny nie zechce sprzedać spółek strategicznych, ziemi czy czegokolwiek innego.

A więc rolnicze spółki strategiczne okazują się z punktu widzenia Ministerstwa Rolnictwa właściwie mało strategiczne i w zasadzie mają tylko – trzeba zauważyć: wątpliwą, wszak od lat przeważnie nie przynoszą dochodu – wartość kapitałową.

Czy to dobry fundament do odbudowy polskiego przetwórstwa? Czy może raczej zagrożenie dla tego, co jeszcze pozostało państwowe i jest zarządzane z myślą o rolnictwie? Czy może właśnie znaleziono kruczek prawny, pozwalający na sprzedaż tego – jeszcze państwowego – majątku?

Wycenić i…?

Minister złożył w senackiej KRiRW taką deklarację:

- Ja bym bardzo chętnie rozpisał udziały w holdingu spożywczym, zrobił udziały rolnicze do nabycia po to, żeby rolnicy stali się właścicielem tego holdingu…(…) No tak, najpierw stworzyć, potem wycenić i żeby byli nabywcy… Oczywiście to jest kierunek, który powinien być kierunkiem pożądanym.

Trzeba zauważyć, że zrealizowanie tego "pożądanego kierunku" nie udało się już przy prywatyzacji samej KSC.

Więcej:

Wielka gra bez kart

Dlaczego – i z czyją korzyścią – miałoby być teraz zrealizowane?

To powinno być wiadome na obecnym etapie. Tworzenie i zapewnianie, że sens tej czynności znajdziemy dopiero kiedyś tam – to nie jest dobry sposób na zarządzanie państwowym majątkiem. To niezawodny sposób na jego tracenie.

Strategiczne, ale bez znaczenia dla rolnictwa?

Warto zapamiętać to określenie spółek, które jeszcze dziś publikuje na swojej stronie internetowej KOWR: „KOWR sprawuje nadzór właścicielski nad działalnością 38 spółek hodowli roślin i zwierząt o szczególnym znaczeniu dla gospodarki narodowej wyszczególnionych w Rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 25 lipca 2018 r. w sprawie wykazu jednoosobowych spółek hodowli roślin uprawnych lub hodowli zwierząt gospodarskich o szczególnym znaczeniu dla gospodarki narodowej (Dz. U. 2018 poz. 1525) zmienionym Rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 23 września 2021 r. (Dz. U. 2021 poz. 1819). W spółkach tych prowadzona jest hodowla twórcza i zachowawcza oraz gromadzony jest najcenniejszy materiał genetyczny roślin i zwierząt decydujący o postępie biologicznym. Dzięki temu polscy rolnicy mają dostęp do wysokiej jakości materiału nasiennego roślin i zarodowego zwierząt. (…)

Spółki te odgrywają wiodącą rolę w kreowaniu i upowszechnianiu postępu biologicznego w polskim rolnictwie, który jest obecnie uważany za najważniejszy czynnik oddziałujący na wzrost efektywności rolniczej, zarówno z punktu widzenia wzrostu ilości, jak i jakości produktów rolnych. Spółki KOWR dysponują cennym materiałem genetycznym roślin i zwierząt gospodarskich. Stanowi on bazę dla osiąganego postępu biologicznego, który w postaci nowych odmian roślin oraz kolejnych pokoleń zwierząt hodowlanych jest dostępny dla krajowego rolnictwa. Posiadanie tych zasobów stwarza warunki dla stabilizacji cen nośników postępu na rynku krajowym oraz zabezpiecza potrzeby polskiego rolnictwa w przypadku wystąpienia niekorzystnych zjawisk w skali międzynarodowej.”

Nic, tylko oddać… Na razie do MAP, a potem - zobaczymy…

Czytaj też:

Ministerstwo Aktywów Państwowych lekceważy potrzebę lustracji