Posłowie Piotr Tomański i Renata Butryn z Platformy Obywatelskiej zadali ministrowi środowiska pytanie w sprawie określenia technik prowadzenia obserwacji środowiskowych do uzyskania niezbędnych decyzji na potrzeby inwestorów realizujących projekty wiatrowe: - Czy nie należałoby zawrzeć, może w formie rozporządzenia, metodyki screeningu ornitologicznego i chiropterologicznego, metodyki monitoringów ornitologicznych i chiropterologicznych przed reali-zacją i po niej, opracowania kryteriów oceny materiałów z monitoringów ornitologicznych i chiropterologicznych przed realizacją i po niej?

Sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska Stanisław Gawłowski w odpowiedzi stwierdził, że propozycja tego rodzaju inwestycji często budzi protesty mieszkańców. - Przy okazji tych procesów pojawiały się różnego rodzaju problemy związane czasami z oporem społecznym, niechęcią mieszkańców miejscowości, w okolicach których mają być budowane, posadowione turbiny wiatrowe. Pojawiały się też wprost problemy środowiskowe związane z ochroną cennego krajobrazu albo z ochroną gatunków zwierząt, ptaków czy nietoperzy.

Ustawa obowiązująca od 15 listopada 2008 r. nakłada na inwestorów obowiązek sporządzania ocen oddziaływania na środowisko.  Na ich podstawie właściwe instytucje, czyli w tym przypadku regionalne dyrekcje ochrony środowiska, wydają decyzje środowiskowe. - Okazuje się, że jakość tych raportów jest bardzo różna. Inwestorzy natrafiają na różnego rodzaju problemy, zwłaszcza że firm, osób, które są przygotowane do sporządzania tego typu dokumentów, nie ma zbyt wielu. W związku   z tym w sierpniu br. generalny dyrektor ochrony środowiska wydał pierwsze wytyczne w zakresie prognozowania oddziaływań farm wiatrowych na środowisko. Jeszcze w listopadzie powinny się ukazać następne dwa dokumenty, dwie wytyczne – wytyczne dotyczące oceny oddziaływania elektrowni wiatrowych na ptaki oraz wytyczne dotyczące oceny oddziaływania elektrowni wiatrowych na nietoperze. Okazuje się, że jest to jeden z ważniejszych problemów przy posadowieniu turbiny i szukaniu bardzo dobrych lokalizacji pod tego typu przedsięwzięcia. Oczywiście z punktu widzenia ustanowienia choćby wojewódzkich planów zagospodarowania przestrzennego został przygotowany dokument, który nazywa się „Konspekt opracowania dotyczącego oceny uwarunkowań lokalizacji elektrowni wiatrowych w skali województwa”, żeby ci, którzy sporządzają te dokumenty planistyczne, wiedzieli, jak należy się poruszać, żeby ten dokument maksymalnie, w największym stopniu pozwalał na to, aby przedsiębiorcy dobrze wybierali miejsca pod budowę elektrowni wiatrowych.

W opinii Ministerstwa Środowiska inwestycje dotyczące energetyki wiatrowej muszą być traktowane tak jak wszystkie inne, a przyjęta droga „pozwala na dużo większą elastyczność, a jednocześnie skutecznie chroni interesy zarówno mieszkańców, jak i środowiska naturalnego.”

Renata Butryn zadała pytanie dodatkowe: - Czy nie należałoby uprościć decyzji środowiskowych, nie tylko w tym obszarze, ale w ogóle. Mamy  z tym problem na Podkarpaciu, ponieważ mamy Naturę 2000 i wiadomo, że obowiązują dosyć restrykcyjne uwarunkowania. I jeszcze jedna rzecz, o którą inwestorzy czasem pytają. Czy nie należałoby wyznaczyć w formie mapy terenów spornych na obszarze Polski, na których inwestycje wiatrowe z różnych powodów w zasadzie nie powinny być realizowane?

Według Stanisława Gawłowskiego rolę takiej mapy spełniają wojewódzkie plany zagospodarowania przestrzennego.

- Nie wiem, czy województwo podkarpackie ma tego typu mapę, która uwzględnia również te aspekty, czy w wojewódzkim planie zagospodarowania przestrzennego tego typu aspekty są uwzględnione, ale dla przykładu powiem, że w województwie zachodniopomorskim samorząd województwa określił, że turbiny elektrowni wiatrowych nie powinny być lokalizowane bliżej niż bodajże 800 m czy 1 km od zabudowań. I też jest całe mnóstwo różnych wykluczeń, już bardzo bezpośrednio zaadresowanych do terenów, po to żeby minimalizować różnego rodzaju konflikty społeczne związane z lokalizacją farm elektrowni wiatrowych, żeby wybierać posadowienie farm w takich miejscach, które nie będą stanowiły problemu dla społeczności lokalnej czy dla środowiska naturalnego.

Natomiast jeśli chodzi o czas wydawania decyzji środowiskowych, to skrócił się on i wynosi około 100 dni, co trzeba uznać za dobry wynik.